Choć AI uznawana jest za technologię przyszłości, zbyt rzadko bierze pod uwagę perspektywę połowy społeczeństwa. Kobiety rzadziej ją tworzą, rzadziej z niej korzystają, a ich potrzeby zbyt często są marginalizowane. Eksperci ostrzegają: to nie tylko problem równości, ale realne zagrożenie dla sprawiedliwego rozwoju tej technologii.
W skrócie
- Kobiety stanowią tylko 1/3 zatrudnionych w sektorze technologicznym, a ich kompetencje są częściej podważane niż wspierane.
- AI, mimo swojego potencjału, może wzmacniać nierówności, jeśli projektowana jest bez kobiecej perspektywy.
- Brak reprezentacji odbija się nie tylko na algorytmach, ale też na odwadze kobiet do korzystania z narzędzi, które mogą pomóc im w rozwoju zawodowym.
Technologia ma płeć – i nie jest to dobra wiadomość
Sektor sztucznej inteligencji rozwija się błyskawicznie, a zapotrzebowanie na specjalistów nieustannie rośnie. Mimo to kobiety wciąż stanowią mniejszość – i to pomimo faktu, że to one częściej kończą studia wyższe. Problem nie dotyczy braku kompetencji, lecz strukturalnych barier w środowisku technologicznym, które nadal faworyzuje mężczyzn.
Podczas panelu o kobietach i AI na „Letnim Davos” eksperci zwracali uwagę na fakt, że Polska znajduje się dopiero na 45. miejscu w globalnym rankingu równości płci – niżej niż Kolumbia, Serbia czy Filipiny. A według Światowego Forum Ekonomicznego pełne wyrównanie szans może zająć jeszcze ponad sto lat.
AI zamiast niwelować, może pogłębiać podziały
Paradoksalnie to właśnie sztuczna inteligencja, która w teorii mogłaby wspierać włączenie społeczne, może te nierówności niechcący utrwalać. Według badania „Global Evidence on Gender Gaps and Generative AI”, kobiety korzystają z narzędzi AI o 25 proc. rzadziej niż mężczyźni – nawet wtedy, gdy mają do nich taki sam dostęp.
Za tym dystansem kryje się nie tylko techniczna niepewność, ale też obawa przed stygmatyzacją i etyczne wątpliwości. Kobiety częściej postrzegają korzystanie z AI jako „oszustwo” i boją się, że zostaną ocenione nie za efekt, ale za metodę jego osiągnięcia. To z kolei wpływa na produktywność, a w konsekwencji – na ścieżki awansu.
Kobiety widzą w AI ryzyko, nie tylko szansę
W badaniu „Who Benefits from AI?” kobiety znacząco częściej niż mężczyźni uznawały AI za technologię niesprawiedliwą i potencjalnie szkodliwą – zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Mężczyźni skupiali się na wygodzie i automatyzacji, kobiety – na braku przejrzystości, ryzyku dyskryminacji i wzmacnianiu systemowych nierówności.
Co ważne, różnice te nie miały związku z poziomem wykształcenia, wiekiem czy dochodem – jedynym istotnym czynnikiem była płeć. Jak podkreślają badacze, to nie brak wiedzy technicznej leży u podstaw tych obaw, ale większa wrażliwość na kwestie sprawiedliwości i etyki.
Głos kobiet to nie problem – to przewaga
– Kobiety częściej podnoszą kwestie etyczne związane z AI. To nie przeszkoda, ale wartość – mówi Daniel Kędzierski, przewodniczący Związku Pracodawców Firm Innowacyjnych To Grow. – Ich spojrzenie może pomóc tworzyć technologię bardziej sprawiedliwą i dopasowaną do potrzeb całego społeczeństwa. Potrzebujemy zespołów, w których panuje równowaga, także płciowa.
Kędzierski, będący także twórcą firmy FastTony, która niedawno wypuściła własny model językowy, postuluje wprowadzenie parytetów płci w zespołach tworzących AI. Jego zdaniem różnorodność przekłada się bezpośrednio na jakość i adekwatność tworzonych rozwiązań.
Nie brak kompetencji, lecz wiary w siebie
Wioletta Klimczak z Fundacji IT Girls wskazuje, że dystans do AI często nie wynika z braku wiedzy, lecz z nieufności i deficytu pewności siebie. – Kobiety od lat funkcjonują w środowiskach, w których ich kompetencje są regularnie podważane. Ciągłe udowadnianie swojej wartości skutecznie zniechęca do sięgania po nowe narzędzia – mówi.
Dlatego Fundacja, obok rozwoju kompetencji technicznych, stawia również na wzmacnianie pewności siebie. – Kobiety rezygnują z wyzwań nie dlatego, że nie potrafią, ale dlatego, że boją się porażki i oceny. Jeśli tego nie zmienimy, AI będzie rozwijać się bez ich udziału – a to pogłębi cyfrowe wykluczenie – ostrzega Klimczak.
Gdy kobiety milczą, AI mówi głosem mężczyzn
Tę zależność widać również na poziomie samych algorytmów. Jak zauważa Rembrand Koning z Harvard Business School, modele językowe uczą się nie tylko na bazach danych, ale także na pytaniach, które zadają im użytkownicy. Jeśli 75 proc. interakcji pochodzi od mężczyzn, to i odpowiedzi będą rezonować z ich sposobem myślenia, językiem i oczekiwaniami.
To nie tylko abstrakcyjny problem. Takie zjawisko może z czasem utrwalać stereotypy, stronniczość i systemowe wykluczenia. Szczególnie jeśli kobiety będą czuły, że AI nie mówi ich językiem – i nie mówi do nich.
Milczenie ma konsekwencje
Brak kobiecej reprezentacji w świecie sztucznej inteligencji może prowadzić do powstawania narzędzi, które nie tylko ich nie wspierają, ale wręcz je pomijają. Przypadki Timnit Gebru i Margaret Mitchell – badaczek etyki AI usuniętych z Google po ujawnieniu krytycznych raportów – pokazują, że głos kobiet w tej branży nadal bywa niemile widziany, zwłaszcza gdy dotyczy niewygodnych tematów.
Wszystko to prowadzi do jednego wniosku: kobiety muszą nie tylko korzystać z AI, ale też ją współtworzyć – z pełną odwagą, sprawczością i przekonaniem, że mają do tego pełne prawo. Inaczej algorytmy przyszłości będą działać w interesie tylko jednej połowy społeczeństwa.