Robot Neo od 1X Technologies ma zrewolucjonizować rynek domowych asystentów. Uroczy design rodem z Pixara łączy z praktycznymi funkcjami i modelem subskrypcji.
W skrócie:
- Neo unika “doliny niesamowitości” dzięki minimalistycznemu designowi, miękkiemu kostiumowi i oczom przypominającym węgielki, co ma budzić zaufanie i sympatię.
- Robot wykonuje domowe obowiązki, takie jak odkurzanie czy podlewanie kwiatów, a dzięki “trybowi eksperta” uczy się nowych zadań, naśladując swojego właściciela.
- Dostępny będzie w modelu subskrypcyjnym za 500 dolarów miesięcznie, a pierwsze dostawy w USA rozpoczną się w przyszłym roku. Pakiet premium kosztuje 20 tys. dolarów.
Wizje przyszłości pełne są robotów, które mają nam pomagać, sprzątać i dotrzymywać towarzystwa. Jednak dotychczasowe prototypy – często niezgrabne, mechaniczne i nieco przerażające – budziły raczej dystans niż chęć zaproszenia ich do domu. Firma 1X Technologies postanowiła to zmienić. Ich nowy robot, Neo, odcina się od groźnych, industrialnych projektów. Zamiast tego wygląda jak istota, która uciekła z najnowszego filmu animowanego studia Pixar. Jest w nim coś z dziecięcej nieporadności i ciepła, co sprawia, że po raz pierwszy myśl o robocie-współlokatorze staje się naprawdę kusząca.
Dlaczego Neo wygląda jak postać z filmu Pixara?
Projektanci maszyn humanoidalnych od lat zmagają się z problemem tak zwanej “doliny niesamowitości”. Chodzi o zjawisko, w którym robot zbyt mocno przypominający człowieka wywołuje u nas dyskomfort, a nawet lęk. Paweł Fortuna w książce Optimum 2.0 wskazywał, że właśnie te nazbyt ludzkie rysy uniemożliwiają budowanie naturalnej relacji z maszyną. Twórcy Neo najwyraźniej wzięli sobie tę lekcję do serca. Zamiast kopiować ludzką anatomię, zainspirowali się postaciami z animacji takich jak Wielka szóstka czy Dziki robot, gdzie maszyny są humanoidalne, ale zachowują cechy, które wzbudzają sympatię – jak urocza niezdarność szczeniaka.
Efekt jest zdumiewający. Ciało Neo wykonano z lekkiego polimeru o konstrukcji kratownicowej i pokryto miękkim, nylonowym strojem, który można bez problemu wyprać w pralce. Jednak prawdziwą magię robi jego głowa: dwa proste punkciki imitujące oczy, bez ust, nosa i jakichkolwiek innych detali. Dzięki temu Neo wygląda jak pluszowa zabawka – jest neutralny, przyjazny i nie budzi żadnych negatywnych skojarzeń. To świadomy zabieg, który ma sprawić, że zaufamy mu od pierwszego wejrzenia.
Jakie zadania wykona za Ciebie nowy domowy asystent?
Wygląd to jedno, ale prawdziwym testem dla Neo będzie jego użyteczność. A ta zapowiada się imponująco. Robot został zaprojektowany jako w pełni autonomiczny asystent, który ma odciążyć nas w codziennych, powtarzalnych czynnościach. Potrafi odkurzać, przenosić przedmioty, podlewać kwiaty i wykonywać inne zadania, działając według ustalonego harmonogramu lub na bieżąco reagując na polecenia głosowe. To jednak nie wszystko. Neo to w gruncie rzeczy zaawansowany, chodzący chatbot – może opowiedzieć dowcip, poprowadzić prostą grę albo po prostu porozmawiać, dotrzymując towarzystwa domownikom.
Jedną z najciekawszych funkcji jest tak zwany “tryb eksperta”. Pozwala on właścicielowi na demonstrację nowych czynności, których robot nie miał pierwotnie w swoim repertuarze. Neo uczy się poprzez obserwację i naśladownictwo, co otwiera przed nim niemal nieograniczone możliwości adaptacji do konkretnych potrzeb. Dzięki zaawansowanym systemom percepcji wizualnej i przestrzennej, połączonym z pamięcią długoterminową, robot inteligentnie reaguje na zmiany w otoczeniu, co czyni go czymś więcej niż tylko maszyną wykonującą z góry zaprogramowane sekwencje.
Ile kosztuje wynajęcie robotycznego przyjaciela i kiedy trafi do Polski?
Zaawansowana technologia i przemyślany design zwykle oznaczają astronomiczną cenę. 1X Technologies zaskakuje jednak modelem biznesowym. Zamiast jednorazowego, zaporowego kosztu, firma proponuje subskrypcję. Standardowy dostęp do Neo ma kosztować 500 dolarów miesięcznie. Wprawdzie to wciąż niemała kwota, ale dla amerykańskiej klasy średniej nie jest to wydatek zwalający z nóg. Dla najbardziej wymagających przygotowano pakiet premium z trzyletnim dostępem na wyłączność, priorytetową dostawą i rozszerzonym wsparciem za 20 tysięcy dolarów.
Na razie firma skupia się na rynku amerykańskim, gdzie pierwsze dostawy mają ruszyć w przyszłym roku. Co ciekawe, w formularzu zamówienia na oficjalnej stronie można wybrać Polskę jako kraj docelowy, ale trudno oczekiwać, że Neo pojawi się nad Wisłą w najbliższym czasie. Pomimo tego, projekt 1X Technologies jest jednym z najbardziej intrygujących w świecie robotyki konsumenckiej. To pierwszy od dawna produkt, który wygląda na gotowy do wejścia na rynek, a nie jedynie na technologiczną ciekawostkę z kategorii “może kiedyś”. Czas pokaże, czy uroczy wygląd i obietnice funkcjonalności zdadzą egzamin w zderzeniu z realiami codziennego życia.
Image: courtesy of 1X