Dwóch 20-latków rzuciło studia, by stworzyć Turbo AI. Ich aplikacja do notatek w pół roku zdobyła 5 mln użytkowników i przynosi milionowe zyski. Jak to zrobili?
W skrócie:
- Startup Turbo AI, stworzony przez dwóch 20-latków, w sześć miesięcy urósł z miliona do pięciu milionów użytkowników, pozostając przy tym rentownym.
- Aplikacja automatycznie tworzy notatki, fiszki i quizy z nagrań, PDF-ów czy filmów na YouTube. Korzystają z niej studenci, prawnicy i analitycy z McKinsey.
- Twórcy, Rudy Arora i Sarthak Dhawan, celowo unikają dużego finansowania. Do tej pory zebrali tylko 750 tysięcy dolarów, utrzymując pełną kontrolę nad firmą.
Scenariusz jak z filmu, ale dzieje się naprawdę. Dwóch dwudziestolatków, Rudy Arora i Sarthak Dhawan, rzuca prestiżowe uczelnie, by w garażowym stylu rozwijać swój poboczny projekt. Kilka miesięcy później ich startup, Turbo AI, ma już pięć milionów użytkowników, ośmiocyfrowe roczne przychody i rośnie w tempie 20 tysięcy nowych rejestracji. Dziennie. Co więcej, firma od początku jest rentowna. To historia, która w Dolinie Krzemowej zdarza się coraz rzadziej, zwłaszcza w segmencie AI, gdzie normą jest raczej palenie gotówki inwestorów w zawrotnym tempie.
Większość tego imponującego wzrostu — z miliona do pięciu milionów użytkowników — wydarzyła się w ciągu ostatnich sześciu miesięcy. Arora i Dhawan, którzy znają się od gimnazjum, stworzyli coś, co rozwiązuje realny problem. I zrobili to w sposób, który okazał się genialnie wiralowy.
Skąd wziął się pomysł, który zarabia miliony?
Wszystko zaczęło się od prozaicznej frustracji na sali wykładowej. Sarthak Dhawan, dziś CEO firmy, nie potrafił jednocześnie słuchać profesora i robić notatek. To dylemat znany każdemu studentowi. “Zawsze miałem problem z notowaniem, bo po prostu nie potrafiłem jednocześnie słuchać nauczyciela i pisać. Po prostu nie mogłem” – wspomina w rozmowie z TechCrunch. “Za każdym razem, gdy próbowałem robić notatki, przestawałem uważać. A kiedy słuchałem, nie mogłem notować. Pomyślałem: a co, gdybym mógł użyć AI?”.
Tak narodził się Turbolearn, prototyp dzisiejszego Turbo AI. Proste narzędzie, które pozwalało nagrywać wykłady i automatycznie generować z nich notatki, fiszki do nauki i testy sprawdzające wiedzę. Zaczęli od dzielenia się aplikacją ze znajomymi. Wkrótce korzystali z niej już studenci na uniwersytetach Duke i Northwestern — tam, gdzie Arora i Dhawan sami studiowali, zanim zdecydowali się porzucić edukację na rzecz biznesu. W ciągu kilku miesięcy wieść rozniosła się po kampusach w całych Stanach, docierając na Harvard i MIT.
Jak dokładnie działa Turbo AI?
Narzędzie bierze znaną formułę aplikacji do notatek (nagraj, zrób transkrypcję, podsumuj) i dodaje do niej interaktywną warstwę. To nie jest pasywny transkrybent. Turbo AI tworzy całe środowisko do nauki — z notatkami, quizami i fiszkami. Ma też wbudowanego asystenta czatowego, który na życzenie wyjaśnia kluczowe pojęcia i terminy. To asystent nauki, nie tylko notatnik.
Twórcy szybko zauważyli jednak pewien problem. Nagrania z dużych sal wykładowych często zbierają szumy i zakłócenia. Dlatego rozbudowali aplikację o możliwość importowania materiałów w innych formatach: plików PDF, linków do YouTube czy artykułów. Okazało się, że to strzał w dziesiątkę. Obecnie wgrywanie gotowych materiałów jest znacznie popularniejszym sposobem użycia niż nagrywanie na żywo. “Studenci wgrywają 30-stronicowy materiał z wykładu i spędzają dwie godziny, rozwiązując 75 pytań z rzędu. Nie robisz tego, jeśli to naprawdę nie działa” – komentuje Dhawan. Z narzędzia korzystają nie tylko studenci. Rebranding z Turbolearn na Turbo AI odzwierciedlał tę zmianę. Po aplikację sięgnęli profesjonaliści: konsultanci, prawnicy, lekarze, a nawet analitycy z Goldman Sachs i McKinsey. Niektórzy z nich używają jej do generowania streszczeń z długich raportów lub konwertowania ich na podcasty, których słuchają w drodze do pracy.
Dlaczego firma z taką trakcją unika wielkich pieniędzy?
Założyciele Turbo AI to nie nowicjusze. Dhawan wcześniej stworzył UMax – aplikację z poradami, która obiecywała uczynić ludzi bardziej atrakcyjnymi i która z 20 milionami użytkowników i 6 milionami dolarów rocznego przychodu dotarła na pierwsze miejsce w App Store. Arora z kolei specjalizuje się w strategiach social media, które napędzają wiralowy wzrost. Pomimo tego doświadczenia, dopiero przy Turbo AI poczuli, że budują coś trwałego. I postanowili to robić inaczej.
W przeciwieństwie do wielu szybko rosnących firm AI, są ostrożni w kwestii zbierania kapitału. W zeszłym roku pozyskali zaledwie 750 tysięcy dolarów. “Zebraliśmy te pieniądze, zanim osiągnęliśmy dużą trakcję. Od tego czasu mamy spore zainteresowanie ze strony inwestorów, ale nie spieszymy się, ponieważ mamy dodatnie przepływy pieniężne i jesteśmy rentowni od samego początku” – mówi Arora. Ich 15-osobowy zespół pracuje z Los Angeles, blisko społeczności studenckich i twórców z uniwersytetów takich jak UCLA. Miesięczny koszt subskrypcji to około 20 dolarów, ale firma aktywnie testuje inne modele cenowe, świadoma, że studenci są wrażliwi na cenę. Na rynku pozycjonują się gdzieś pomiędzy w pełni manualnymi narzędziami jak Google Docs a zautomatyzowanymi systemami typu Otter czy Fireflies. To złoty środek, który najwyraźniej działa. Jak podsumowuje Dhawan: “Fajne jest to, że gdy studenci myślą o notatniku AI lub narzędziu do nauki AI, jesteśmy pierwsi, którzy przychodzą im do głowy”.