Microsoft Recall robi zrzuty ekranu, a startup Littlebird… czyta go jak książkę. Twórcy zebrali 11 mln dolarów, by stworzyć AI, która zna cały Twój kontekst.
W skrócie:
- Littlebird to nowy asystent AI, który analizuje kontekst użytkownika, odczytując tekst z ekranu zamiast robić zrzuty. Podejście ma być lżejsze i mniej inwazyjne.
- Startup zebrał 11 milionów dolarów w rundzie finansowania prowadzonej przez Lotus Studio. Wśród inwestorów znaleźli się m.in. Scott Belsky i Lenny Rachitsky.
- Narzędzie oferuje automatyczne notatki ze spotkań, przygotowanie do rozmów na podstawie maili i historii, a także tworzenie spersonalizowanych podsumowań dnia.
Wojna o kontekst użytkownika trwa w najlepsze. Z jednej strony mamy gigantów jak Microsoft z kontrowersyjną funkcją Recall, która co chwilę robi zrzuty ekranu, by “wszystko pamiętać”. Z drugiej – startupy w rodzaju Rewind (teraz Limitless, sprzedane Mecie), które próbowały tego samego. A teraz na scenę wchodzi Littlebird z 11 milionami dolarów w kieszeni i pomysłem, który wydaje się jednocześnie prostszy i sprytniejszy. Zamiast zasypywać dysk screenshotami, ich aplikacja po prostu… czyta.
Jak działa AI, które wie o Tobie wszystko?
Podstawowa idea Littlebird jest prosta. Aplikacja działa w tle na komputerze i analizuje tekstową zawartość ekranu. Nie zapisuje obrazów, a jedynie treść, co sprawia, że jest znacznie “lżejsza” od konkurencji i – przynajmniej w teorii – mniej inwazyjna. Twórcy zapewniają, że użytkownik ma pełną kontrolę. Można wskazać aplikacje, które mają być ignorowane, a system automatycznie pomija menedżery haseł oraz wrażliwe pola w formularzach, takie jak dane kart kredytowych.
Aby poszerzyć kontekst, Littlebird integruje się z Gmailem, Kalendarzem Google, Kalendarzem Apple czy aplikacją Przypomnienia. Dane są szyfrowane i przechowywane w chmurze, co według założycieli pozwala na wykorzystanie potężniejszych modeli językowych do ich analizy. “Nie przechowujemy żadnych informacji wizualnych. Tylko tekst” – mówi współzałożyciel Alexander Green. “Myślę, że to był jeden z problemów Recall i Rewind – robienie zrzutów ekranu pochłania znacznie więcej danych. Uważam też, że jest bardziej inwazyjne”.
Co potrafi asystent, który nie śpi?
Gdy Littlebird zbierze już wystarczająco dużo danych, staje się potężnym narzędziem do produktywności. Możesz zadać mu pytania w stylu: “Co dziś robiłem?” albo “Jakie maile są dla mnie ważne?”. Z czasem aplikacja uczy się i podsuwa coraz bardziej spersonalizowane podpowiedzi. Ale to dopiero początek.
Narzędzie ma wbudowany notatnik, który nagrywa dźwięk systemowy podczas spotkań, tworzy transkrypcje, a na ich podstawie generuje notatki i listę zadań do wykonania. Prawdziwa magia zaczyna się przy funkcji “Prep for meeting”. Przed rozmową aplikacja analizuje poprzednie spotkania, maile i historię firmy, by dostarczyć Ci kompletne podsumowanie. Co więcej, potrafi nawet przeszukać zewnętrzne źródła, jak Reddit, żeby sprawdzić, co użytkownicy myślą o danym produkcie czy firmie, z którą masz się spotkać.
Na dokładkę dochodzi funkcja “Routines”, która pozwala tworzyć cykliczne polecenia. Możesz zlecić Littlebird przygotowanie codziennego briefingu, tygodniowego podsumowania aktywności albo raportu z wczorajszej pracy. To jak mieć analityka, który nigdy nie idzie spać.
Kto stoi za projektem, który rzuca wyzwanie gigantom?
Za Littlebird stoją Alap Shah, Naman Shah i Alexander Green – trio z imponującym portfolio. Bracia Shah założyli wcześniej Sentieo, platformę dla inwestorów instytucjonalnych, którą sprzedali firmie AlphaSense. Alap jest także współautorem głośnej publikacji Citrini paper, w której opisywał, jak agenci AI mogą zniszczyć gospodarkę – artykuł wywołał chwilowe spadki na giełdzie. Green ma na koncie budowanie firm z branży sprzętowej, software’owej i AI.
“Zaczęliśmy od problemu, który postawił Alap: AI będzie zależeć od danych użytkownika. Modele nic o tobie nie wiedzą, a to ogranicza ich użyteczność” – tłumaczył Green w rozmowie z TechCrunch. Pomysł na Littlebird narodził się z poszukiwania nowego paradygmatu dla interfejsów i systemów operacyjnych, które można by zredefiniować z pomocą sztucznej inteligencji.
Dlaczego inwestorzy sypnęli milionami dolarów?
Wizja przekonała inwestorów. Startup zebrał 11 milionów dolarów w rundzie prowadzonej przez Lotus Studio, z udziałem takich postaci jak Scott Belsky (Adobe), Gokul Rajaram (ex-Google, ex-Facebook) czy Lenny Rachitsky, autor popularnego newslettera. Co ciekawe, wielu z nich jest aktywnymi użytkownikami aplikacji. Twierdzą, że Littlebird usuwa barierę związaną z przypominaniem sobie i ponownym wyjaśnianiem własnej pracy.
Rachitsky trafnie podsumowuje wyzwanie, jakie stoi przed startupem: “Sztuczna inteligencja jest tak dobra, jak kontekst, którym dysponuje. Kluczem jest znalezienie tego jednego, niezbędnego zastosowania (killer use case). Od tego zależy sukces tego produktu”. Jego zdaniem strategia polegająca na wczesnym udostępnieniu narzędzia i uczeniu się na podstawie zachowań użytkowników jest jedyną słuszną drogą. Littlebird jest dostępny za darmo, a płatne plany zaczynają się od 20 dolarów miesięcznie, oferując większe limity i dostęp do zaawansowanych funkcji. Pytanie brzmi: czy to wystarczy, by przekonać świat, że istnieje lepsza droga niż podglądanie nas przez ramię co kilka sekund?