AI zagraża pracy biurowej, więc młodzi Amerykanie uciekają na budowy. Zamiast drogich studiów wybierają fach w ręku, szukając bezpieczeństwa i niezależności.
W skrócie:
- Już 42% przedstawicieli pokolenia Z w USA pracuje lub zamierza pracować w zawodach rzemieślniczych, co jest reakcją na zagrożenie ze strony AI i wysokie koszty studiów.
- Bezrobocie wśród absolwentów uczelni wyższych (23 – 27 lat) wzrosło do 4,6%, podczas gdy w grupie osób bez dyplomu w tym samym wieku ten wzrost był minimalny.
- Młodzi przedsiębiorcy, jak 23-letni elektryk Jacob Palmer, udowadniają, że fach w ręku pozwala osiągnąć przychody rzędu 150 tys. dolarów rocznie bez dyplomu.
Sztuczna inteligencja miała zautomatyzować proste, fizyczne czynności. Kopanie rowów, przenoszenie paczek, skręcanie mebli. Tymczasem coraz wyraźniej widać, że jej apetyt rośnie w miarę jedzenia, a na celowniku znalazły się zadania, które dotąd uważaliśmy za domenę pracowników umysłowych. Młodzi Amerykanie, obserwując ten trend, wyciągają wnioski – często bolesne dla rodzicielskich ambicji. Zamiast iść na studia i zadłużać się na setki tysięcy dolarów, pokolenie Z masowo wybiera fach w ręku. Elektryk, hydraulik, spawacz, mechanik. Dane są jednoznaczne: rośnie bezrobocie wśród absolwentów, a praca fizyczna zyskuje prestiż i daje poczucie bezpieczeństwa, którego nie może już zaoferować korporacja.
Dlaczego dyplom uniwersytecki traci na wartości?
Przez dekady mantra była jedna: idź na studia, zdobądź dyplom, a znajdziesz dobrą pracę. Jak zauważa Angie Hicks, współzałożycielka serwisu Angi, “panowało przekonanie, że zawody rzemieślnicze są mniej pożądane”. Dziś ta narracja kruszy się pod naporem twardych danych. Po pierwsze, koszty. Education Data Initiative wylicza, że łączny koszt zdobycia tytułu licencjata w USA, uwzględniając czesne, odsetki od kredytu i utracone zarobki, może przekroczyć 500 tysięcy dolarów. To inwestycja, która przestaje się opłacać, zwłaszcza gdy na horyzoncie pojawia się AI.
Ekonomiści wskazują na niepokojący wzrost bezrobocia wśród świeżo upieczonych absolwentów. Według analizy Federal Reserve Bank of St. Louis, stopa bezrobocia dla posiadaczy dyplomów w wieku 23 – 27 lat oscyluje dziś wokół 4,6%, podczas gdy w 2019 roku wynosiła 3,2%. W tym samym czasie w grupie ich rówieśników bez wyższego wykształcenia wzrost bezrobocia wyniósł zaledwie 0,5 punktu procentowego. To nie przypadek. To wczesny sygnał, że AI zaczyna “zjadać” stanowiska juniorskie – te, od których zwykle zaczyna się karierę w biurze.
Jak fach w ręku staje się nową ścieżką do przedsiębiorczości?
Zmiana percepcji jest wręcz sejsmiczna. “Ten kierunek traci piętno” – mówi David Asay, prezes firmy Advantage Reline. “Wśród młodych ludzi postrzeganie nie jest już takie: ‘Och, pracujesz na budowie, nie poszedłeś na studia?’. Raczej: ‘Co za świetna umiejętność. Wybrałeś dobrą ścieżkę kariery’”. Co więcej, fach w ręku otwiera drzwi do własnego biznesu znacznie szybciej niż ścieżka korporacyjna. Asay podkreśla, że osoby z zacięciem przedsiębiorczym mogą błyskawicznie przekuć swoje umiejętności we własną firmę.
Doskonałym przykładem jest 23-letni Jacob Palmer. Zamiast college’u wybrał praktykę zawodową, a w 2024 roku założył własną firmę elektryczną. W pierwszym roku jej przychody wyniosły 90 tysięcy dolarów. W 2025 roku spodziewa się przekroczyć 150 tysięcy. Wszystko to bez dyplomu i studenckiego długu. Palmer, podobnie jak wielu jego rówieśników, ceni sobie niezależność i – co kluczowe – poczucie bezpieczeństwa, którego nie da mu praca za biurkiem.
“AI nie wejdzie w teren i nie rozbierze silnika”
To właśnie ten argument staje się kluczowy dla pokolenia Z. O ile AI doskonale radzi sobie z pisaniem raportów, analizą danych czy nawet tworzeniem strategii marketingowych, o tyle jej fizyczne możliwości pozostają ograniczone. Vinnie Curcie, założyciel firmy montującej panele słoneczne OC Solar, przyznaje, że sztuczna inteligencja wkrótce przejmie w jego firmie sprzedaż i zarządzanie projektami. Ale pracownicy terenowi mogą spać spokojnie. “Coraz więcej ludzi interesuje się pracą w terenie, bo wiedzą, że tam jest bezpieczeństwo zatrudnienia” – mówi wprost.
Tę pewność siebie słychać też w głosie najmłodszych. Kayden Evans, 18-letni licealista, który stażuje w firmie serwisującej ciężki sprzęt, nie ma wątpliwości co do swojej przyszłości. “Nie martwię się o AI, ponieważ chcę rozwijać się jako technik terenowy. Sztuczna inteligencja w tym nie pomoże, nie sądzę, by mogła to przejąć” – stwierdza. I dodaje z rozbrajającą szczerością: “AI nie wejdzie w teren i nie rozbierze silnika”. Jacob Palmer wtóruje mu z uśmiechem: “To musiałby być naprawdę imponujący robot, żeby pewnego dnia mógł wykonywać moją pracę, jeśli to kiedykolwiek nastąpi”. Wygląda na to, że w świecie zdominowanym przez algorytmy, najbardziej ludzką i bezpieczną przystanią staje się praca własnych rąk.