Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

OpenAI wchodzi w leki. Ich startup jest już wart 1,3 miliarda dolarów!

Wspierany przez OpenAI startup Chai Discovery pozyskał 130 mln dolarów, osiągając wycenę 1,3 mld. Firma używa AI do projektowania leków i przeciwciał od zera.

W skrócie:

  • Chai Discovery, startup biotechnologiczny z portfolio OpenAI, zamknął rundę finansowania Serii B na kwotę 130 milionów dolarów przy wycenie 1,3 miliarda dolarów.
  • Firma rozwija modele AI, takie jak Chai 2, do projektowania cząsteczek i niestandardowych przeciwciał, co ma radykalnie przyspieszyć tworzenie nowych leków.
  • Na czele startupu stoi Josh Meier, były pracownik badawczy OpenAI i Facebooka, co podkreśla silne powiązania projektu ze światem wielkiej technologii.

W Dolinie Krzemowej pieniądze płyną tam, gdzie technologia obiecuje zmienić reguły gry. A trudno o większą stawkę niż ludzkie zdrowie. Chai Discovery, firma biotechnologiczna wspierana przez OpenAI, właśnie ogłosiła pozyskanie 130 milionów dolarów w rundzie Serii B, co katapultowało jej wycenę do imponujących 1,3 miliarda dolarów. Tym samym dołącza do elitarnego grona technologicznych “jednorożców”. To nie jest kolejna aplikacja do zamawiania jedzenia. To próba zbudowania cyfrowego laboratorium, w którym sztuczna inteligencja będzie projektować leki na zamówienie.

Jak AI ma projektować leki przyszłości?

Ambicje Chai Discovery są ogromne. Firma chce stworzyć coś, co określa jako “pakiet CAD dla cząsteczek”. Wyobraźmy sobie program, w którym naukowcy, zamiast latami testować związki chemiczne metodą prób i błędów, po prostu projektują lek o pożądanych właściwościach. To właśnie ma robić ich autorski model językowy – Chai 2, który specjalizuje się w przewidywaniu interakcji między cząsteczkami biochemicznymi. Celem jest ich przeprogramowanie w taki sposób, by stały się skutecznymi lekarstwami.

Kluczową technologią jest tutaj tak zwane projektowanie przeciwciał de novo. Oznacza to tworzenie zupełnie nowych, niestandardowych przeciwciał od podstaw, a nie tylko modyfikowanie już istniejących. Według firmy, Chai 2 osiąga na tym polu “znaczącą poprawę wskaźników sukcesu” w porównaniu do tradycyjnych metod. To może być przełom w walce z chorobami, które do tej pory wymykały się konwencjonalnej farmakologii. Krótko mówiąc – to już nie fantastyka naukowa, a realny biznesplan.

Kto postawił 130 milionów na cyfrowe laboratorium?

Lista inwestorów robi wrażenie i pokazuje, że w potencjał Chai wierzą najwięksi gracze na rynku. Rundzie finansowania przewodzili General Catalyst oraz Oak HC/FT, ale na liście znajdziemy też Menlo Ventures, Thrive Capital, a przede wszystkim – samo OpenAI. Obecność twórców ChatGPT w tym gronie nie jest przypadkowa i stanowi potężny sygnał dla całej branży. To potwierdzenie, że fundamentalne modele AI mogą zrewolucjonizować nie tylko sposób, w jaki piszemy maile, ale również to, jak tworzymy terapie ratujące życie.

Łączne finansowanie firmy przekroczyło już 225 milionów dolarów. To potężny kapitał, który pozwala na prowadzenie zaawansowanych badań i dalszy rozwój modeli. Pieniądze to jedno, ale zaufanie ze strony takich gigantów to waluta, której nie da się przeliczyć. Wszystko wskazuje na to, że sztuczna inteligencja staje się jednym z najważniejszych narzędzi w arsenale współczesnej biotechnologii, a Chai Discovery znalazło się w samym centrum tej rewolucji.

Człowiek z OpenAI za sterami medycznej rewolucji

Za sterami Chai Discovery stoi Josh Meier, współzałożyciel i CEO, którego CV idealnie pasuje do tej historii. Jego doświadczenie obejmuje pracę badawczą i inżynieryjną w Facebooku oraz, co kluczowe, w OpenAI. To właśnie tam, u źródła, zdobywał wiedzę na temat budowy i trenowania wielkich modeli językowych. Założona w 2024 roku firma jest więc naturalną ewolucją jego kariery, łączącą świat machine learningu z realnymi problemami medycyny.

Sam Meier nie kryje entuzjazmu, mówiąc: “Nasze najnowsze modele potrafią projektować cząsteczki, które mają właściwości, jakich oczekiwalibyśmy od prawdziwych leków, i radzą sobie z trudnymi celami, które dotąd były poza zasięgiem”. To odważna deklaracja, ale poparta konkretnymi wynikami i zaufaniem inwestorów. Powiązania Meiera ze światem Big Tech to nie tylko gwarancja know-how, ale również magnes na talenty i kapitał, bez których tak ambitny projekt nie miałby szans powodzenia.