Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Brudny sekret rewolucji AI. OpenAI, Meta i Musk wracają do paliw kopalnych

Rewolucja AI ma drugie, brudne dno. OpenAI, Meta i inni budują centra danych zasilane gazem łupkowym. Mieszkańcy protestują, a rachunek zapłacimy wszyscy.

W skrócie:

  • Startup Poolside buduje w Teksasie kompleks centrów danych o mocy 2 gigawatów, zasilany gazem ziemnym z największego złoża w USA.
  • Sam Altman z OpenAI przyznał, że flagowe centrum Stargate, również w Teksasie, jest zasilane gazem, co budzi protesty mieszkańców.
  • Meta planuje wydać 10 miliardów dolarów na centrum danych w Luizjanie, dla którego powstaną trzy nowe elektrownie gazowe o mocy 2,3 GW.

Era sztucznej inteligencji daje drugie życie frackingowi. To zaskakujący zwrot akcji dla branży, którą jeszcze dekadę temu obwiniano o zatruwanie wód gruntowych, wywoływanie trzęsień ziemi i uporczywe podtrzymywanie naszej zależności od paliw kopalnych. Firmy z sektora AI budują dziś gigantyczne centra danych w pobliżu głównych złóż gazu, często wytwarzając energię na własne potrzeby. To trend, który umyka w natłoku nagłówków o przełomach w medycynie czy walce ze zmianami klimatu, ale który może na nowo zdefiniować przyszłość wielu społeczności i postawić przed nimi naprawdę trudne pytania.

Nowy Dziki Zachód, czyli AI na gazie?

Spójrzmy na najświeższy przykład. Startup Poolside, twórca asystenta AI do kodowania, buduje w zachodnim Teksasie kompleks centrów danych na ponad 500 akrach – to dwie trzecie nowojorskiego Central Parku. Obiekt, nazwany Horizon, będzie samowystarczalny energetycznie dzięki bezpośredniemu podłączeniu do złóż gazu ziemnego z Basenu Permskiego, najbardziej wydajnego pola naftowo-gazowego w USA. A tam hydrauliczne szczelinowanie, czyli fracking, jest jedyną dostępną technologią wydobycia.

Projekt ma dostarczyć dwa gigawaty mocy obliczeniowej. To tyle, ile cała zapora Hoovera, z tą różnicą, że zamiast ujarzmiać rzekę Kolorado, będzie spalać gaz łupkowy. Poolside realizuje projekt we współpracy z CoreWeave, firmą z chmury obliczeniowej, która udostępni ponad 40 000 chipów Nvidii. Dziennikarze “Wall Street Journal” nazywają to “energetycznym Dzikim Zachodem”. Trudno o lepsze określenie.

“Spalamy gaz, by zasilać to centrum danych”

Poolside nie jest wyjątkiem. Prawie wszyscy wielcy gracze AI podążają podobną ścieżką. Miesiąc temu Sam Altman, CEO OpenAI, podczas wizyty w powstającym centrum danych Stargate w Abilene w Teksasie, bez ogródek stwierdził: “Spalamy gaz, by zasilać to centrum danych”. Kompleks o mocy 900 megawatów obejmuje osiem budynków i nową elektrownię gazową z turbinami podobnymi do tych, które napędzają okręty wojenne. Firmy co prawda zapewniają, że to tylko zasilanie awaryjne, ale lokalna sieć i tak czerpie energię z miksu gazu oraz farm wiatrowych i solarnych.

Mieszkańców to nie uspokaja. Arlene Mendler, która mieszka po drugiej stronie ulicy od Stargate, w rozmowie z agencją Associated Press żałowała, że nikt nie zapytał jej o zdanie, zanim buldożery zrównały z ziemią ogromny obszar buszu. “To całkowicie zmieniło sposób, w jaki żyliśmy” – powiedziała. Szukała spokoju, a dostała hałas budowy i oślepiające światła. W dodatku dochodzi kwestia wody. W Teksasie, regularnie nawiedzanym przez susze, mieszkańcy obawiają się o jej zasoby. Władze miasta twierdzą, że każdy z budynków będzie potrzebował niewielkich ilości wody rocznie. Jednak Shaolei Ren, profesor z Uniwersytetu Kalifornijskiego, który bada ślad środowiskowy AI, nazywa te zapewnienia mylącymi. Systemy chłodzenia wymagają więcej energii elektrycznej, a to oznacza pośrednie zużycie wody w elektrowniach, które ją generują.

Dlaczego giganci AI wracają do paliw kopalnych?

Strategia jest powszechna. Meta planuje budowę centrum danych w najbiedniejszym regionie Luizjany za 10 miliardów dolarów. Obiekt o powierzchni 1700 boisk piłkarskich będzie potrzebował 2 GW mocy. Aby go zasilić, firma energetyczna Entergy zbuduje trzy nowe elektrownie gazowe o łącznej mocy 2,3 GW. Nawet xAI Elona Muska, którego obiekt w Memphis wzbudził kontrowersje, ma powiązania z frackingiem. Lokalny dostawca energii kupuje gaz z rurociągów transportujących surowiec z głównych formacji łupkowych.

Jaka jest oficjalna argumentacja? Geopolityka i wyścig z Chinami. Taką tezę postawił Chris Lehane, wiceprezes ds. globalnych w OpenAI. “Wierzymy, że w niedalekiej przyszłości będziemy musieli generować około gigawata energii tygodniowo” – powiedział w wywiadzie dla TechCrunch, wskazując na gigantyczną rozbudowę energetyczną w Chinach. Jego zdaniem to szansa na reindustrializację Zachodu i modernizację systemów energetycznych. Temu projektowi kibicuje administracja Donalda Trumpa, która rozporządzeniem z lipca 2025 roku przyspiesza wydawanie pozwoleń dla centrów danych zasilanych gazem, węglem lub energią jądrową, jednocześnie wykluczając ze wsparcia odnawialne źródła.

Czy ta bańka kiedyś pęknie?

Większość użytkowników AI nie zdaje sobie sprawy z węglowego śladu, jaki zostawiają ich nowe, fascynujące zabawki. Bardziej interesują ich możliwości generatora wideo Sora 2 niż pochodzenie prądu, który go zasila. A sektor wpadł w spiralę wzajemnych zależności: OpenAI potrzebuje Microsoftu, ten Nvidii, Nvidia Oracle, a wszyscy oni operatorów centrów danych, którzy z kolei potrzebują OpenAI. Jeśli fundamenty tej konstrukcji pękną, zostaniemy z masą drogiej, bezużytecznej infrastruktury – zarówno cyfrowej, jak i tej spalającej gaz.

Tymczasem badanie Duke University wykazało, że sieci energetyczne wykorzystują średnio tylko 53% swoich mocy. To sugeruje, że jest tam wystarczająco dużo miejsca, by obsłużyć nowe zapotrzebowanie bez budowy kolejnych elektrowni. Wystarczyłaby odrobina elastyczności. Ale to oznaczałoby utratę przewagi nad Chinami – jak argumentuje Lehane. Dlatego karawana jedzie dalej, obciążając regiony nowymi elektrowniami na paliwa kopalne i zostawiając mieszkańców z rosnącymi rachunkami. A najpilniejszym problemem jest to, że ci, którzy na końcu zostaną z tym finansowym i środowiskowym bałaganem, nigdy o nic z tego nie prosili.