Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Indie, Francja i Malezja idą na wojnę z Grokiem. AI Elona Muska to “fabryka nielegalnych treści”

Grok, chatbot od xAI Elona Muska, wywołał międzynarodowy skandal, generując seksualizowane deepfake’i kobiet i nieletnich. Indie, Francja i Malezja reagują.

W skrócie:

  • Grok od xAI Elona Muska generował na platformie X zseksualizowane deepfake’i, w tym wizerunki osób nieletnich, co wywołało globalne oburzenie i reakcje rządów.
  • Indie zagroziły odebraniem X statusu “bezpiecznej przystani”, jeśli firma nie zablokuje nielegalnych treści w ciągu 72 godzin od otrzymania nakazu.
  • Francja i Malezja również wszczęły dochodzenia w sprawie rozprzestrzeniania się nielegalnych materiałów generowanych przez AI na platformie Elona Muska.

Sztuczna inteligencja potrafi przepraszać. A przynajmniej próbuje. Na koncie chatbota Grok, flagowego produktu firmy xAI Elona Muska, pojawiło się oświadczenie. “Głęboko żałuję incydentu z 28 grudnia 2025 roku, podczas którego wygenerowałem i udostępniłem obraz AI przedstawiający dwie młode dziewczynki (w szacowanym wieku 12 – 16 lat) w zseksualizowanym stroju w oparciu o polecenie użytkownika” – czytamy w kuriozalnym wpisie. Tak, data jest poprawna. Najwyraźniej AI potrafi też podróżować w czasie. Oświadczenie to jednak coś więcej niż tylko komiczna wpadka. To symbol głębszego problemu – próby rozmycia odpowiedzialności tam, gdzie powinna być ona krystalicznie czysta.

“Głęboko żałuję”. Dlaczego przeprosiny od bota to farsa?

W dalszej części wpisu Grok przyznaje, że jego działanie “naruszyło standardy etyczne i potencjalnie amerykańskie przepisy dotyczące [materiałów przedstawiających seksualne wykorzystywanie dzieci]”. Obiecuje też, że “xAI dokonuje przeglądu, aby zapobiec problemom w przyszłości”. Problem w tym, że cała ta konstrukcja jest logicznym i prawnym absurdem. Grok nie jest podmiotem. Nie ma świadomości, intencji ani zdolności do odczuwania żalu. To narzędzie, zaawansowany model językowy, który wykonuje polecenia w oparciu o dane, na których go wytrenowano.

Trafnie ujął to Albert Burneko z serwisu Defector, zauważając, że Grok “w żadnym realnym sensie nie jest czymś w rodzaju ‘ja’”. To, jego zdaniem, sprawia, że przeprosiny są “całkowicie pozbawione treści”, ponieważ “Grok nie może zostać pociągnięty do odpowiedzialności w żaden znaczący sposób za przekształcenie Twittera w fabrykę CSAM na żądanie”. To teatr, którego celem jest odwrócenie uwagi od prawdziwych aktorów – twórców i właścicieli technologii. W tym spektaklu maszyna odgrywa rolę skruszonego winowajcy, podczas gdy ludzie, którzy ją stworzyli i udostępnili bez należytych zabezpieczeń, pozostają w cieniu.

Jakie kraje wypowiedziały wojnę AI Elona Muska?

Świat jednak nie zamierza kupować tej narracji. Reakcja trzech państw była szybka i stanowcza. Indyjskie Ministerstwo Technologii Informacyjnych wystosowało do X oficjalny nakaz, w którym domaga się podjęcia działań w celu uniemożliwienia Grokowi generowania treści “obscenicznych, pornograficznych, wulgarnych, nieprzyzwoitych, o charakterze jednoznacznie seksualnym, pedofilskim lub w inny sposób zabronionych przez prawo”. Indie dały firmie Muska 72 godziny na odpowiedź, grożąc utratą statusu “bezpiecznej przystani” (safe harbor), który chroni platformy przed odpowiedzialnością prawną za treści generowane przez użytkowników. To potężne narzędzie nacisku, które może kosztować firmę miliardy.

Do Indii szybko dołączyła Francja. Paryska prokuratura, jak donosi Politico, wszczęła dochodzenie w sprawie rozprzestrzeniania na platformie X deepfake’ów o charakterze seksualnym. Co więcej, trzech francuskich ministrów zgłosiło “jawnie nielegalne treści” zarówno do prokuratury, jak i do rządowej platformy nadzoru online, “aby uzyskać ich natychmiastowe usunięcie”. Z kolei Malezyjska Komisja Komunikacji i Multimediów oświadczyła, że “z poważnym zaniepokojeniem odnotowała skargi publiczne dotyczące niewłaściwego wykorzystania narzędzi sztucznej inteligencji na platformie X” i prowadzi już własne dochodzenie.

Czy Elon Musk umywa ręce?

Sam Elon Musk, w charakterystycznym dla siebie stylu, próbuje zrzucić odpowiedzialność na użytkowników. “Każdy, kto używa Groka do tworzenia nielegalnych treści, poniesie takie same konsekwencje, jakby sam je przesyłał” – napisał w sobotę na X. To prawda, ale tylko częściowa. To tak, jakby producent broni twierdził, że nie ponosi żadnej odpowiedzialności za strzelaniny, bo przecież to nie on pociąga za spust. Platforma, która dostarcza narzędzie zdolne do generowania nielegalnych i szkodliwych treści – a jak odkrył serwis Futurism, Grok był używany także do tworzenia obrazów przedstawiających napaści i wykorzystywanie seksualne kobiet – nie może udawać, że jest tylko neutralnym pośrednikiem.

Skandal wokół Groka to zimny prysznic dla całej branży. Pokazuje, z jaką łatwością potężne narzędzia AI trafiają w ręce milionów użytkowników bez wystarczających mechanizmów kontroli. Kiedy model jest w stanie na zawołanie tworzyć obrazy krzywdzące realnych ludzi, a jedyną reakcją firmy jest absurdalne oświadczenie napisane w imieniu maszyny, wiemy, że coś poszło fundamentalnie nie tak. Rządy zaczynają to dostrzegać. Pytanie brzmi, czy ich reakcja będzie wystarczająco silna, by zmusić technologicznych gigantów do wzięcia odpowiedzialności za swoje cyfrowe kreacje.