Google wprowadza rewolucję w wyszukiwarce. Pojawia się opcja ukrywania reklam, a sztuczna inteligencja podsumuje newsy, zanim zdążysz w nie kliknąć.
W skrócie:
- Nowy przycisk “Ukryj sponsorowane wyniki” pozwoli zwinąć bloki reklamowe, ale ich nagłówek pozostanie widoczny na górze ekranu podczas przewijania strony.
- Sztuczna inteligencja w karcie Discover będzie tworzyć krótkie podsumowania najważniejszych wiadomości, aby użytkownicy mogli szybko nadrobić zaległości w interesujących ich tematach.
- Wyszukiwarka wzbogaci się o funkcję “What’s New”, która w przypadku zapytań sportowych wyświetli feed z najnowszymi aktualizacjami i artykułami na dany temat.
Google ogłosiło pakiet zmian, który może na pierwszy rzut oka wyglądać jak ukłon w stronę użytkowników zmęczonych nachalnymi reklamami. Firma, której model biznesowy opiera się przecież na płatnych linkach, wprowadza przycisk pozwalający je… schować. Brzmi jak herezja? Owszem. Ale jak to zwykle bywa w świecie technologii, diabeł tkwi w szczegółach. A tych jest całkiem sporo. Zmiany obejmują nie tylko reklamy, ale również sposób, w jaki konsumujemy informacje – tutaj do gry wchodzi oczywiście sztuczna inteligencja, która ma ambicję stać się naszym osobistym kuratorem treści.
Czy to koniec reklam w Google? Nie tak szybko
Największe poruszenie wywołała zapowiedź przycisku “Hide sponsored results” (“Ukryj sponsorowane wyniki”). Dzięki niemu użytkownicy będą mogli jednym kliknięciem zwinąć blok reklam tekstowych pojawiający się na samej górze wyników wyszukiwania. Koniec z przewijaniem ekranu w poszukiwaniu pierwszego organicznego linku. Przynajmniej w teorii. W praktyce Google nie zamierza rezygnować ze swojego głównego źródła dochodu. Po zwinięciu reklam na górze strony pozostanie etykieta “Sponsored Results”, która będzie podążać za użytkownikiem w dół strony. To sprytne zagranie – reklamy znikają z widoku, ale świadomość ich istnienia pozostaje, a sam nagłówek staje się w pewnym sensie bardziej widoczny, bo towarzyszy nam podczas scrollowania.
Co więcej, etykieta z informacją o sponsorowanych wynikach będzie pojawiać się zarówno nad, jak i pod generowanymi przez AI podsumowaniami (AI Overviews). To oznacza, że płatne treści otoczą odpowiedzi sztucznej inteligencji z każdej strony. Firma zapewnia, że to ułatwi nawigację i utrzyma stałą liczbę reklam – nigdy nie zobaczymy więcej niż czterech w jednej grupie. Zmiany obejmą zarówno wersję desktopową, jak i mobilną, a nowa etykieta “Sponsored” trafi też do innych usług, na przykład reklam produktowych w Google Shopping, gdzie przyjmie formę “Sponsored Products”. To nie rewolucja, to raczej inteligentny rebranding.
Jak AI nakarmi Twoją ciekawość (i oszczędzi czas)?
Drugi filar zmian opiera się na integracji sztucznej inteligencji z codziennym przeglądaniem treści. W aplikacji Google, w sekcji Discover, pojawi się funkcja, która ma pomóc nam być na bieżąco. AI będzie generować krótkie, kilkuzdaniowe zapowiedzi trendujących tematów, które nas interesują. Jeśli któraś z nich przykuje naszą uwagę, będziemy mogli ją rozwinąć, by uzyskać więcej informacji i linków do zewnętrznych artykułów. Google projektuje tę funkcję jako pomoc w przyswajaniu informacji od różnych wydawców, ale nie da się ukryć, że to kolejny krok w stronę zatrzymania użytkownika wewnątrz ekosystemu Google.
Podobny mechanizm trafi do głównej wyszukiwarki, na razie w kontekście sportu. Podczas wyszukiwania informacji o zawodnikach czy drużynach zobaczymy przycisk “What’s New”. Po jego kliknięciu otworzy się feed z najnowszymi informacjami i artykułami. To rozwiązanie skrojone pod potrzeby współczesnego odbiorcy, który chce wiedzieć wszystko, ale nie ma czasu na przekopywanie się przez dziesiątki stron. AI ma podać mu esencję na tacy. Funkcja ta w najbliższych tygodniach trafi do użytkowników w Stanach Zjednoczonych.
Co to oznacza dla wydawców i użytkowników?
Wprowadzane zmiany to miecz obosieczny. Z perspektywy użytkownika oznaczają one potencjalnie czystszy interfejs i szybszy dostęp do skondensowanej wiedzy. Problem polega na tym, że ta “wygoda” ma swoją cenę, którą płacą przede wszystkim twórcy treści. Serwisy informacyjne i portale na całym świecie już teraz odnotowują spadki ruchu z wyszukiwarki, odkąd Google zaczęło serwować gotowe odpowiedzi generowane przez AI. Użytkownicy, otrzymując podsumowanie bezpośrednio na stronie wyników, coraz rzadziej czują potrzebę klikania w oryginalne źródło.
Nowe funkcje w Discover i Search tylko pogłębią ten trend. Choć Google twierdzi, że chce promować treści od “różnorodnych wydawców”, w rzeczywistości może to doprowadzić do dalszej marginalizacji ich roli. Wygrywa platforma, która agreguje i przetwarza informacje, a przegrywają ci, którzy je tworzą. Na razie nowe funkcje AI są wdrażane w USA, Korei Południowej i Indiach. Jednak ich globalna ekspansja wydaje się tylko kwestią czasu. To cicha rewolucja, która na nowo definiuje, czym jest wyszukiwanie informacji w internecie. I nie wszystkim się to spodoba.