Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Prawo AI w Kolorado to bubel? “Niejasne i niemożliwe do spełnienia”. Giganci tech grożą ucieczką.

Kontrowersyjna ustawa o AI w Kolorado wywołała burzę. Gubernator, który ją podpisał, teraz się wycofuje, a giganci technologiczni grożą opuszczeniem stanu.

W skrócie:

  • Gubernator Jared Polis, po krytyce ze strony branży, przyznał, że ustawa o AI w Kolorado wymaga zmian, aby stała się bardziej „proinnowacyjna” i wspierała rozwój firm.
  • Przedstawiciele Google i Salesforce skrytykowali prawo jako zbyt niejasne, wskazując na nową, mniej restrykcyjną ustawę z Kalifornii jako lepszy model regulacji.
  • Eksperci, w tym buddyjski mnich z MIT, podkreślili, że miasta muszą aktywnie kształtować politykę AI, by uniknąć algorytmicznej dyskryminacji i nie stać się biernymi konsumentami technologii.

Dzień na szczycie DenAI w Denver zaczął się nietypowo – od rozmowy burmistrza z buddyjskim mnichem o etyce w sztucznej inteligencji. Zakończył się jednak w ogniu pytań do gubernatora Jareda Polisa o temat, który spędza sen z powiek całej branży technologicznej w regionie: nową ustawę o AI w Kolorado. Podpisana w maju 2024 roku, miała chronić konsumentów przed potencjalnymi szkodami algorytmów. Tyle teorii. Praktyka okazała się zderzeniem ze ścianą. Furia firm technologicznych, obawiających się zduszenia innowacji, zmusiła Polisa do publicznej wolty. Dwie próby zmiany prawa w legislaturze spaliły na panewce, a jedynym efektem jest na razie opóźnienie wejścia w życie przepisów.

Dlaczego gubernator Kolorado nagle zmienił zdanie?

Pytanie, które zawisło w powietrzu podczas panelu, było brutalnie szczere. „Główne wymogi ustawy, dotyczące zachowania przez deweloperów należytej staranności i zapobiegania dyskryminacji algorytmicznej, są powszechnie krytykowane jako niejasne” – zapytała Susie Loyacona z Daniels Fund. „Jak firmy działające w Kolorado mają uniknąć tego, co wydaje się niemożliwym i niejednoznacznym standardem prawnym? I co robicie, aby ta niepewność nie zmusiła startupów AI do opuszczenia naszego stanu?”. Polis, wyraźnie postawiony pod ścianą, nie bronił już swojego wcześniejszego dzieła. Stwierdził, że preferuje prawo na poziomie krajowym, które było bliskie uchwalenia za czasów prezydentury Trumpa, ale ostatecznie upadło. A skoro na federalne regulacje trzeba będzie poczekać jeszcze 3 – 4 lata, Kolorado musi działać. „Potrzebujemy polityki AI, która jest proinnowacyjna i sprzyja wzrostowi” – odpowiedział gubernator. Dodał, że celem wszelkich zmian powinno być uczynienie z Kolorado „najlepszego stanu do innowacji w AI”, gdzie firmy mają przewidywalne i tanie warunki do docierania do konsumentów.

Co Big Tech zarzuca nowemu prawu AI?

Na sali podczas DenAI Summit zabrakło głosu obrońców praw konsumentów. To było wydarzenie dla liderów i firm, którzy widzą w AI narzędzie do przyspieszania usług, a nie potencjalne źródło zagrożeń. Cris Turner z Google, siedzący na scenie obok gubernatora, nie zostawił na ustawie suchej nitki. Jego zdaniem prawo kalifornijskie, które właśnie podpisał gubernator Gavin Newsom, jest „lepszą ustawą niż ta, która obowiązuje obecnie w Kolorado”. Problem, jak tłumaczył, tkwi w niezamierzonych konsekwencjach. „Kiedy przepisy są zbyt niejasne, uderza to w raczkujące branże i biznesy, które używają AI” – stwierdził Turner. Jego zdaniem wiele szkód można zaadresować istniejącymi regulacjami, bo AI to tylko narzędzie. Jeśli ktoś używa go do złych celów, istnieją już paragrafy, by go ścigać. Tworzenie szerokiej, nieprecyzyjnej „ustawy o AI” może być po prostu niepotrzebne i szkodliwe.

Mnich z MIT ostrzega: czy miasta stają się bezwolnymi konsumentami AI?

Zanim jednak sala zamieniła się w arenę starcia polityki z biznesem, głos rozsądku – i to dość nieoczekiwany – wniósł Tenzin Priyadarshi. Buddyjski mnich, a jednocześnie prezes The Dalai Lama Center for Ethics and Transformative Values na MIT, zwrócił uwagę na fundamentalny problem. „Mówi się bardzo dużo o stronniczości danych i transparentności. Ale miasta i obywatele muszą bardziej zaangażować się w to, jakie technologie powinny wdrażać samorządy” – powiedział. Jego zdaniem ani projektanci, ani firmy sprzedające systemy AI nie stawiają tego na pierwszym miejscu. To odpowiedzialność władz lokalnych, stanowych i federalnych. Priyadarshi przyznał, że pojawił się w Denver właśnie dlatego, że miasto odważyło się na otwartą debatę. „Denver jest jednym z niewielu miejsc, które otwarcie mówią o zarządzaniu AI” – pochwalił. „Większość miast i rządów po prostu staje się konsumentami tych technologii. Niewiele z nich pomaga kształtować politykę w tym zakresie”.

Jaka przyszłość czeka regulacje AI?

Dyskusja w Denver doskonale obrazuje globalny dylemat: jak regulować technologię, która zmienia się szybciej niż proces legislacyjny? Eric Hysen, który dołączył do Salesforce jako dyrektor ds. AI po pracy w Departamencie Bezpieczeństwa Krajowego USA, ujął to doskonale. „Opracowaliśmy ramy, które były bardzo dobrym produktem politycznym, ale już wyglądają na przestarzałe, gdy spojrzymy na to, jak zdefiniowały role firm chmurowych, deweloperów modeli AI i wdrażających” – przyznał. Role te ewoluują w tempie niespotykanym w historii technologii. Jego wniosek jest prosty, choć trudny do zrealizowania w praktyce: „Kluczowa jest elastyczność”. Wygląda na to, że Kolorado właśnie pobiera bolesną, ale być może potrzebną lekcję na oczach całego świata. A startupy z walizkami w dłoniach czekają na jej finał.