Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Polska Policja odpala AI. Skynet czy anioł stróż? Pierwsze szczegóły

MSWiA powołało zespół, który wprowadzi AI do polskiej Policji. Sztuczna inteligencja ma zrewolucjonizować pracę śledczych i przyspieszyć analizę danych. Co wiemy?

W skrócie:

  • Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji powołał specjalny zespół. Jego zadaniem jest przygotowanie wdrożenia sztucznej inteligencji do przetwarzania danych policyjnych.
  • Głównym celem jest modernizacja systemów informatycznych, z których część powstała ponad 20 lat temu i jest niewydolna w analizie ogromnych zbiorów informacji.
  • Priorytetem jest wsparcie służb kryminalnych. AI ma pomóc w szybszym łączeniu tropów, danych osobowych, transakcji i lokalizacji w dużych, skomplikowanych śledztwach.

Rząd zapowiada cyfrową rewolucję w polskiej Policji. Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji, Czesław Mroczek, poinformował w Sejmie, że jego szef – Marcin Kierwiński – powołał specjalny zespół do spraw wykorzystania sztucznej inteligencji. Brzmi jak scena z futurystycznego thrillera, ale na razie to bardziej prolog niż finał. Celem jest przyspieszenie analizy informacji i unowocześnienie narzędzi, które pamiętają czasy, gdy internet wdzwaniał się przez modem. Deklaracja jest odważna, ale na konkrety przyjdzie nam jeszcze poczekać. Na razie mamy więc zespół, polityczną wolę i problem do rozwiązania. Całkiem sporo, jak na początek.

Więcej pytań niż odpowiedzi, czyli zespół zamiast systemu

Na korytarzach sejmowych padły wielkie słowa, ale diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach – a tych po prostu brakuje. Z wypowiedzi wiceministra Mroczka jasno wynika, że nie mówimy o gotowym systemie, który już jutro trafi na biurka analityków kryminalnych. Jesteśmy na etapie powołania grupy roboczej, która ma dopiero zbadać, jak ugryźć ten technologiczny tort. Równolegle resort zapowiada modernizację policyjnych baz danych i całej infrastruktury IT. I słusznie, bo trudno budować drapacz chmur na fundamentach z lat dziewięćdziesiątych. To, co dziś jest wielką niewiadomą, to zakres projektu. Czy chodzi o proste algorytmy do wyszukiwania powiązań między sprawami? A może o zaawansowane modele predykcyjne, które będą wskazywać potencjalne zagrożenia? Publicznie nie padła żadna informacja o tym, które rejestry miałyby zostać objęte zmianami, ani jak miałby wyglądać harmonogram prac. To trochę tak, jakby ogłosić budowę autostrady bez pokazania mapy.

Dlaczego Policja potrzebuje cyfrowego turbodoładowania?

Powód jest prozaiczny i bolesny. Policyjne systemy do obróbki danych to technologiczne skanseny. Wiele z nich powstało ponad dwie dekady temu, w zupełnie innej rzeczywistości. Są ociężałe, rozproszone i nieprzystosowane do analizy gigantycznych ilości informacji, z którymi śledczy mierzą się na co dzień. W dużych dochodzeniach problemem nie jest brak danych, lecz ich nadmiar i chaos. Przekopanie się przez terabajty logowań, transakcji, nagrań z monitoringu i danych telekomunikacyjnych to praca, która potrafi zająć zespołowi ludzi całe miesiące. I właśnie tu na scenę ma wejść sztuczna inteligencja. Jej zadaniem nie będzie zastępowanie policjanta, ale działanie jak niezwykle wydajny filtr. Algorytmy mają przesiewać informacyjny szum i wyłapywać subtelne zależności, które ludzkie oko mogłoby przeoczyć – lub zauważyć zbyt późno. To ma być wzmacniacz, nie substytut policyjnej intuicji.

Kryminalni na celowniku AI. Co to oznacza w praktyce?

Czesław Mroczek bardzo wyraźnie wskazał, że największym beneficjentem zmian ma być pion kryminalny. Tu nie chodzi tylko o cyberprzestępczość, ale o klasyczną, brudną robotę śledczą. Sztuczna inteligencja mogłaby pomóc w łączeniu pozornie niezwiązanych ze sobą włamań, analizie sieci powiązań w zorganizowanych grupach przestępczych czy śledzeniu przepływów finansowych w sprawach gospodarczych. To potencjalnie ogromne przyspieszenie. Wiceminister, niejako na poparcie tezy o potrzebie rozwoju, przytoczył dane dotyczące przestępczości. Jak podał, w 2025 roku odnotowano 800 tysięcy przestępstw, a wykrywalność wyniosła 72,7%, co było najlepszym wynikiem w ostatnich latach. Rząd chce więc przedstawić wdrożenie AI nie jako gaszenie pożaru, ale jako kolejny, naturalny krok w stronę większej skuteczności. To inteligentna narracja, która ma uspokoić obawy i pokazać, że wszystko jest pod kontrolą.

Granice, których nikt jeszcze nie narysował

Entuzjazm rządu jest zrozumiały, ale największym wyzwaniem pozostaje to, czego w sejmowym wystąpieniu nie poruszono. Gdzie będą leżeć etyczne i prawne granice wykorzystania AI w pracy policji? Jakie dane będą mogły analizować algorytmy? Kto będzie kontrolował ich działanie i jak obywatele będą mogli się bronić przed ewentualnymi błędami maszyn? To pytania fundamentalne, na które odpowiedzi jeszcze nie znamy. Bez jasnych, transparentnych zasad nadzoru, tak potężne narzędzie może stać się równie wielkim zagrożeniem, co szansą. Na razie klamka zapadła: państwo oficjalnie postawiło na sztuczną inteligencję jako kluczowy element modernizacji służb. To, czy zbudujemy cyfrowego anioła stróża, czy zafundujemy sobie podwaliny pod system rodem z Raportu Mniejszości, zależy od szczegółów, które dopiero zostaną napisane.