Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

ChatGPT idzie na wojnę. OpenAI złamało własne zasady i stworzyło model AI dla Pentagonu

OpenAI po latach porzuca pacyfistyczną politykę i tworzy model AI dla wojska. Pentagon już testuje go w warunkach bojowych, bo działa całkowicie offline.

W skrócie:

  • Nowe modele OpenAI, gpt-oss-120bgpt-oss-20b, mogą działać lokalnie, bez dostępu do internetu, co jest kluczowe dla izolowanych systemów wojskowych.
  • Pentagon już rozpoczął testy AI od OpenAI, m.in. w ramach projektu osobistego asystenta dla żołnierzy, który jest rozwijany przez firmę EdgeRunner AI.
  • Decyzja ta stanowi radykalną zmianę w polityce OpenAI, które jeszcze rok temu surowo zakazywało wykorzystywania swojej technologii do celów militarnych.

Jeszcze rok temu OpenAI zarzekało się, że jego technologia nigdy nie posłuży do celów militarnych. Firma, która dała światu ChatGPT, chciała być postrzegana jako ta “dobra”, skupiona na pożytku ludzkości. Ale w biznesie, zwłaszcza na tym poziomie, sentymenty rzadko wygrywają z pragmatyzmem. I z pieniędzmi. Dziś kurz opadł, a OpenAI po cichu otworzyło drzwi Pentagonowi, dostarczając coś, na co wojskowi czekali od dawna – potężny model językowy, który nie potrzebuje internetu.

Jak pacyfista z Doliny Krzemowej poszedł na wojnę?

Nowe modele o nazwach gpt-oss-120bgpt-oss-20b to technologiczny przełom i jednocześnie symboliczny koniec pewnej epoki. To pierwsze od lat narzędzia OpenAI, które można uruchomić w pełni lokalnie. Działają bez chmury, bez logowania i bez jakiegokolwiek połączenia z siecią. Dla przeciętnego użytkownika to ciekawostka. Dla armii – absolutna rewolucja. Oznacza to, że AI można zainstalować w tak zwanym środowisku air-gapped, czyli na serwerach całkowicie odizolowanych od świata zewnętrznego. Mówimy tu o systemach na pokładzie dronów, w komputerach satelitów szpiegowskich czy w mobilnych centrach dowodzenia na froncie.

W warunkach bojowych, gdzie łączność może zostać zerwana w każdej chwili przez atak wroga lub zwykłą awarię, taka autonomiczna AI staje się bezcenna. Może tłumaczyć przechwycone dokumenty, analizować dane wywiadowcze i wspierać procesy decyzyjne, nawet gdy wokół panuje chaos. To cichy, cyfrowy doradca, który nigdy nie traci połączenia.

Kto jeszcze uzbraja amerykańską armię w AI?

Pentagon nie postawił wszystkiego na jedną kartę. Zainteresowanie było tak duże, że agencje wojskowe podpisały roczne kontrakty na rozwój AI z niemal wszystkimi gigantami branży – OpenAI, xAI Elona Muska, Anthropic i Google. Każdy z graczy ma za zadanie opracować narzędzia skrojone na miarę specyficznych potrzeb sił zbrojnych, od systemów doradczych po automatyzację analizy danych. To cichy wyścig zbrojeń, w którym amunicją są algorytmy.

Nowy model OpenAI trafił już na poligon. Testuje go między innymi firma EdgeRunner AI, która na jego bazie buduje osobistego asystenta dla żołnierzy i analityków. System, po “nakarmieniu” go niejawnymi dokumentami armii USA, osiągnął na tyle dobrą wydajność, że U.S. Army i Siły Powietrzne dały zielone światło dla pierwszych testów polowych. Celem jest stworzenie niezawodnego partnera dla żołnierza – partnera, który działa w każdych warunkach i gwarantuje, że wrażliwe dane nigdy nie opuszczą zamkniętej sieci.

Dlaczego ChatGPT nie zostanie jeszcze Terminatorem?

Pomimo ogromnego entuzjazmu, droga do pełnej autonomii na polu bitwy jest jeszcze daleka. Obecne modele OpenAI mają fundamentalne ograniczenie – przetwarzają wyłącznie tekst. Nie potrafią analizować obrazu, dźwięku ani wideo, które są kluczowe dla systemów rozpoznawania celów czy monitorowania pola walki. Kiedy trzeba zidentyfikować wrogi czołg na zdjęciu satelitarnym, armia wciąż musi polegać na rozwiązaniach od Google czy Meta. OpenAI ma tu sporo do nadrobienia.

Drugim, znacznie poważniejszym problemem, pozostają tak zwane halucynacje. To sytuacje, w których model AI zmyśla fakty, błędnie interpretuje dane lub generuje całkowicie fałszywe odpowiedzi. W cywilnych zastosowaniach to irytująca niedogodność. W wojsku – ryzyko katastrofy, którego nie można zignorować. To właśnie dlatego, zamiast masowego wdrożenia, obserwujemy dziś serię kontrolowanych i ostrożnych eksperymentów.

Nowa era cichej wojny technologicznej

Jak podaje magazyn WIRED, zmiana polityki OpenAI to majstersztyk. Zamiast ubiegać się o oficjalne, często kontrowersyjne kontrakty rządowe, firma udostępniła model jako open-weight. Pozwala to wojsku i firmom z sektora obronnego na swobodne wykorzystanie i modyfikowanie technologii, podczas gdy samo OpenAI formalnie pozostaje w cieniu. To sprytny sposób na wejście do gry o miliardowe budżety bez narażania wizerunku.

W ten sposób firma otwiera sobie drogę do sektorów, które do tej pory były dla niej zamknięte – od bezpieczeństwa narodowego, przez medycynę, po zaawansowane badania naukowe. Wygląda na to, że jesteśmy świadkami narodzin nowej ery. Ery, w której sztuczna inteligencja będzie zarządzać logistyką na froncie i analizować komunikację wroga. Wszystko to w całkowitej ciszy, bez jednego pakietu wysłanego do internetu.