Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

OpenAI zrywa z przeszłością! Koniec ery non-profit, gigantyczna kasa od Microsoftu i Softbanku

OpenAI oficjalnie kończy erę non-profit. Firma po burzliwej batalii prawnej, m.in. z Elonem Muskiem, przekształca się w korporację for-profit pod kontrolą fundacji.

W skrócie:

  • Nowa struktura prawna dzieli OpenAI na dwa byty: fundację non-profit, która sprawuje kontrolę prawną, oraz korporację for-profit, która może swobodnie pozyskiwać kapitał.
  • Microsoft umacnia swoją pozycję, posiadając około 27% udziałów w nowej spółce, co wyceniane jest na blisko 135 miliardów dolarów. Zagwarantował sobie też prawa do IP modeli do 2032 roku.
  • Zmiana była warunkiem koniecznym do przyjęcia rekordowej inwestycji 30 miliardów dolarów od Softbanku, co było niemożliwe w ramach restrykcyjnej struktury non-profit.

Idealizm w Dolinie Krzemowej ma swoją cenę. A czasem po prostu datę ważności. OpenAI, laboratorium, które miało budować sztuczną inteligencję dla dobra ludzkości, właśnie zamknęło swój romantyczny rozdział. Firma oficjalnie poinformowała o zakończeniu rekapitalizacji, co w praktyce oznacza jedno – narodziny korporacyjnego giganta ubranego w szaty fundacji. To finał skomplikowanego procesu prawnego, któremu z całych sił sprzeciwiał się niegdyś współzałożyciel firmy, Elon Musk.

Jak teraz wygląda imperium Sama Altmana?

Nowa architektura to prawniczy majstersztyk, który ma pogodzić ogień z wodą – misję z nieograniczonym zyskiem. U jej podstaw leży fundacja non-profit, OpenAI Foundation. Będzie ona sprawować kontrolę prawną nad nowo utworzoną korporacją pożytku publicznego (public benefit corporation) o nazwie OpenAI Group. To właśnie ten drugi podmiot ma wolną rękę w pozyskiwaniu funduszy, przejmowaniu firm i, co tu ukrywać, zarabianiu pieniędzy. Fundacja zachowa w nim znaczące udziały i, co kluczowe, będzie powoływać zarząd korporacji.

“Wierzymy, że najpotężniejsza technologia na świecie musi być rozwijana w sposób, który odzwierciedla zbiorowe interesy świata” – napisał na firmowym blogu prezes OpenAI, Brett Taylor. “Zakończenie naszej rekapitalizacji daje nam możliwość dalszego przesuwania granic AI oraz zaktualizowaną strukturę korporacyjną, aby zapewnić, że postęp służy wszystkim”. Trudno o bardziej korporacyjną definicję “służenia wszystkim”, ale przynajmniej jest oficjalna.

Kto pociąga za sznurki i ile to kosztuje?

Podział tortu jest równie fascynujący, co sama technologia. Fundacja OpenAI, strażnik misji, obejmie 26% udziałów w dochodowej części biznesu. Microsoft, który postawił na OpenAI wcześnie i agresywnie, będzie kontrolował około 27% udziałów o szacowanej wartości 135 miliardów dolarów. Pozostałe 47% trafi do innych inwestorów oraz pracowników. To oni teraz trzymają klucze do przyszłości AGI.

Gigant z Redmond zapewnił sobie przy okazji coś jeszcze. Jak czytamy w osobnym komunikacie, umowa przedłuża prawa Microsoftu do własności intelektualnej modeli OpenAI aż do 2032 roku. Co więcej, jeśli OpenAI kiedykolwiek ogłosi, że osiągnęło swój święty Graal – sztuczną ogólną inteligencję (AGI) – będzie musiało poddać swoje twierdzenia weryfikacji przez niezależny panel ekspertów. To zabezpieczenie na wypadek, gdyby ktoś w zarządzie poczuł się zbyt pewnie.

Dlaczego non-profit musiało umrzeć?

Odpowiedź jest brutalnie prosta: pieniądze. Dotychczasowa struktura non-profit z nałożonymi ograniczeniami kapitałowymi stała się kulą u nogi w momencie, gdy ambicje finansowe firmy wystrzeliły w kosmos. W kwietniu Softbank ogłosił bezprecedensową inwestycję w wysokości 30 miliardów dolarów. Postawił jednak jeden warunek – OpenAI musi stać się firmą for-profit. W ubiegłą sobotę media doniosły, że przelano ostatnią transzę, co było sygnałem, że restrukturyzacja dobiega końca.

Oczywiście nie wszyscy klaskali z entuzjazmem. Próby zablokowania lub wpłynięcia na ten proces podejmował między innymi Elon Musk, który w pewnym momencie złożył nawet ofertę przejęcia firmy za 97,4 miliarda dolarów. Sprawą interesowali się również prokuratorzy generalni z Kalifornii i Delaware. Sam prezes Taylor przyznał, że ich zapytania miały “pozytywny wpływ” na dyskusje. W wyniku tych rozmów wprowadzono “kilka zmian”, które mają sprawić, że firma – a wraz z nią opinia publiczna – będzie w lepszej sytuacji. Wkrótce dowiemy się, co to dokładnie oznacza. Sam Altman wraz z głównym naukowcem Jakubem Pachockim zapowiedzieli już otwarty livestream, podczas którego będą odpowiadać na pytania opinii publicznej. Transmisja zaplanowana jest na 10:30 czasu pacyficznego. Spektakl trwa.