Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Koniec swipe’owania. Bumble ogłasza rewolucję i stawia wszystko na AI

Koniec z przesuwaniem w prawo. Bumble, po utracie milionów użytkowników, ogłasza rewolucję. Słynny swipe zastąpi asystent AI, który ma odmienić świat randek.

W skrócie:

  • CEO Whitney Wolfe Herd oficjalnie potwierdziła, że Bumble pożegna się z mechaniką swipe’owania, która zdefiniowała aplikacje randkowe ostatniej dekady.
  • Decyzja jest odpowiedzią na kryzys. W pierwszym kwartale 2024 roku liczba płacących użytkowników spadła o 21%, z 4 milionów do 3,2 miliona.
  • W miejsce swipe’a pojawi się asystent AI o nazwie Bee, który ma być “turbodoładowaniem dla miłości i związków”. Firma stawia wszystko na sztuczną inteligencję.

Przesuwanie palcem w lewo lub w prawo stało się niemal kulturowym odruchem, synonimem cyfrowego randkowania w XXI wieku. Gest, który zdefiniował całą dekadę i wyniósł aplikacje takie jak Tinder czy Bumble na szczyt. A teraz Bumble mówi: dość. To nie jest drobna korekta. To jakby Coca-Cola ogłosiła, że rezygnuje z bąbelków. Decyzja, która z jednej strony pachnie desperacją, a z drugiej – być może – wizjonerstwem. Whitney Wolfe Herd, CEO firmy, nie owija w bawełnę. Zapowiada coś, co ma być “rewolucyjne dla całego segmentu”. Pytanie tylko, czy rewolucja nie pożre własnych dzieci.

Dlaczego Bumble zabija swoją złotą gęś?

Odpowiedź, jak to zwykle bywa w korporacyjnym świecie, kryje się w arkuszach kalkulacyjnych. Firma ma za sobą kilka kwartałów, które można delikatnie określić jako rozczarowujące. W pierwszym kwartale tego roku Bumble straciło około 21% płacących użytkowników w porównaniu z rokiem ubiegłym. Liczby są bezlitosne: spadek z 4 milionów do 3,2 miliona subskrybentów to sygnał alarmowy, którego nie da się zignorować. Inwestorzy robią się nerwowi, a rynek nie wybacza stagnacji.

Zmęczenie materiału – w tym przypadku “dating app malaise” – staje się faktem. Użytkownicy są znużeni niekończącym się przeglądaniem profili, powierzchownymi interakcjami i poczuciem, że uczestniczą w grze, a nie w poszukiwaniu relacji. Bumble najwyraźniej doszło do wniosku, że dotychczasowa formuła się wyczerpała. Jak powiedziała Wolfe Herd w wywiadzie dla Axios: “Pożegnamy się ze swipe’em i przywitamy coś, co moim zdaniem jest rewolucyjne dla tej kategorii”. Taka deklaracja to postawienie wszystkiego na jedną kartę. Gruntowny przeprojektowanie aplikacji to poważna interwencja, która ma pokazać rynkowi, że firma walczy o przetrwanie, a nie tylko kosmetycznie poprawia interfejs.

Korporacyjna gimnastyka, czyli jak dobrze jest tracić pieniądze

Oczywiście żadna CEO nie przyzna wprost: “Mamy kłopoty, więc robimy rewolucję”. Zamiast tego dostajemy popis słownej ekwilibrystyki, który ma przekuć porażkę w strategiczny majstersztyk. Podczas telekonferencji z inwestorami Whitney Wolfe Herd zaprezentowała narrację godną najlepszych specjalistów od PR. Stwierdziła, że firma przeprowadziła “celowy reset bazy członkowskiej”.

Brzmi intrygująco, prawda? W praktyce oznacza to, że firma traci użytkowników. Ale w korporacyjnej nowomowie strata staje się świadomym wyborem. “Podjęliśmy jasną decyzję, aby priorytetowo traktować jakość ponad ilość, koncentrując się na zaangażowanych członkach o dobrych intencjach. Ta decyzja zmniejszyła ogólną skalę, ale znacząco poprawiła zdrowie naszego ekosystemu” – tłumaczyła. Trudno o lepszy przykład przekształcania problemu w zaplanowane działanie. To klasyczna zagrywka, która ma uspokoić inwestorów i pokazać, że wszystko jest pod kontrolą, nawet jeśli statek nabiera wody.

Czy Twoja AI umówi się na randkę z inną AI?

Co więc ma być tą rewolucją, która zastąpi swipe? Odpowiedź brzmi: sztuczna inteligencja. I to nie byle jaka, bo wprowadzona na pierwszy plan. Bumble pracuje nad asystentem AI o nazwie Bee, który ma stać się centralnym punktem nowej aplikacji. Wolfe Herd od lat powtarza, że AI będzie “turbodoładowaniem dla miłości i związków”. Warto pamiętać, że aplikacje randkowe już od dawna używają algorytmów AI w tle, by dobierać nam potencjalnych partnerów. Teraz jednak sztuczna inteligencja ma wyjść z cienia.

Wizje snute przez szefową Bumble sięgają znacznie dalej. W przeszłości wspominała o bardziej ekstremalnych scenariuszach, rodem z serialu “Black Mirror”, w których osobiste boty AI mogłyby randkować z innymi botami w naszym imieniu, aby wstępnie zweryfikować dopasowanie. To wizja tyleż fascynująca, co niepokojąca. Pozostaje kluczowe pytanie: czy generacja Z, główna grupa docelowa aplikacji, kupi ten pomysł? Młodzi użytkownicy podchodzą do nachalnych funkcji AI z coraz większym sceptycyzmem. Czy zaufają algorytmowi w tak delikatnej materii jak budowanie relacji? Przekonamy się pod koniec roku, bo właśnie wtedy planowana jest premiera odmienionego Bumble. Na razie – ku uldze lub rozczarowaniu milionów – swiping trwa.