Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Koniec z botami na Tinderze? Projekt szefa OpenAI skanuje oczy, by ratować internet

Projekt World Sama Altmana weryfikuje ludzi skanem oka. Technologia trafia do Tindera, by walczyć z botami, i na koncerty, by blokować koników. To nowy internet?

W skrócie:

  • Tools for Humanity, firma stojąca za projektem World, integruje swoją technologię z Tinderem, by weryfikować autentyczność profili i walczyć z botami na platformie randkowej.
  • Nowa funkcja Concert Kit, kompatybilna z Ticketmaster, pozwoli artystom takim jak Bruno Mars i 30 Seconds to Mars rezerwować bilety wyłącznie dla ludzi zweryfikowanych skanem oka.
  • World wprowadza trzystopniową weryfikację: od skanu tęczówki przez urządzenie Orb, przez chip NFC w dokumencie, po zwykłe selfie, by ułatwić masową adopcję technologii.

W modnym lokalu nieopodal molo w San Francisco, w atmosferze typowej dla startupowych objawień, projekt World Sama Altmana świętował swoją nową ewolucję. I zaczął od Tindera. Firma Tools for Humanity (TFH), która rozwija tę technologię, ogłosiła plany wdrożenia weryfikacji tożsamości w aplikacjach randkowych, systemach biletowych, a nawet w narzędziach biznesowych. Cel jest prosty, choć jego realizacja brzmi jak scenariusz filmu science fiction: udowodnić, że jesteś człowiekiem.

Sam Altman, który na scenie pojawił się na krótko, nie pozostawił złudzeń co do powagi sytuacji. “Zbliżamy się do bardzo potężnej AI, a to przynosi wiele wspaniałych rzeczy” – mówił. “Ale zmierzamy też do świata, w którym będzie więcej treści generowanych przez AI niż przez ludzi. Jestem pewien, że wielu z was miało momenty, w których zastanawiało się: ‘Czy rozmawiam z AI, czy z człowiekiem, a może po trochu z jednym i drugim? I skąd mam to wiedzieć?’”

Jak udowodnić, że nie jesteś botem?

World (wcześniej znany jako Worldcoin) od początku budził kontrowersje, głównie za sprawą swojego flagowego narzędzia – srebrnej kuli o nazwie Orb, która skanuje tęczówkę oka. Na podstawie tego skanu tworzy unikalny, anonimowy identyfikator kryptograficzny, tak zwany World ID. To swoisty cyfrowy paszport człowieczeństwa. Cała operacja opiera się na skomplikowanej kryptograficznej alchemii znanej jako “dowody z wiedzą zerową” (zero-knowledge proofs). W praktyce oznacza to, że system może potwierdzić, że jesteś unikalną, żywą osobą, nie ujawniając przy tym twoich danych osobowych. Anatomiczna unikalność tęczówki staje się kluczem do cyfrowego świata.

Randka za skan tęczówki, czyli Tinder na celowniku

Największe poruszenie wywołała zapowiedź integracji z Tinderem. Aplikacja randkowa, która do tej pory prosiła co najwyżej o dostęp do galerii zdjęć, teraz może poprosić o wgląd w twoją tęczówkę. Pilotażowy program z World ID został już z sukcesem przeprowadzony w Japonii. Teraz Tinder zamierza wprowadzić weryfikację na rynkach globalnych, w tym w Stanach Zjednoczonych. Użytkownicy, którzy przejdą proces weryfikacji, otrzymają na swoim profilu specjalne oznaczenie World ID. To ma być ostateczny dowód na to, że za zdjęciem modela z Lazurowego Wybrzeża nie kryje się bot próbujący wyłudzić dane karty kredytowej.

Koniec z konikami? Bruno Mars i 30 Seconds to Mars testują nowy system

World celuje również w branżę rozrywkową, gdzie problemem są nie tyle boty randkowe, co boty biletowe. Nowa funkcja o nazwie Concert Kit pozwala artystom zarezerwować pulę biletów na koncerty wyłącznie dla posiadaczy zweryfikowanego World ID. Koniec z frustracją, gdy bilety na wymarzony koncert znikają w trzy sekundy, wykupione przez zautomatyzowane skrypty koników. System jest kompatybilny z gigantami takimi jak Ticketmaster i Eventbrite. Jako pierwsi mają go wykorzystać Bruno Mars oraz zespół 30 Seconds to Mars podczas swoich nadchodzących tras koncertowych. Fani dostają realną szansę, a scalperzy – twardy orzech do zgryzienia.

Od Zooma po Docusign – korporacje też chcą dowodu człowieczeństwa

Rewolucja “dowodu człowieczeństwa” nie omija świata biznesu. Zapowiedziano integracje z Zoomem, która ma walczyć z potencjalnym zagrożeniem ze strony deepfake’ów podczas rozmów biznesowych, oraz z Docusign, by zagwarantować, że podpisywane cyfrowo dokumenty pochodzą od autentycznych osób. Co więcej, we współpracy z firmą Okta, World tworzy system (obecnie w fazie beta), który pozwoli delegować swój World ID agentowi AI. W przyszłości, gdy autonomiczne boty będą załatwiać za nas sprawy online, taki system pozwoli zweryfikować, że za działaniami agenta stoi prawdziwy człowiek. To przygotowanie na nadejście internetu, w którym trudno będzie odróżnić ludzką intencję od maszynowej operacji.

Wielki problem ze skalowaniem (i jak go rozwiązać)

Pomimo ambitnych planów, największym wyzwaniem dla World pozostaje skalowanie. Wymóg osobistej wizyty i zeskanowania oczu przez Orb był, delikatnie mówiąc, barierą (i dla wielu po prostu dziwacznym doświadczeniem). Firma próbuje to zmienić. Zwiększa dostępność Orbów w Nowym Jorku, Los Angeles i San Francisco, a nawet oferuje usługę przywiezienia urządzenia do wskazanej lokalizacji. Kluczowym ruchem jest jednak wprowadzenie trzech poziomów weryfikacji. Najwyższy to wciąż skan tęczówki. Poniżej znajduje się opcja zeskanowania chipu NFC z oficjalnego dokumentu tożsamości. Na samym dole drabiny bezpieczeństwa, ale za to z najniższym progiem wejścia, jest nowość – Selfie Check. Tiago Sada, dyrektor produktowy World, przyznaje, że to rozwiązanie ma swoje ograniczenia. “Oczywiście robimy co w naszej mocy, ale to ma swoje limity” – powiedział w rozmowie z TechCrunch. Deweloperzy integrujący technologię World będą mogli wybrać, który poziom bezpieczeństwa jest dla nich odpowiedni. To pragmatyczny kompromis między bezpieczeństwem a masową adopcją. I być może jedyny sposób, by internet przyszłości wiedział, że po drugiej stronie ekranu wciąż jest człowiek.