CEO Razera, Min-Liang Tan, broni AI w gamingu, nawet jeśli nie rozumie konsekwencji. Jego wizja to hologram od Elona Muska i droższy sprzęt dla graczy.
W skrócie:
- Min-Liang Tan, szef Razera, w kontrowersyjnym wywiadzie bronił implementacji AI, w tym modelu Grok od xAI, w produktach skierowanych do graczy.
- Wielokrotnie przyznawał, że firma “dopiero odkrywa” kwestie bezpieczeństwa i etyki, w tym ryzyko tworzenia emocjonalnych więzi z cyfrowym asystentem.
- Zbagatelizował wpływ boomu na AI na rosnące ceny komponentów, takich jak pamięć RAM, przyznając, że nie jest w stanie przewidzieć przyszłych cen laptopów.
Są wywiady, po których ma się więcej pytań niż odpowiedzi. A są też takie, które przypominają zderzenie dwóch pędzących pociągów – w tym przypadku pociągu z napisem “korporacyjna wizja AI” z pociągiem o nazwie “twarda rzeczywistość”. Min-Liang Tan, współzałożyciel i CEO Razera, podczas rozmowy w podcaście “Decoder” na targach CES w Las Vegas, dostarczył materiału na całą analizę tego, jak bardzo liderzy technologiczni potrafią być oderwani od świata, dla którego tworzą swoje produkty.
Czy zakochasz się we własnym słoiku?
Punktem zapalnym dyskusji stał się Project Ava – gadżet przypominający kapsułę lub, bardziej złośliwie, słoik, który wyświetla hologram “AI-towarzysza”. Technologia opiera się na modelu językowym Grok od xAI, firmy Elona Muska. Już sam ten wybór wzbudził zdumienie prowadzącego, Nilaya Patela, który celnie zapytał, jak to się ma do deklarowanej przez Razera troski o bezpieczeństwo, skoro Grok jest uwikłany w skandale z generowaniem dezinformacji i szkodliwych treści. Odpowiedź Tana była, delikatnie mówiąc, rozbrajająca. Stwierdził, że Groka wybrano z powodu “najlepszych możliwości konwersacyjnych”, a kwestie bezpieczeństwa to coś, co firma “dopiero odkrywa”.
Ta fraza stała się motywem przewodnim całej rozmowy. Gdy Patel dopytywał, czy Razer jest gotowy na klientów, którzy – jak pokazują liczne przykłady – zaczną budować emocjonalne relacje ze swoim hologramem, Tan odpowiedział z beztroską, która może niepokoić. “Nie wiemy. Może się tak zdarzyć” – stwierdził, jakby mówił o nowej funkcji w oprogramowaniu, a nie o potencjalnie poważnym problemie psychologicznym. Wygląda na to, że Razer wypuszcza na rynek produkt, którego społecznych konsekwencji nie tylko nie przewiduje, ale nawet nie próbuje zrozumieć.
Jak sztuczna inteligencja opróżnia portfele graczy?
Jeszcze bardziej jaskrawy dysonans pojawił się, gdy rozmowa zeszła na pieniądze. Patel zauważył, że dla miliardera, jakim jest Tan, koszt miesięcznej subskrypcji za usługi AI jest bez znaczenia. CEO Razera odparł, że “20 dolarów to wciąż 20 dolarów”, kompletnie ignorując fakt, że dla przeciętnego konsumenta to kolejny wydatek na długiej liście abonamentów. Brak empatii wobec realiów rynkowych był widoczny także w dyskusji o cenach sprzętu.
Tan otwarcie przyznał, że boom na AI bezpośrednio winduje ceny pamięci RAM, co uderza w graczy – kluczową grupę docelową Razera. Z rozbrajającą szczerością stwierdził, że firma nie jest dziś w stanie określić cen nadchodzących laptopów, bo rynek jest zbyt niestabilny. “Kiedyś była sytuacja z kartami graficznymi i kryptowalutami i tym podobnymi sprawami, a teraz mamy to samo [RAM i AI]” – powiedział. Jednocześnie, niemal w tym samym zdaniu, wracał do narracji o ogromnym potencjale sztucznej inteligencji, która ma przynieść graczom “lepsze i bardziej wciągające gry”. To klasyczny przykład sytuacji, w której korporacja sprzedaje lekarstwo, będąc jednocześnie przyczyną choroby.
Kim jest gracz, który nie gra w gry?
Najbardziej niezręczny moment wywiadu, swoiste podsumowanie oderwania CEO od rzeczywistości, nadszedł na samym końcu. Po długim monologu Tana o kreatywności i “ludzkiej pomysłowości” w grach, Nilay Patel zadał proste pytanie: w co właściwie pan gra? Odpowiedź była kuriozalna. Tan wymienił ogólne gatunki: Civilization, jakieś MMO, strzelanki. Gdy prowadzący poprosił o konkretne tytuły, szef Razera zaczął się plątać i ostatecznie przyznał, że gra “losowo”, a jego uznanie dla gier wynika bardziej z podziwu dla mechanik niż z faktycznego zaangażowania.
Cały wywiad pozostawia wrażenie rozmowy prowadzonej w dwóch różnych światach. W jednym mamy dziennikarza, który próbuje skonfrontować technologiczną utopię z realnymi zagrożeniami i kosztami. W drugim – prezesa globalnej firmy, który wydaje się głęboko przekonany, że sztuczna inteligencja jest dobra, a my po prostu jeszcze tego nie rozumiemy. Nawet jeśli po drodze ceny sprzętu poszybują w kosmos, a ktoś zakocha się w gadającym słoiku.