Koniec monopolu funduszy VC. Rodzinne fortuny i prywatni inwestorzy omijają pośredników, by samodzielnie finansować rewolucję AI. Zmieniają zasady gry na zawsze.
W skrócie:
- Prywatni inwestorzy i family offices coraz częściej inwestują w startupy AI bezpośrednio, pomijając tradycyjne fundusze Venture Capital.
- Tylko w lutym family offices dokonały 41 bezpośrednich inwestycji, z których niemal wszystkie były powiązane ze sztuczną inteligencją.
- “Twoim największym ryzykiem nie jest to, co może stać się z twoimi inwestycjami w AI, ale brak ekspozycji na AI” – twierdzi Mitch Stein z Arena Private Wealth.
Przez dekady zasady były proste. Jeśli chciałeś zainwestować w gorący startup technologiczny, musiałeś dostać się do elitarnego grona inwestorów w funduszach Venture Capital. To one były strażnikami bram do innowacji i przyszłych fortun. Ale boom na sztuczną inteligencję wywołał inwestycyjną gorączkę, która właśnie łamie ten stary porządek. Prywatny, często rodzinny kapitał, postanowił ominąć pośredników i usiąść bezpośrednio przy stole negocjacyjnym. I to nie w roli gościa, ale gospodarza.
Mówimy o pieniądzach, które przez lata budowały imperia w zupełnie innych branżach, a teraz z chirurgiczną precyzją wchodzą do świata AI. To już nie jest tylko pasywna alokacja kapitału z nadzieją na zwrot. To aktywne uczestnictwo w rewolucji, która – jak twierdzą sami inwestorzy – dzieje się na naszych oczach i nie da drugiej szansy. Zmienia się wszystko: tempo, skala i przede wszystkim – reguły gry.
Dlaczego wielki kapitał rezygnuje z pośredników?
Odpowiedź jest brutalnie prosta: bo może i bo mu się to opłaca. Tradycyjny model, w którym firmy technologiczne dążyły do jak najszybszego debiutu giełdowego (IPO), odchodzi do lamusa. “Firmy pozostają prywatne dłużej, a obecnie jest mniej debiutów giełdowych niż widzieliśmy historycznie” – powiedział w podcaście Equity portalu TechCrunch Mitch Stein, założyciel Arena Private Wealth, firmy doradczej dla najzamożniejszych. “Wiele pieniędzy zarabia się na długo przed wejściem spółki na giełdę, a obecnie rynki prywatne są zdominowane przez firmy z branży AI”.
Dla rodzinnych biur inwestycyjnych (*family offices*) oznacza to jedno: czekanie, aż firma trafi na giełdę, jest jak przybycie na imprezę, gdy najlepsze trunki już się skończyły. Prawdziwe zyski powstają na wczesnym etapie, a dostęp do niego był dotąd zarezerwowany dla VC. Teraz to się zmienia. Zamiast być pasywnymi dawcami kapitału, najwięksi gracze chcą stać się “aktywnymi uczestnikami rynków kapitałowych”. Przykładem jest sama firma Arena, która niedawno współprowadziła rundę inwestycyjną o wartości 230 milionów dolarów dla producenta chipów AI, firmy Positron, zyskując przy tym miejsce w jej zarządzie.
Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana w erze AI
Presja jest ogromna. Wśród inwestorów panuje przekonanie, że to historyczny moment, który zdefiniuje kolejną dekadę. “Infrastruktura AI na świecie jest budowana teraz, więc albo wejdziesz w to wcześnie i będziesz miał okazję do pierwotnego inwestowania… albo to przegapisz i będziesz skazany na przypadkowe zakłady” – stwierdził Ari Schottenstein z Arena Private Wealth. Stein ujął to jeszcze dosadniej: “Twoim największym ryzykiem nie jest to, co może stać się z twoimi inwestycjami w AI, ale brak ekspozycji na AI”.
Liczby potwierdzają tę diagnozę. Według badań BNY Wealth, aż 83% family offices uważa sztuczną inteligencję za najwyższy priorytet strategiczny na najbliższe pięć lat. Tylko w lutym dokonały one 41 bezpośrednich inwestycji w startupy, z czego niemal wszystkie związane były z AI. Na liście znajdziemy tuzy: Emerson Collective należące do Laurene Powell Jobs (wdowy po Stevie Jobsie), biuro inwestycyjne Azima Premji czy Hillspire Erica Schmidta (byłego CEO Google). Niektórzy idą jeszcze dalej, inkubując własne firmy AI, jak Jeff Bezos, który stanął na czele swojej firmy robotycznej. To już nie inwestowanie – to tworzenie.
To nie hazard, to precyzyjna gra o najwyższą stawkę
Nowa fala inwestorów nie przypomina jednak hazardzistów rzucających pieniędzmi na lewo i prawo. Wręcz przeciwnie. Arena Private Wealth, której zespół wywodzi się z finansów instytucjonalnych, podkreśla, że prawo do prowadzenia rund inwestycyjnych zdobywa dzięki rygorystycznej analizie. “Nie spieszymy się, jesteśmy bardzo powolnym ‘tak’, często mówimy ‘nie’” – tłumaczy Schottenstein. “Inwestujemy w ekspertów i ludzi niezbędnych do upewnienia się, że firma jest tym, za co się podaje”.
W przypadku umowy z Positron oznaczało to walidację technologii przez zewnętrznych ekspertów, ale także analizę samej struktury akcjonariatu. “Jeśli do umowy wchodzi Arm, lubimy myśleć, że twoja technologia jest prawdziwa” – dodaje Schottenstein. Wiedzieli również, że głównym klientem Positron jest Oracle, co czyniło go jednym z niewielu producentów chipów AI – obok Nvidii i AMD – wdrożonych u tzw. hiperskalera. W przeciwieństwie do funduszy VC, które dywersyfikują ryzyko w całym portfolio, Arena dokonuje zaledwie kilku bezpośrednich transakcji rocznie. Stawka jest więc nieporównywalnie wyższa. “Nie modelujemy porażki w transakcji dotyczącej jednego aktywa. Podejmujemy ogromne ryzyko reputacyjne jako firma. To rodzaj dopasowania, które doceniają założyciele” – podsumowuje Stein.