Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Firefox skręca w stronę AI. Nowy szef ogłasza rewolucję, a użytkownicy grzmią: To zdrada!

Mozilla ma nowego prezesa i nową strategię: Firefox ma stać się „przeglądarką AI”. Ruch ten wywołał falę krytyki wśród użytkowników, którzy widzą w nim zdradę ideałów.

W skrócie:

  • Anthony Enzor-DeMeo, dotychczasowy szef Firefoksa, został nowym dyrektorem generalnym Mozilla Corporation i zapowiedział zwrot w kierunku sztucznej inteligencji.
  • Wszystkie nowe funkcje oparte na AI mają być opcjonalne, a prywatność użytkowników ma pozostać priorytetem, jednak firma nie ukrywa, że to kluczowy kierunek rozwoju.
  • Użytkownicy zareagowali negatywnie, zarzucając Mozilli niezrozumienie własnej bazy, która wybierała Firefoksa właśnie jako ucieczkę od przeładowanych AI przeglądarek.

Firefox przez lata był bezpieczną przystanią. Azyem dla tych, którzy mieli dość monopolu Chromium, nieufnie patrzyli na Google i Microsoft, a w technologii szukali przede wszystkim prostoty i poszanowania prywatności. Ta relacja została właśnie wystawiona na ciężką próbę. Mozilla, pod wodzą nowego dyrektora generalnego, ogłosiła kurs, który dla wielu brzmi jak początek końca – Firefox ma stać się „przeglądarką AI”. Nawet jeśli funkcje te będą opcjonalne, w sieci zawrzało. Użytkownicy nie kryją rozczarowania, a niektórzy wieszczą, że to prosta droga do utraty tożsamości.

Kim jest nowy kapitan statku zwanego Mozilla?

Ster w Mozilla Corporation przejął Anthony Enzor-DeMeo, człowiek, który od grudnia 2024 roku jako szef Firefoksa odpowiadał za wizję i strategię przeglądarki. Zastąpił Laurę Chambers, która przez ostatnie dwa lata pełniła funkcję tymczasowego CEO. Organizacja, jak podkreśla jej prezes Mark Surman, wchodzi w „kolejną erę” walki o zaufanie w technologii. Brzmi znajomo? Oczywiście, że tak. W oficjalnym komunikacie Mozilla roztacza wizję zostania „najbardziej zaufaną firmą programistyczną na świecie”, a kluczowe hasła to przejrzystość, kontrola i niezależność od modeli biznesowych opartych na inwigilacji. Problem w tym, że niemal identyczne deklaracje słyszeliśmy już od każdego technologicznego giganta, który chwilę później serwował nam produkty naszpikowane algorytmami, o które nikt nie prosił.

„Przeglądarka to kolejne pole bitwy dla AI”. Jaki jest plan?

Anthony Enzor-DeMeo nie owija w bawełnę. Nowy szef Mozilli wprost mówi, że „przeglądarka jest kolejnym polem bitwy dla AI” i widzi przyszłość Firefoksa właśnie w tej technologii. Plan zakłada ewolucję z klasycznego narzędzia do przeglądania sieci w nowoczesną „przeglądarkę AI”, a docelowo w szerszy ekosystem zaufanego oprogramowania. Mozilla spieszy z zapewnieniami: wszystkie funkcje AI będą opcjonalne, łatwe do wyłączenia, a ich działanie i wykorzystanie danych zostanie jasno opisane. To ważna obietnica, ale dla wielu użytkowników to za mało. Liczy się sam kierunek, który wydaje się zaprzeczeniem dotychczasowej filozofii projektu. Firefox miał być alternatywą, a nie kolejnym klonem goniącym za modą.

Dlaczego użytkownicy czują się zdradzeni?

Reakcja była natychmiastowa i – delikatnie mówiąc – chłodna. Media społecznościowe zalała fala komentarzy, których autorzy zarzucają zarządowi Mozilli kompletne niezrozumienie własnych odbiorców. „To doskonały przykład tego, jak zarząd nie rozumie własnych użytkowników” – napisał jeden z komentujących na platformie X. Ktoś inny dodał, że „jeszcze nigdy nie widziano firmy tak bardzo odklejonej od rzeczywistości”. W tych głosach pobrzmiewa gorycz. Użytkownicy wybierali Firefoksa właśnie po to, by uciec od przeładowanych asystentami i „inteligentnymi” funkcjami przeglądarek pokroju Chrome’a, Edge’a czy Opery. Ten ruch odbierają jako zdradę i sygnał, że ich azyl wkrótce przestanie istnieć.

Czy Mozilla strzela sobie w stopę, goniąc za trendami?

Na swoim blogu Mozilla próbuje gasić pożar. Firma zapewnia, że rozumie obawy i że prywatność pozostaje fundamentem. Jednocześnie nie kryje, co jest prawdziwym motorem tej zmiany – pieniądze. Około 85% przychodów Mozilli wciąż pochodzi z umów z dostawcami wyszukiwarek, co czyni jej model biznesowy wyjątkowo kruchym. Sztuczna inteligencja ma być jednym z filarów, na których firma chce zbudować stabilniejszą przyszłość finansową. Na papierze plan wygląda spójnie: rozwój wersji mobilnej, nowe funkcje jak Shake to Summarize czy AI Window, nowi ludzie w zarządzie. Pomimo tego Mozilla wchodzi na bardzo grząski grunt. Użytkownicy są już zmęczeni rewolucją AI, która często okazuje się wydmuszką. Jeśli Firefox straci zaufanie swojej najbardziej lojalnej bazy, może nie być już czego ratować. To niebezpieczna gra, w której stawką jest dusza tej przeglądarki.