Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Koniec ludzkości za 3 miesiące? Szef giganta AI rzucił datą, eksperci w szoku

Kiedy maszyny prześcigną ludzi? Prognozy wahają się od 3 miesięcy do dekad. Nowa analiza tysięcy badań pokazuje, że od ery ChatGPT wszystko przyspieszyło.

W skrócie:

  • Prognozy nadejścia technologicznej osobliwości skróciły się z 2060 do 2040 roku po premierze modeli językowych. Przedsiębiorcy twierdzą, że nastąpi to już około 2030 roku.
  • Analiza firmy AIMultiple objęła 8590 prognoz naukowców i liderów branży, śledząc zmiany w postrzeganiu potencjału AI na przestrzeni ostatnich 15 lat.
  • Sceptycy, jak pionier deep learningu Yann LeCun, twierdzą, że ludzka inteligencja jest zbyt złożona, by ją w pełni zreplikować, i sugerują raczej termin “zaawansowana inteligencja maszynowa”.

Pytanie nie brzmi już “czy”, ale “kiedy”. Technologiczna osobliwość, czyli hipotetyczny moment, w którym inteligencja maszyn przewyższy ludzką, od lat rozpala wyobraźnię i dzieli środowisko naukowe. To trochę jak z prognozą pogody na przyszły rok – wszyscy wiedzą, że nadejdzie lato, ale nikt nie jest w stanie podać dokładnej temperatury w konkretny dzień. W świecie AI prognozy są równie rozbieżne. Z jednej strony mamy szefa Anthropic, który rzuca nonszalancko terminem trzech miesięcy. Z drugiej – głosy rozsądku studzące emocje i mówiące o dekadach. Gdzie leży prawda? Odpowiedzi poszukała firma badawcza AIMultiple, która przeprowadziła makroanalizę 8590 prognoz zebranych na przestrzeni ostatnich 15 lat.

Jak ChatGPT zresetował zegar zagłady (lub zbawienia)?

Jeszcze kilka lat temu naukowcy wskazywali na rok 2060 jako prawdopodobny termin osiągnięcia przez AI ogólnej inteligencji (AGI), czyli poziomu porównywalnego z człowiekiem. To był odległy horyzont, dający poczucie komfortu i czasu na przygotowania. A potem na scenę wkroczyły duże modele językowe (LLM), z ChatGPT na czele, i cały kalendarz można było wyrzucić do kosza. Nowe prognozy, uwzględniające rewolucję LLM, przesunęły oczekiwania na rok 2040. Przedsiębiorcy z Doliny Krzemowej, znani z niezachwianego optymizmu (i chęci przyciągnięcia inwestorów), są jeszcze bardziej radykalni – celują w okolice 2030 roku. Ta zmiana perspektywy pokazuje, jak bardzo nieprzewidywalny jest wykładniczy rozwój technologii. Opiera się on na prawie Moore’a, które zakłada podwajanie mocy obliczeniowej co 18 miesięcy. Nawet jeśli tradycyjne chipy krzemowe dotrą do ściany, w zanadrzu czekają komputery kwantowe, które mogą otworzyć zupełnie nowy rozdział w trenowaniu sieci neuronowych.

Czy maszyny potrafią myśleć o niebieskich migdałach?

Pomimo całego entuzjazmu, nie brakuje głosów sceptycznych. Wskazują one, że obecne definicje AGI są rażąco uproszczone. Pionier uczenia głębokiego, Yann LeCun, argumentuje, że ludzka inteligencja to nie tylko logiczno-matematyczne rozwiązywanie problemów. To także inteligencja interpersonalna, intrapersonalna, egzystencjalna – całe spektrum zdolności, których maszyny na razie nawet nie dotykają. LeCun proponuje zmianę nazewnictwa na “zaawansowaną inteligencję maszynową”, by podkreślić, że nie dążymy do stworzenia cyfrowej kopii człowieka, a raczej wysoce wyspecjalizowanego narzędzia. Zgodnie z tą logiką, nawet najpotężniejsza AI, analizując istniejące dane, może nie być w stanie samodzielnie znaleźć leku na raka. Jak czytamy w raporcie: “Większa inteligencja może prowadzić do lepiej zaprojektowanych i zarządzanych eksperymentów, umożliwiając więcej odkryć na eksperyment”. AI pozostaje więc akceleratorem, a nie samodzielnym odkrywcą. Przynajmniej na razie.

Jak przygotować się na coś, czego nie rozumiemy?

Niezależnie od tego, która frakcja ma rację – hurraoptymiści czy sceptycy – jedno jest pewne: nasze społeczeństwo stoi u progu zmiany o skali, której jeszcze nie doświadczyliśmy. Dyskusja o dacie nadejścia osobliwości jest fascynująca, ale może odwracać uwagę od ważniejszego pytania: co zrobimy z tą technologią, gdy już tu będzie? Debata nie toczy się o to, czy algorytmy odbiorą nam pracę – to już się dzieje. Chodzi o to, jak fundamentalnie zmienią one definicję człowieczeństwa, kreatywności i sensu istnienia. To, czy rewolucja AI przyniesie utopię, czy antyutopię, zależy wyłącznie od nas. A zegar tyka, nawet jeśli nie jesteśmy pewni, o której wybije północ.