Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

OpenAI wiedziało o strzelcu, ale milczało. Sam Altman przeprasza za tragedię

CEO OpenAI, Sam Altman, publicznie przeprosił za zaniechanie, które mogło kosztować życie 8 osób. Firma zbanowała konto przyszłego mordercy, ale nie zgłosiła sprawy.

W skrócie:

  • OpenAI zbanowało konto 18-letniego Jessego Van Rootselaara w czerwcu 2025 roku, gdy ten opisywał w ChacieGPT scenariusze przemocy z użyciem broni.
  • Pomimo wewnętrznej debaty firma nie poinformowała organów ścigania o zagrożeniu. Zrobiła to dopiero po tym, jak mężczyzna zastrzelił osiem osób.
  • Premier Kolumbii Brytyjskiej, David Eby, nazwał przeprosiny Sama Altmana “koniecznymi, a jednak rażąco niewystarczającymi” w obliczu rozmiaru tragedii.

Są takie momenty, w których technologia przestaje być ekscytującą zabawką, a staje się lustrem, w którym odbijają się nasze największe lęki. A czasem – nasze najgorsze zaniechania. Historia z kanadyjskiego miasteczka Tumbler Ridge jest właśnie takim lustrem. Sam Altman, CEO OpenAI, napisał list, który nigdy nie powinien był powstać. List z przeprosinami za błąd, którego konsekwencji nie da się już cofnąć. Firma, która tworzy najbardziej zaawansowaną sztuczną inteligencję na świecie, wiedziała. Widziała czerwone flagi. Zareagowała, ale tylko częściowo. I to właśnie ta częściowość doprowadziła do katastrofy.

“Jestem głęboko zasmucony”. Co dokładnie napisał Sam Altman?

List opublikowano na łamach lokalnej gazety Tumbler RidgeLines. To gest symboliczny – skierowany bezpośrednio do społeczności, która ucierpiała najbardziej. Altman pisze w nim bez korporacyjnego żargonu, uderzając w tony osobistej odpowiedzialności. “Jestem głęboko zasmucony, że nie zaalarmowaliśmy organów ścigania w sprawie konta, które zostało zbanowane w czerwcu” – przyznał. Jak dodał, wie, że “słowa nigdy nie wystarczą”, ale uznał przeprosiny za “konieczne, by uznać krzywdę i nieodwracalną stratę, jakiej doznała wasza społeczność”.

CEO OpenAI poinformował również, że rozmawiał z burmistrzem Tumbler Ridge, Darrylem Krakowką, i premierem Kolumbii Brytyjskiej, Davidem Ebym. Wszyscy zgodzili się, że publiczne przeprosiny są potrzebne. Tłumaczono jednak, że firma potrzebowała czasu, aby “uszanować proces żałoby w społeczności”. To delikatna materia, w której każde słowo jest ważone, a każdy gest oceniany pod kątem szczerości. OpenAI obiecuje teraz jedno: pełną współpracę z rządem, “aby pomóc w zapewnieniu, że nic takiego się już nigdy nie powtórzy”.

Jak doszło do zaniechania? Wewnętrzna debata w OpenAI

Kulisy sprawy, które jako pierwszy opisał The Wall Street Journal, mrożą krew w żyłach. W czerwcu 2025 roku systemy bezpieczeństwa OpenAI oflagowały konto 18-letniego Jessego Van Rootselaara. Użytkownik opisywał w ChacieGPT scenariusze związane z przemocą z użyciem broni. Algorytm zadziałał poprawnie – konto zostało zbanowane. I tu zaczyna się dramat. Wewnątrz firmy wywiązała się dyskusja, czy należy poinformować policję. Ostatecznie podjęto decyzję, by tego nie robić.

Nie znamy dokładnych motywacji, ale możemy się ich domyślać: dylematy związane z prywatnością użytkowników, obawa przed fałszywymi alarmami, być może brak jasnych procedur na tak ekstremalne przypadki. To wszystko jednak traci na znaczeniu w obliczu faktów. Kilka miesięcy później Jesse Van Rootselaar zamordował osiem osób. OpenAI skontaktowało się z kanadyjskimi władzami dopiero po strzelaninie. Po fakcie. Kiedy na jakąkolwiek prewencję było już o wiele za późno. Ten przypadek obnaża fundamentalną słabość całego ekosystemu AI – technologia potrafi identyfikować zagrożenia, ale człowiek wciąż musi podjąć ostateczną, kluczową decyzję.

Czy to cokolwiek zmieni? Obietnice i nowe regulacje

Reakcja polityków była szybka i jednoznaczna. David Eby, premier Kolumbii Brytyjskiej, napisał na portalu X, że przeprosiny Altmana są “konieczne, a jednak rażąco niewystarczające w obliczu dewastacji, jakiej doznały rodziny z Tumbler Ridge”. To głos, który trudno zignorować. OpenAI już zapowiedziało konkretne kroki: zmiana protokołów bezpieczeństwa, wprowadzenie bardziej elastycznych kryteriów decydujących o zgłaszaniu kont władzom oraz ustanowienie bezpośrednich kanałów komunikacji z kanadyjską policją.

Jednak to może być dopiero początek. Władze Kanady już wcześniej sygnalizowały, że rozważają wprowadzenie nowych, surowszych regulacji dotyczących sztucznej inteligencji. Tragedia w Tumbler Ridge bez wątpienia przyspieszy te prace. Incydent stawia przed całym światem technologii fundamentalne pytania. Gdzie leży granica między ochroną prywatności a obowiązkiem ochrony życia? Kto ponosi odpowiedzialność, gdy algorytm krzyczy “niebezpieczeństwo”, a człowiek postanawia go zignorować? To nie jest już tylko debata dla inżynierów i prawników. To dyskusja, która dotyczy nas wszystkich.