Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Słońce na Ziemi coraz bliżej. Gigant zainstalował kluczowy element reaktora fuzyjnego

Firma CFS zainstalowała pierwszy z 18 gigantycznych magnesów w reaktorze termojądrowym Sparc. To krok milowy w stronę czystej, niemal darmowej energii.

W skrócie:

  • Commonwealth Fusion Systems (CFS) montuje pierwszy z 18 magnesów, każdy o masie 24 ton, w eksperymentalnym reaktorze termojądrowym Sparc.
  • Magnesy wytworzą pole magnetyczne 13-krotnie silniejsze niż w aparacie MRI, aby uwięzić plazmę o temperaturze 100 milionów stopni Celsjusza.
  • Projekt wspierają Nvidia i Siemens, które tworzą cyfrowego bliźniaka reaktora. Ma on przyspieszyć testy i optymalizację procesów fuzji jądrowej.

Po dekadach obietnic i niekończących się opóźnień, energia z fuzji jądrowej zdaje się wreszcie wychodzić z cienia. Na targach CES 2026 firma Commonwealth Fusion Systems (CFS) ogłosiła, że właśnie zainstalowała pierwszy z osiemnastu potężnych magnesów w swoim reaktorze demonstracyjnym Sparc. To nie jest kolejna symulacja komputerowa ani teoretyczny model. To fizyczny, 24-tonowy element układanki, która ma zostać uruchomiona już w przyszłym roku i – jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem – odmienić oblicze globalnej energetyki.

Wyścig o dostarczenie pierwszych elektronów z fuzji do sieci energetycznej na początku lat 30. XXI wieku trwa w najlepsze. CFS i jego konkurenci wiedzą, że stawka jest ogromna: niemal nieograniczone źródło czystej energii, zamknięte w czymś, co przypomina tradycyjną elektrownię, ale bez radioaktywnych odpadów i emisji gazów cieplarnianych. To, co dzieje się właśnie teraz, to cichy, ale niezwykle ważny akt tego technologicznego dramatu.

Jak zbudować Słońce w pudełku?

Gdy reaktor Sparc będzie gotowy, osiemnaście magnesów utworzy strukturę przypominającą pączka z dziurką. Wewnątrz powstanie niewyobrażalnie silne pole magnetyczne, którego zadaniem jest uwięzienie i ściśnięcie plazmy rozgrzanej do temperatury przekraczającej 100 milionów stopni Celsjusza – to warunki gorętsze niż w jądrze Słońca. Jeśli uda się utrzymać tę niestabilną materię wystarczająco długo, uwolni ona więcej energii, niż potrzeba do jej podgrzania i skompresowania. To właśnie jest święty Graal fuzji jądrowej.

Każdy z magnesów, ważący tyle co mały czołg, jest w stanie wygenerować pole magnetyczne o natężeniu 20 tesli. To około 13 razy więcej niż w typowym aparacie do rezonansu magnetycznego. Bob Mumgaard, współzałożyciel i dyrektor generalny CFS, ujął to obrazowo: “To magnes, którego można by użyć do podniesienia lotniskowca”. Aby osiągnąć taką moc, magnesy zostaną schłodzone do ‑253°C, co pozwoli im bezpiecznie przewodzić prąd o natężeniu ponad 30 000 amperów. Montaż pozostałych siedemnastu elementów ma potrwać do końca lata. “W pierwszej połowie tego roku będziemy działać błyskawicznie, składając tę rewolucyjną technologię” – zapowiada Mumgaard.

Dlaczego Nvidia i Siemens wchodzą do gry o fuzję?

Budowa urządzenia, które operuje w tak ekstremalnych warunkach, to pole minowe. Każdy błąd może kosztować miliony dolarów i lata opóźnień. Dlatego CFS, aby wyeliminować jak najwięcej niewiadomych, nawiązało współpracę z technologicznymi gigantami – firmami Nvidia oraz Siemens. Ich zadaniem jest stworzenie cyfrowego bliźniaka reaktora Sparc.

To nie będzie pierwsza symulacja, jaką przeprowadzi firma. Dotychczasowe obliczenia pozwalały jednak analizować poszczególne komponenty w izolacji. Cyfrowy bliźniak, oparty na oprogramowaniu projektowym Siemensa i bibliotekach Omniverse od Nvidii, to coś zupełnie innego. To wirtualna, działająca w czasie rzeczywistym kopia fizycznego reaktora. “To już nie są odizolowane symulacje używane tylko do projektowania. Będą działać równolegle z fizyczną maszyną przez cały czas, a my będziemy je stale porównywać” – tłumaczy Mumgaard. Dzięki temu zespół będzie mógł testować różne parametry i przeprowadzać eksperymenty w świecie wirtualnym, zanim zdecyduje się na zmiany w prawdziwym reaktorze. To potężne narzędzie do przyspieszenia nauki i optymalizacji.

Ile kosztuje marzenie o czystej energii?

Realizacja tak ambitnego projektu wymaga gigantycznych nakładów finansowych. Do tej pory firma CFS zebrała od inwestorów – wśród których znalazły się takie tuzy jak Nvidia i Google – prawie 3 miliardy dolarów. Sama budowa Sparc to jednak dopiero początek. Pierwsza komercyjna elektrownia fuzyjna, nazwana Arc, będzie kosztować kolejne “kilka miliardów dolarów”.

Właśnie dlatego technologie takie jak cyfrowe bliźniaki i sztuczna inteligencja są kluczowe. Mają nie tylko zwiększyć szanse na sukces, ale też obniżyć koszty i skrócić czas potrzebny na wdrożenie. Jak podsumowuje Mumgaard, presja jest ogromna. “W miarę jak narzędzia uczenia maszynowego stają się lepsze, a ich reprezentacje bardziej precyzyjne, widzimy, że wszystko może dziać się jeszcze szybciej. To dobrze, ponieważ pilnie potrzebujemy energii z fuzji w sieci energetycznej” – mówi. Świat patrzy z nadzieją, bo zegar tyka dla nas wszystkich.