Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Anthropic i OpenAI otwierają nowy front. Wojna o wielki biznes wkracza w decydującą fazę

Anthropic, główny rywal OpenAI, zakłada spółkę z gigantami z Wall Street. Cel? Wdrożenia AI w korporacjach. OpenAI przygotowuje identyczny, lecz większy ruch.

W skrócie:

  • Anthropic, Blackstone i Hellman & Friedman inwestują po 300 mln dolarów w nową spółkę, której wycena sięga 1,5 mld dolarów.
  • Niemal w tym samym czasie OpenAI przygotowuje konkurencyjny projekt, który ma pozyskać 4 mld dolarów przy wycenie 10 mld dolarów.
  • Obie inicjatywy mają na celu stworzenie wyspecjalizowanych zespołów inżynierskich, które będą wdrażać AI bezpośrednio w firmach.

Wyścig na rynku sztucznej inteligencji przestał być tylko rywalizacją na liczbę parametrów w modelach językowych. Teraz gra toczy się o realne, głębokie wdrożenia w największych korporacjach świata. W poniedziałek Anthropic, twórca modeli Claude, ogłosił powołanie nowego joint venture. To nie jest jednak zwykła inwestycja. To strategiczny sojusz z tytanami finansjery – Blackstone, Hellman & Friedman oraz Goldman Sachs zostali partnerami założycielskimi. Dołączają do nich Apollo Global Management, Sequoia Capital i kilka innych potężnych funduszy.

Jak donosi The Wall Street Journal, nowa spółka została wyceniona na 1,5 miliarda dolarów, a sam wkład Anthropic, Blackstone i Hellman & Friedman wyniósł po 300 milionów dolarów. Cel jest prosty, choć piekielnie ambitny: stworzyć armię ekspertów, która będzie wdrażać szyte na miarę rozwiązania AI w firmach z portfeli inwestycyjnych tych gigantów. A potem – w każdej innej firmie, która zapragnie prawdziwej transformacji.

Kto da więcej? OpenAI odpowiada niemal natychmiast

Gdy wydawało się, że Anthropic zagrał va banque, na scenę wkroczył jego główny konkurent. Zaledwie kilka godzin przed oficjalnym komunikatem Anthropic, agencja Bloomberg poinformowała, że OpenAI pracuje nad bliźniaczo podobnym projektem. Stawka jest tu jednak znacznie wyższa. Nowa spółka, roboczo nazwana The Development Company, ma pozyskać 4 miliardy dolarów od 19 inwestorów, osiągając wycenę na poziomie 10 miliardów dolarów.

Na liście partnerów OpenAI nie ma przypadkowych graczy. Są tam TPG, Brookfield Asset Management, Advent i Bain Capital. Co ciekawe, na razie nie widać żadnego pokrycia w grupach inwestorskich obu przedsięwzięć. Wygląda na to, że rynek podzielił się na dwa potężne, rywalizujące obozy. Mamy więc do czynienia z klasycznym starciem Dawida z Goliatem – przynajmniej jeśli chodzi o skalę finansowania tych konkretnych inicjatyw. Logika pozostaje jednak ta sama: zebrać pieniądze od zarządzających aktywami, by otworzyć sobie drzwi do ich rozległych portfeli biznesowych.

Jak działa model “wysuniętego inżyniera”?

Na czym polega rewolucja w podejściu obu firm? To odejście od prostego sprzedawania dostępu do API. Zarówno Anthropic, jak i OpenAI zamierzają wdrożyć model znany jako forward-deployed engineer (FDE), który do perfekcji doprowadziła firma Palantir, specjalizująca się w analityce danych dla agencji rządowych i korporacji. W praktyce oznacza to wysyłanie zespołów inżynierskich bezpośrednio do klienta. Tam, na miejscu, mają oni pracować ramię w ramię z pracownikami firmy, by tworzyć narzędzia idealnie wpasowane w istniejące procesy.

Samo Anthropic opisuje to bardzo obrazowo: “Współpraca może rozpocząć się od spotkania naszego zespołu inżynierów z klinicystami i personelem IT, aby zbudować narzędzia, które pasują do procesów, z których personel już korzysta”. To już nie jest sprzedaż oprogramowania w pudełku. To głębokie partnerstwo, niemal outsourcing innowacji. Takie podejście ma być stosowane w firmach różnej wielkości, w każdej branży, a kształt rozwiązań będzie zależał od ludzi, którzy są “najbliżej realnej pracy”.

Co to oznacza dla rynku AI?

Te dwa potężne ruchy sygnalizują, że era eksperymentów z AI powoli dobiega końca. Zaczyna się faza monetyzacji na niewyobrażalną dotąd skalę. Firmy technologiczne zrozumiały, że prawdziwe pieniądze nie leżą w subskrypcjach dla indywidualnych użytkowników, ale w kontraktach z korporacjami wartych dziesiątki, a może i setki milionów dolarów. Inwestorzy z kolei zyskują podwójnie: nie tylko czerpią zyski z kontraktów, ale też zwiększają wartość firm ze swojego portfolio dzięki wdrożeniu najnowocześniejszych technologii.

Wszystko to dzieje się w tle nieustannego, szaleńczego tempa pozyskiwania finansowania przez oba laboratoria AI, które – jak spekuluje branża – powoli przymierzają się do debiutów giełdowych. Nowe spółki to sprytny sposób na pozyskanie dodatkowego kapitału i zasobów ludzkich bez rozwadniania udziałów w firmach-matkach. Wyścig zbrojeń trwa, a my właśnie staliśmy się świadkami otwarcia jego nowego, kluczowego frontu. Frontu, na którym walczy się nie o uwagę internautów, ale o serce globalnej gospodarki.