Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

AI chciało Oscara. Hollywood mówi: “Zapomnij”. Ujawniono nowe zasady

Akademia Filmowa zamyka drzwi dla AI. Zgodnie z nowymi zasadami na 99. gali Oscarów statuetki za aktorstwo i scenariusz odbiorą wyłącznie ludzie. To koniec filmowych marzeń big-techu?

W skrócie:

  • Akademia Filmowa wprowadza nowe regulacje przed 99. galą Oscarów, które bezpośrednio odnoszą się do wykorzystania sztucznej inteligencji.
  • Role aktorskie i scenariusze stworzone przez AI zostają wykluczone z rywalizacji, a nagrody w tych kategoriach będą przyznawane tylko ludziom.
  • Pomimo ograniczeń, użycie AI w takich dziedzinach jak efekty wizualne czy montaż pozostaje dozwolone, ale kluczowy będzie wkład ludzkiego twórcy.

Pamiętacie głośne strajki scenarzystów i aktorów z 2023 roku? To nie była tylko walka o wyższe stawki. To był krzyk rozpaczy branży, która zobaczyła na horyzoncie widmo cyfrowej automatyzacji. Duchy z maszyn, które mogłyby pisać scenariusze i grać w filmach bez wynagrodzenia, przerw na lunch i – co najważniejsze – bez praw autorskich. Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej, instytucja z pozoru skostniała, w końcu usłyszała ten krzyk. Ich odpowiedź jest jednoznaczna: Oscary pozostaną ludzkie. Przynajmniej na razie.

Jakie są nowe zasady i kogo dokładnie wykluczają?

Przed 99. ceremonią wręczenia Oscarów, która obejmie filmy z 2026 roku, regulamin przeszedł kluczowy lifting. Zapisy dotyczące generatywnej sztucznej inteligencji są precyzyjne i nie pozostawiają pola do interpretacji. W kategoriach aktorskich nominowane mogą być wyłącznie role, które zostały przypisane w oficjalnej obsadzie i – tu cytat – “wykonane przez ludzi za ich zgodą”. Oznacza to, że cyfrowa replika Vala Kilmera czy jakikolwiek inny syntetyczny byt aktorski może pojawić się na ekranie, ale na statuetkę nie ma co liczyć. Podobny los spotkał scenariusze. Nowa reguła jasno stanowi, że tekst musi być autorstwa człowieka. Koniec z marzeniami o Oscarze dla ChataGPT za najlepszy scenariusz oryginalny.

Co ciekawe, Akademia nie zamknęła całkowicie drzwi dla technologii. Zastrzegła sobie prawo do weryfikacji i żądania dodatkowych informacji o tym, jak AI zostało użyte w procesie twórczym. Chodzi o to, by ocenić, jak duży był rzeczywisty wkład człowieka. Użycie algorytmów w postprodukcji, efektach wizualnych czy montażu wciąż jest dopuszczalne. Nikt nie zakaże przecież korzystania z zaawansowanych programów. Granica została jednak postawiona tam, gdzie kończy się narzędzie, a zaczyna autonomiczny twórca.

Czy to wojna z technologią, czy próba ocalenia duszy kina?

Decyzja Akademii to coś więcej niż tylko techniczna zmiana w regulaminie. To manifest ideologiczny w czasach, gdy definicja twórczości jest wystawiana na próbę. Eksperymenty z cyfrowymi aktorami stają się coraz śmielsze, a deepfake’owe reklamy z udziałem nieżyjących gwiazd nikogo już nie dziwią. W tle toczą się batalie prawne o dane treningowe, na których uczą się modele AI, i o prawa autorskie do dzieł, które te modele generują. Hollywood, widząc ten chaos, postanowiło zbudować twierdzę, w której sztuka pozostaje domeną człowieka. Nie chodzi o to, by zakazać innowacji, ale by chronić fundamentalną wartość – ludzką ekspresję, emocje i kreatywność.

To także gest w stronę tysięcy ludzi z branży, którzy poczuli egzystencjalne zagrożenie. “Nasza praca polega na byciu człowiekiem. Nie możecie tego zabrać i dać maszynie” – zdawał się brzmieć przekaz strajkujących. Wygląda na to, że Akademia, przynajmniej na razie, przyznała im rację. Wygląda na to, że Skynet będzie musiał jeszcze poczekać na swoją złotą statuetkę. Jest to jednak prawdopodobnie tylko odroczenie wyroku, a nie ostateczne zwycięstwo.

Co jeszcze zmieni się na Oscarach w 2026 roku?

Aktualizacja regulaminu to nie tylko kwestia AI. Akademia wprowadziła kilka innych, równie istotnych korekt. W kategoriach aktorskich ta sama osoba będzie mogła być nominowana za kilka różnych ról, jeśli każda z nich zdobędzie wystarczającą liczbę głosów. W kategorii castingu nagradzane będą mogły być trzy osoby, a nie dwie, jak dotychczas. Zmiany dotknęły również kategorię filmu międzynarodowego. Od teraz produkcje nieanglojęzyczne mogą kwalifikować się do nagrody nie tylko przez oficjalne zgłoszenie krajowe, ale także dzięki zwycięstwom na prestiżowych festiwalach, takich jak Cannes, Berlin, Wenecja czy Sundance. To otwiera drzwi dla wielu niezależnych twórców, którzy dotąd mogli tylko marzyć o oscarowej nocy. Sama nagroda będzie formalnie przypisana filmowi, a odbierze ją reżyser w imieniu całej ekipy.