Szef Nvidii, Jensen Huang, podbija Tokio. Zabezpieczył kluczowe umowy na budowę “fabryki AI”, zjednoczył gigantów robotyki i postawił Japonię w centrum nowej ery.
W skrócie:
- Nvidia zbuduje dla Japonii “fabrykę AI” o mocy 140 megawatów, która posłuży do trenowania suwerennych modeli AI dla robotyki w ramach projektu Noetra.
- Giganci japońskiego przemysłu – w tym Fanuc, Yaskawa i Kawasaki – dołączają do koalicji Nvidii, by rozwijać roboty oparte na otwartym modelu Cosmos.
- Japonia inwestuje miliardy w “fizyczną AI”, aby zautomatyzować przemysł, uniezależnić się od USA i Chin oraz zdobyć 30% globalnego rynku robotyki do 2040 roku.
Jensen Huang, człowiek w nieodłącznej skórzanej kurtce, spędził w Tokio dwa dni. Nie były to jednak turystyczne odwiedziny. To była starannie zaplanowana ofensywa. Szef Nvidii, po niedawnych wizytach na Tajwanie i w Korei Południowej, tym razem postawił na Japonię. I wyjechał z umowami, które obejmują cały tamtejszy ekosystem technologiczny. Jego przesłanie było proste i brutalnie skuteczne. Kolejny rozdział rewolucji AI nie rozegra się na ekranach smartfonów, lecz na halach fabrycznych. A Japonia ma go zbudować.
Trzydzieści lat temu inwestycja Segi w wysokości 5 milionów dolarów uratowała Nvidię przed bankructwem. Dzisiaj te role się odwróciły, a stawka jest nieporównywalnie wyższa. Obie strony znowu siebie potrzebują – tym razem, by stworzyć erę physical AI, czyli sztucznej inteligencji napędzającej fizyczne maszyny.
Jak Japonia chce zbudować własną potęgę AI?
Tokio nie chce, by jego fabryki i roboty działały w oparciu o amerykańską lub chińską myśl technologiczną. Dlatego rząd skrzyknął koalicję 44 krajowych firm, z SoftBankiem, Sony, NEC i Hondą na czele. Tak narodził się projekt Noetra – japońska gra o suwerenność w dziedzinie AI. Przez pięć lat popłynie na niego nawet bilion jenów (ok. 6,2 miliarda dolarów). Cel? Stworzenie własnych, fundamentalnych modeli AI, które staną się mózgiem dla maszyn.
Plan jest ambitny i rozpisany na trzy etapy. W 2026 roku ma powstać model rozumujący, zoptymalizowany pod kątem języka japońskiego. Do 2028 roku ewoluuje on w wersję omni-modalną, obsługującą tekst, obraz, wideo i dźwięk. Finałem, zaplanowanym na 2030 rok, będzie “Real-world Native AI”, czyli system gotowy do sterowania robotami na masową skalę. Mózg ma być japoński. Ale hardware, na którym ten mózg powstanie, dostarczy Nvidia. Amerykański gigant zbuduje w Japonii potężne centrum danych, które nazywa “fabryką AI im. Very Rubin”. W środku znajdzie się sprzęt nowej generacji: 13 750 procesorów Vera i aż 27 500 układów graficznych Rubin. Całość ma ruszyć w 2028 roku.
Kto dołączył do armii robotów Nvidii?
Nvidia celuje prosto w serce japońskiego przemysłu, a tamtejsi giganci odpowiadają entuzjazmem. Fanuc, Yaskawa, Kawasaki Heavy Industries, Fujitsu, Hitachi, NEC, Sony i SoftBank – cała śmietanka – zadeklarowała, że będzie budować swoje rozwiązania na bazie modeli Nvidia Cosmos. To platforma open-source, którą Nvidia zainicjowała w maju, a teraz wzbogaciła ją o specjalną wersję, Cosmos 3 Edge. Pozwala ona uruchamiać AI bezpośrednio na chipach Jetson Thor, zainstalowanych wewnątrz maszyn, a nie w chmurze.
“Kolejna granica AI znajduje się w świecie fizycznym i jest to dla Japonii szansa, jaka zdarza się raz na pokolenie” – powiedział Huang w oficjalnym oświadczeniu. “Japonia wynalazła nowoczesną produkcję. Teraz ma okazję wymyślić ją na nowo w erze inteligentnego przemysłu”.
Do gry włącza się także Toyota, która już wcześniej korzystała z chipów Nvidii. Teraz rozszerza współpracę na procesy produkcyjne, gdzie symulacje pomagają projektować linie montażowe. Układy Nvidii trafią też do systemów asystujących kierowcy – Toyota stawia tu na bardziej konserwatywne podejście niż Tesla czy Waymo, wciąż wymagając pełnej uwagi człowieka za kierownicą.
Czy amerykańskie chipy zapewnią Japonii niezależność?
Wizytę Huanga uświetniła obecność ministra handlu Ryosei Akazawy, a premier Sanae Takaichi dołączyła przez łącze wideo. To pokazuje, jak wielką wagę rząd przykłada do tej inicjatywy. W obliczu kurczącej się siły roboczej, Japonia chce mieć 10 milionów robotów wyposażonych w AI w 18 sektorach gospodarki do 2040 roku. Krajowa strategia zakłada zdobycie ponad 30% globalnego rynku robotyki AI, wycenianego na 133 miliardy dolarów.
Pod tym wszystkim kryje się jednak pewien paradoks. Dążenie Japonii do suwerenności i uniezależnienia się od technologicznych potęg opiera się – przynajmniej na razie – na amerykańskich chipach. “Fabryka AI”, którą Nvidia określa mianem “pierwszej na świecie narodowej infrastruktury AI”, jest tego najlepszym przykładem. W tej geopolitycznej układance Tokio stawia na sojusz z USA, by stworzyć przeciwwagę dla Chin. Ta gra toczy się o znacznie więcej niż tylko o roboty na taśmie produkcyjnej. To gra o przyszły układ sił w technologicznym świecie.