Użytkownicy płatnego ChatGPT dostali niechcianą sugestię aplikacji Peloton. Wybuchła afera o reklamy. OpenAI tłumaczy: to nie reklama, a nieudolna funkcja.
W skrócie:
- Użytkownik płacący 200 dolarów miesięcznie za ChatGPT Pro otrzymał w rozmowie o Elonie Musku sugestię instalacji aplikacji Peloton, co wywołało falę krytyki.
- Daniel McAuley z OpenAI wyjaśnił, że nie była to reklama i firma nie otrzymała za to pieniędzy. Przyznał jednak, że sugestia była nieadekwatna i myląca.
- OpenAI potwierdziło, że testuje mechanizm “odkrywania aplikacji” w konwersacjach, który w założeniu ma być naturalnym elementem interakcji, ale tym razem zawiódł.
Czasem wystarczy jedna iskra, by wzniecić pożar. W świecie technologii tą iskrą jest często zrzut ekranu. Yuchen Jin, współzałożyciel startupu AI Hyperbolic, opublikował na platformie X screen, który szybko stał się wiralem. W trakcie rozmowy z ChatGPT o Elonie Musku i jego firmie xAI, chatbot nagle wyskoczył z propozycją: “A może połączysz aplikację Peloton?”. Drobny szczegół? Jin jest subskrybentem planu Pro za 200 dolarów miesięcznie. W tej cenie użytkownicy oczekują raczej spokoju niż niespodziewanych ofert handlowych. Post wyświetlono niemal pół miliona razy, a w sieci zawrzało.
Czy to już reklama, czy tylko niezręczna sugestia?
Sprawa jest o tyle ciekawa, że dotyka sedna umowy między dostawcą usługi a płacącym klientem. Jeśli płacisz za premium, nie chcesz widzieć reklam – proste. Sugestia aplikacji fitnessowej w dyskusji o sztucznej inteligencji wyglądała jak podręcznikowy przykład źle stargetowanej reklamy. Inni użytkownicy szybko dołączyli do dyskusji, skarżąc się na podobne doświadczenia. Jeden z nich wspomniał, że ChatGPT uparcie poleca mu Spotify, pomimo że wielokrotnie informował bota, że korzysta z Apple Music. To pokazuje, że problem nie jest jednostkowy, a systemowy.
Pojawiły się pytania, które musiały paść: czy OpenAI po cichu testuje monetyzację poprzez reklamy, nawet na swoich najdroższych planach? Firma, która buduje wizerunek lidera rewolucji AI, nie mogła sobie pozwolić na milczenie. Odpowiedź nadeszła, ale czy uspokoiła nastroje? To już zupełnie inna historia.
OpenAI gasi pożar, ale dym zostaje
Do dyskusji na X włączył się Daniel McAuley, odpowiedzialny w OpenAI za dane w projekcie ChatGPT. Jego komunikat był jasny: “to nie była reklama”. Wyjaśnił, że firma nie ma żadnej umowy finansowej z Pelotonem, a sugestia była jedynie próbą wdrożenia nowej funkcji odkrywania aplikacji. Jednocześnie przyznał, że “brak związku z tematem rozmowy” sprawił, że całe doświadczenie było złe i mylące. McAuley zapewnił, że zespół pracuje nad poprawą tego mechanizmu. To klasyczne korporacyjne “przepraszamy za usterki”, ale sedno problemu leży głębiej.
Rzecznik prasowy OpenAI w rozmowie z portalem TechCrunch potwierdził, że firma “testuje różne sposoby prezentowania aplikacji w konwersacjach ChatGPT”. Odwołał się do zapowiedzi z października, kiedy firma ogłosiła powstanie platformy z aplikacjami, które miały “wpasowywać się naturalnie” w dialog z użytkownikiem. Jak widać, z tą naturalnością bywa różnie. Czasem przypomina ona raczej próbę wciśnięcia produktu tam, gdzie zupełnie nie pasuje.
Jak nie zostać App Storem, którego nikt nie chce?
Ambicje OpenAI są ogromne – stworzenie ekosystemu aplikacji działających wewnątrz ChatGPT, który mógłby w przyszłości konkurować z tradycyjnymi sklepami App Store czy Google Play. Partnerami firmy są już tacy giganci jak Canva, Booking.com, Expedia czy Figma. Idea jest prosta: zamiast przełączać się między programami, wszystko załatwisz w jednym oknie czatu. Problem w tym, że jeśli mechanizm sugestii będzie tak nachalny i nietrafiony, użytkownicy mogą go po prostu odrzucić.
Nawet jeśli sugestia byłaby idealnie dopasowana, wiele osób i tak odbierze ją jako reklamę – w końcu kieruje do płatnego produktu. Co więcej, obecnie użytkownicy nie mają możliwości wyłączenia tych rekomendacji, co tylko potęguje wrażenie, że są one im narzucane. Jeśli OpenAI nie podejdzie do tematu z większą subtelnością, może zrazić do siebie płacących klientów, którzy w poszukiwaniu czystego interfejsu bez problemu przejdą do konkurencyjnych chatbotów. A konkurencja, jak wiemy, nie śpi.