Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Plaud powraca z nowym hitem! Ten notatnik AI z przyciskiem to game-changer

Plaud, twórca notatników AI, prezentuje NotePin S – gadżet z fizycznym przyciskiem i wsparciem Apple Find My. Firma rzuca też rękawicę rywalom dzięki nowej apce.

W skrócie:

  • Nowy Plaud NotePin S ma fizyczny przycisk do startu, stopu i oznaczania kluczowych momentów nagrania jednym dotknięciem.
  • Urządzenie zyskało wsparcie dla Apple Find My, co ułatwia jego zlokalizowanie, gdy gdzieś się zapodzieje.
  • Plaud wprowadza aplikację desktopową, która ma konkurować z Fathom i Fireflies w transkrypcji spotkań online.

Plaud to firma, która postanowiła rozwiązać jeden z najbardziej irytujących problemów współczesnego świata – problem zapamiętywania wszystkiego, co zostało powiedziane na spotkaniu. Ich pierwszy notatnik w formie przypinki okazał się strzałem w dziesiątkę. Sprzedali już ponad 1,5 miliona urządzeń, co w świecie hardware’u jest wynikiem godnym pozazdroszczenia. Teraz, tuż przed startem targów CES w Las Vegas, firma pokazuje, że nie zamierza odpoczywać. Na stół wjeżdża Plaud NotePin S – ulepszona wersja bestsellera – oraz nowa aplikacja desktopowa, która ma namieszać na rynku transkrypcji spotkań online. To już nie jest tylko gadżet. To ekosystem.

Co nowego w przypince, która słucha za ciebie?

Na pierwszy rzut oka NotePin S wygląda znajomo. Diabeł, jak zwykle, tkwi w szczegółach. Najważniejszą nowością jest fizyczny przycisk. Niby drobiazg, ale każdy, kto próbował dyskretnie uruchomić nagrywanie w smartfonie, wie, jak cenna jest taka prostota. Jedno kliknięcie rozpoczyna lub kończy nagranie. Co więcej, podczas rejestracji dźwięku można nim oznaczać kluczowe momenty, co później ułatwia nawigację po transkrypcji. Funkcja znana z droższego modelu Note Pro teraz trafia do mniejszego brata.

W pudełku za 179 dolarów znajdziemy cały zestaw akcesoriów: klips, smycz, magnetyczną przypinkę i opaskę na nadgarstek. Można go nosić, jak się chce – dyskretnie przypiętego do marynarki lub nonszalancko zawieszonego na szyi. Producent pomyślał też o tych, którzy regularnie gubią małe urządzenia. NotePin S otrzymał wsparcie dla usługi Apple Find My. Koniec z przeszukiwaniem mieszkania w panice na pięć minut przed ważnym spotkaniem.

Podstawowe parametry techniczne pozostają bez zmian. Użytkownicy dostają 64 GB wbudowanej pamięci i baterię pozwalającą na 20 godzin ciągłego nagrywania. Dwa mikrofony MEMS (Micro-Electro-Mechanical Systems) skutecznie zbierają dźwięk w promieniu około trzech metrów. W cenie urządzenia zawarte jest 300 minut darmowej transkrypcji miesięcznie. To mniejszy zasięg i krótszy czas pracy niż w modelu Note Pro, ale NotePin S nadrabia to kompaktowym rozmiarem. To sprzęt dla ludzi w ciągłym ruchu.

Jak Plaud idzie na wojnę z Fathom i Fireflies?

Do tej pory Plaud skupiał się na spotkaniach twarzą w twarz. Ich urządzenia były idealne dla dziennikarzy, studentów czy menedżerów biegających z jednego meetingu na drugi. Ale świat przeniósł się do online, a tam królują tacy gracze jak Fathom, Granola czy Fireflies. Plaud nie mógł tego zignorować i odpowiedział w jedyny słuszny sposób – tworząc własną aplikację desktopową.

Jak to działa? Aplikacja (na razie tylko na komputery Mac) nasłuchuje systemowego audio. Gdy wykryje aktywne spotkanie w dowolnej aplikacji – Zoom, Teams, Google Meet – dyskretnie zapyta, czy chcemy je nagrać i przetworzyć. Po zakończeniu rozmowy, sztuczna inteligencja analizuje transkrypcję i automatycznie tworzy z niej ustrukturyzowane notatki, podsumowania i listy zadań. To potężne uderzenie w rywali, którzy często wymagają integracji z kalendarzem lub instalacji botów.

Na dokładkę Plaud przenosi do wersji desktopowej swoją funkcję multimodalnych notatek. Oznacza to, że do transkrypcji audio można dodawać zrzuty ekranu, obrazy czy własne notatki tekstowe. W ten sposób powstaje kompletny zapis spotkania, a nie tylko suchy tekst. Firma wyraźnie daje znać, że chce być kompleksowym rozwiązaniem do zarządzania wiedzą ze spotkań, niezależnie od tego, gdzie się one odbywają.

Czy mały gracz może rzucić wyzwanie gigantom?

Strategia Plaud jest odważna i inteligentna. Zamiast budować od zera markę w zatłoczonym segmencie oprogramowania, firma najpierw stworzyła lojalną bazę użytkowników za pomocą świetnie zaprojektowanego hardware’u. Półtora miliona sprzedanych urządzeń to potężny kapitał zaufania. Teraz Plaud wykorzystuje ten kapitał, by wejść na znacznie większy i bardziej dochodowy rynek – rynek oprogramowania jako usługi (SaaS).

Wszystko wskazuje na to, że firma dobrze rozumie potrzeby swoich klientów. Nie chcą oni żonglować wieloma narzędziami. Chcą jednego ekosystemu, który obsłuży zarówno rozmowę z klientem w kawiarni, jak i globalne spotkanie zarządu na Zoomie. Wprowadzenie NotePin S i aplikacji desktopowej to naturalny krok w ewolucji Plaud. To już nie jest tylko producent gadżetów. To firma, która ma ambicje, by na nowo zdefiniować, jak pracujemy z informacją głosową. A konkurencja? Cóż, powinna zacząć się rozglądać. Bo cichy gracz z Azji właśnie stał się znacznie głośniejszy.