Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Anthropic skasowało 8000 repozytoriów z GitHuba! Wszystko przez jeden, gigantyczny błąd

Anthropic, twórca AI Claude, przez pomyłkę doprowadził do usunięcia 8100 repozytoriów na GitHub. Firma próbowała ukryć wyciek kodu źródłowego. Co poszło nie tak?

W skrócie:

  • Anthropic przypadkowo opublikował kod źródłowy swojego flagowego narzędzia, Claude Code, co wywołało natychmiastowe zainteresowanie entuzjastów AI.
  • W próbie usunięcia wycieku firma złożyła wniosek DMCA, który omyłkowo objął ponad 8100 repozytoriów na GitHub, w tym legalne projekty.
  • Firma przeprosiła za incydent, nazywając go wypadkiem, i wycofała większość wniosków o usunięcie, przywracając dostęp do zablokowanych repozytoriów.

W świecie wielkich technologii zdarzają się wpadki małe, średnie i te, o których mówi się tygodniami. Anthropic, jeden z najpoważniejszych rywali OpenAI, właśnie zafundował sobie tę ostatnią. We wtorek jeden z inżynierów oprogramowania odkrył coś, co nie miało prawa ujrzeć światła dziennego: w najnowszej wersji aplikacji firma przez pomyłkę udostępniła kod źródłowy Claude Code, swojego czołowego produktu. Entuzjaści AI rzucili się na kod jak na świeże bułeczki, szukając w nim sekretów działania potężnego modelu językowego i masowo udostępniając go na GitHubie. Reakcja firmy była szybka. I, jak się okazało, katastrofalna w skutkach.

Jak jeden błąd wywołał cyfrową lawinę?

Panika to zły doradca, a w Anthropic musiało zrobić się gorąco. Firma natychmiast wystosowała do GitHuba formalne żądanie usunięcia treści (tzw. takedown notice) na mocy amerykańskiego prawa autorskiego DMCA. Cel był prosty: wyczyścić platformę z nielegalnie rozpowszechnianego kodu. Problem w tym, że wniosek sformułowano tak szeroko, że automat GitHuba potraktował go jako rozkaz do masowej eksterminacji. Zamiast usunąć kilka kopii wycieku, system zablokował dostęp do około 8100 repozytoriów. To tak, jakby próbując usunąć nielegalną kopię książki z biblioteki, spalić przy okazji kilka sąsiednich regałów.

W sieci zawrzało. Poszkodowani deweloperzy, których legalne projekty i forki oficjalnego repozytorium Claude Code nagle zniknęły, nie zostawili na firmie suchej nitki. Ich praca została zablokowana przez błąd, którego nie popełnili. Incydent błyskawicznie stał się symbolem korporacyjnej niekompetencji – potężna firma AI, która nie potrafi poprawnie wypełnić jednego wniosku. To musiało zaboleć.

„To był wypadek”. Czy Anthropic panuje nad sytuacją?

Gdy kurz bitewny nieco opadł, a skala problemu stała się oczywista, Anthropic przystąpiło do gaszenia pożaru. Boris Cherny, szef projektu Claude Code, publicznie przyznał, że akcja usuwania repozytoriów była pomyłką. Firma po cichu wycofała większość żądań, ograniczając je do jednego repozytorium z wyciekiem i 96 jego bezpośrednich kopii. Rzecznik prasowy Anthropic w rozmowie z portalem TechCrunch tłumaczył się dość mętnie: “Repozytorium wymienione we wniosku było częścią sieci forków połączonej z naszym własnym publicznym repozytorium Claude Code, więc żądanie usunięcia objęło więcej repozytoriów, niż zamierzaliśmy”. Dodał również: “Wycofaliśmy wniosek w stosunku do wszystkiego z wyjątkiem jednego repozytorium, które wskazaliśmy, a GitHub przywrócił dostęp do poszkodowanych forków”.

Wprawdzie firma zareagowała i przywróciła dostęp, ale mleko już się rozlało. Cała sytuacja pokazuje niepokojący brak precyzji w działaniu organizacji, która na co dzień pracuje z najbardziej zaawansowaną technologią na świecie. To nie jest błąd, którego oczekuje się od gracza tej ligi.

Wizerunkowy strzał w stopę tuż przed IPO?

Całe to zamieszanie to dla Anthropic coś znacznie gorszego niż chwilowy problem techniczny. To potężny cios wizerunkowy, który przychodzi w najgorszym możliwym momencie. Firma, według nieoficjalnych doniesień, przygotowuje się do wejścia na giełdę (IPO), a taki proces wymaga absolutnej perfekcji, transparentności i dowodów na doskonałe zarządzanie. Wyciek kodu źródłowego, a następnie nieudolna próba jego posprzątania, to sygnał alarmowy dla potencjalnych inwestorów. Jak ujął to jeden z komentatorów: “Wyciek kodu źródłowego, gdy jesteś spółką publiczną? Możesz być pewien, że zaraz pojawi się pozew od akcjonariuszy”.

Incydent na GitHubie stawia pod znakiem zapytania nie tylko kompetencje operacyjne zespołu Anthropic, ale także jego zdolność do zarządzania kryzysem. Na rynku, gdzie zaufanie jest walutą cenniejszą niż miliardy dolarów finansowania, taka wpadka może kosztować firmę znacznie więcej niż tylko kilka dni złej prasy.