Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

AI potrzebuje gazu, a gaz potrzebuje AI. Zaskakujący sojusz, który zmieni energetykę

W Appalachach trwa nowa gorączka złota. Nie chodzi jednak o kruszec, a o sztuczną inteligencję, która do działania potrzebuje gigantycznych ilości gazu ziemnego.

W skrócie:

  • Władze USA i giganci technologiczni planują budowę centrów danych AI w Pensylwanii, Ohio i Wirginii Zachodniej, regionach bogatych w gaz ziemny.
  • Administracja Donalda Trumpa ogłosiła inwestycje o wartości 90 miliardów dolarów i upraszcza przepisy, by przyspieszyć rozwój infrastruktury AI.
  • Naukowcy tworzą oprogramowanie AI, takie jak MidStreamAIPetroAI, które ma wykrywać wycieki z rurociągów i optymalizować składowanie CO2 pod ziemią.

“Współczesna gorączka złota” dotarła do Appalachów – ogłosili liderzy przemysłu naftowego i gazowego podczas konferencji Shale Insight. Tylko że tym razem nie szukają cennego kruszcu. Szukają energii dla sztucznej inteligencji. Dyskusje na corocznym zjeździe w Erie w Pensylwanii zdominował jeden temat: jak Pensylwania, Ohio i Wirginia Zachodnia mogą stać się idealną lokalizacją dla centrów danych AI dzięki obfitym zasobom gazu ziemnego. To mariaż z rozsądku, który może na nowo zdefiniować amerykańską mapę technologiczną.

Przedstawiciele firmy prawniczej Babst Callard, reprezentującej spółki energetyczne, nie mieli wątpliwości – tereny wiejskie są szczególnie “atrakcyjne” dla rozwoju centrów danych AI, ponieważ zapewniają niższe koszty startowe i operacyjne. A koszty będą gigantyczne, bo apetyt sztucznej inteligencji na energię jest nienasycony.

Dlaczego centra danych AI potrzebują własnych elektrowni?

Liderzy branży byli zgodni: gaz ziemny jest niezbędny do zasilania centrów danych AI. Te obiekty wymagają potężnych ilości energii do pracy w trybie 24/7. Właśnie dlatego wiele z nich będzie budowanych w pakiecie z własnymi elektrowniami gazowymi. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej, zapotrzebowanie na moc dla pojedynczego centrum danych AI może przekroczyć 100 megawatów, co odpowiada rocznemu zużyciu energii przez 100 tysięcy gospodarstw domowych.

Liczby robią wrażenie. Raport MAE wskazuje, że “w Stanach Zjednoczonych zużycie energii przez centra danych do 2030 roku będzie odpowiadać za prawie połowę wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną”. To więcej, niż zużywają łącznie wszystkie gałęzie amerykańskiego przemysłu wytwórczego – wliczając w to produkcję aluminium, stali, cementu i chemikaliów. Nagle gaz łupkowy z problemu ekologicznego staje się paliwem rewolucji AI.

Jak Biały Dom wspiera mariaż AI i gazu?

Na scenę wkracza wielka polityka. Administracja Donalda Trumpa położyła szczególny nacisk na rozwój centrów danych AI. W styczniu prezydent podpisał rozporządzenie wykonawcze “Usuwanie barier dla amerykańskiego przywództwa w dziedzinie AI”, a w lipcu opublikowano wytyczne polityczne zatytułowane “Wygrać wyścig AI: Amerykański plan działania w zakresie AI”. Cel jest prosty: przyspieszyć wydawanie pozwoleń i znieść regulacje hamujące rozwój infrastruktury.

Podczas szczytu energetycznego w Pittsburghu 15 lipca Trump ogłosił inwestycje o wartości 90 miliardów dolarów w centra danych AI w całej Pensylwanii. Zapowiedział też, że będą im towarzyszyć elektrownie “wszelkiego rodzaju” – od gazowych, przez jądrowe, po te zasilane “czystym, pięknym węglem”. W centralnym Ohio Amazon już w grudniu 2024 roku zapowiedział, że zainwestuje dodatkowe 10 miliardów dolarów w rozbudowę swojej infrastruktury. Columbus staje się hubem, gdzie swoje serwerownie mają już Google, Amazon i Meta. Ohio z 191 centrami danych jest piątym stanem w USA pod tym względem.

Jak sztuczna inteligencja uszczelni rurociągi?

Sojusz działa w obie strony. Konferencja pokazała, że AI może stać się kluczowym narzędziem dla samego przemysłu naftowego i gazowego. Ali Sajedian, doktorant z West Virginia University, zaprezentował badanie “Narzędzia AI nowej generacji do poprawy pewności przepływu i wykrywania nieszczelności w sieciach rurociągów łupkowych”. Jego oprogramowanie, MidStreamAI, wykorzystuje dane z rurociągu na Bliskim Wschodzie, by uczyć się wykrywać nieszczelności i korozję.

Program analizuje dane w czasie rzeczywistym, by znajdować problemy lub przewidywać, kiedy mogą wystąpić. “Przykładowo, jeśli masz jakąś korozję, na podstawie danych wiesz, że wyciek nastąpi za sześć miesięcy” – tłumaczył Sajedian. Jego AI potrafi również diagnozować problemy z zaworami i analizować dane geologiczne. Co prawda projekt jest we wczesnej fazie, ale kilka firm z sektora już wyraziło nim zainteresowanie.

Czy AI pomoże w walce z globalnym ociepleniem?

Inny projekt idzie jeszcze dalej. Prince Henry Sampson Eduam, doktorant z Ohio State University, bada, jak wykorzystać AI do wychwytywania i składowania dwutlenku węgla (CCS). Technika polega na wtłaczaniu CO2 do formacji skalnych, ale kluczem do sukcesu jest znalezienie idealnego miejsca – “sweet spotu”.

Skały nie mogą być zbyt szczelne, bo trudno w nie wtłoczyć gaz. Nie mogą też być zbyt porowate, bo CO2 mógłby z nich uciec. “Jak dokładnie znaleźć równowagę między optymalizacją wtrysku a bezpieczeństwem? Tu właśnie wkracza moje badanie” – wyjaśniał Eduam. Użył skał z formacji Marcellus Shale do eksperymentów i odkrył, że zawarty w nich kerogen – materia organiczna – pęcznieje w kontakcie z CO2, skutecznie go więżąc. Dane te posłużyły do wytrenowania jego oprogramowania PetroAI. Po ukończeniu, narzędzie dostarczy firmom “analizę predykcyjną” najlepszych zastosowań dla danej formacji geologicznej, czy to do sekwestracji CO2, czy magazynowania wodoru. Eduam zaznacza jednak, że aby jego AI stało się w pełni skuteczne, potrzebuje danych z wielu różnych formacji skalnych. Obecnie poszukuje funduszy na kontynuację badań. Rewolucja, jak zwykle, potrzebuje paliwa – zarówno tego kopalnego, jak i finansowego.