Napięcie na linii USA-Chiny rośnie. Pekin uznał, że Nvidia złamała przepisy antymonopolowe. Decyzja może wpłynąć na globalny rynek chipów AI i negocjacje.
W skrócie:
- Chiński regulator uznał, że przejęcie przez Nvidię firmy Mellanox Technologies za 7 mld dolarów w 2020 roku naruszyło przepisy antymonopolowe.
- Na razie nie ogłoszono żadnych kar, ale dochodzenie jest kontynuowane, co rzuca cień na trwające rozmowy handlowe między mocarstwami.
- Nvidia zapewnia o zgodności z prawem i deklaruje dalszą współpracę z agencjami rządowymi w ocenie skutków kontroli eksportu chipów.
Wojna handlowa między Chinami a Stanami Zjednoczonymi, której areną stały się półprzewodniki, właśnie zyskała nowy, niebezpieczny front. W poniedziałek chińska Państwowa Administracja ds. Regulacji Rynku (SAMR) orzekła, że Nvidia – gigant technologiczny i absolutny lider w produkcji chipów AI – naruszyła krajowe przepisy antymonopolowe. Sprawa, jak pierwszy poinformował Bloomberg, nie jest nowa. Dotyczy bowiem transakcji sprzed lat.
Chodzi o przejęcie z 2020 roku, kiedy Nvidia za 7 miliardów dolarów kupiła Mellanox Technologies, izraelskiego dostawcę sprzętu sieciowego. Chiński regulator uznał po latach, że ta fuzja zaburzyła zdrową konkurencję. To orzeczenie, choć na razie pozbawione finansowych konsekwencji, jest niczym wystrzelenie flary nad polem bitwy. Wszyscy wiedzą, że to dopiero początek.
Co dokładnie zarzuca Pekin i jak odpowiada Nvidia?
Decyzja chińskiego urzędu nie pojawiła się w próżni. To precyzyjnie wymierzony cios w momencie, gdy w Madrycie toczą się kruche negocjacje handlowe między oboma mocarstwami. Co prawda oficjalnie nie dotyczą one półprzewodników, ale kwestia dostępu Chin do zaawansowanych procesorów Nvidii jest jednym z najgorętszych punktów spornych. Oskarżenie o praktyki monopolistyczne to potężna karta przetargowa w rękach Pekinu.
Sama Nvidia reaguje dyplomatycznie, co w tej sytuacji jest jedynym rozsądnym ruchem. W oświadczeniu rzecznik firmy zapewnił: “We comply with the law in all respects. We will continue to cooperate with all relevant government agencies as they evaluate the impact of export controls on competition in the commercial markets”. W wolnym tłumaczeniu – “Przestrzegamy prawa pod każdym względem. Będziemy kontynuować współpracę ze wszystkimi odpowiednimi agencjami rządowymi, które oceniają wpływ kontroli eksportu na konkurencję na rynkach komercyjnych”.
Firma gra na czas i próbuje tonować nastroje, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że to cisza przed burzą. Pekin nie ogłosił żadnych kar, ale jasno zakomunikował, że dochodzenie trwa. To wystarczy, by nad globalnym łańcuchem dostaw zawisły ciemne chmury.
Jakie są prawdziwe stawki w tej grze?
Orzeczenie w sprawie Mellanox to prawdopodobnie tylko pretekst. Prawdziwa gra toczy się o technologiczną dominację w XXI wieku, a jej walutą są chipy AI. Administracja prezydenta Bidena już w styczniu ogłosiła tzw. AI Diffusion Rule, która miała ograniczyć eksport amerykańskich układów do wielu krajów, ze szczególnym uwzględnieniem Chin. Choć Departament Handlu USA formalnie uchylił te przepisy w maju, chaos regulacyjny trwa.
Administracja Trumpa nałożyła w kwietniu umowy licencyjne na chipy wysyłane do Chin, by kilka miesięcy później, w lipcu, dać zielone światło na ich sprzedaż. Chwilę później uderzono ponownie, wprowadzając kuriozalny przepis – firmy eksportujące chipy do Chin muszą oddawać amerykańskiemu rządowi 15% przychodów z tej sprzedaży. Pekin, co nie dziwi, aktywnie zniechęca lokalne firmy do kupowania produktów Nvidii. Efekt? Jak przyznała sama firma podczas ostatniej prezentacji wyników finansowych, żaden z jej chipów nie przeszedł jeszcze nowej, skomplikowanej procedury eksportowej.
Czy czeka nas technologiczny duopol?
Wszystko wskazuje na to, że globalny rynek półprzewodników zmierza w kierunku bolesnego podziału. Z jednej strony mamy amerykańską technologię, chronioną coraz szczelniejszym murem regulacji i ceł. Z drugiej – chińskiego smoka, który zmuszony do samodzielności, pompuje miliardy w rozwój własnego ekosystemu. Oskarżenie Nvidii o monopol to kolejny krok w tej konfrontacji.
To ruch, który pokazuje, że Pekin nie zamierza być biernym obserwatorem. Wykorzystuje własne narzędzia prawne i regulacyjne, by odpowiedzieć na amerykańską presję. Dla firm takich jak Nvidia oznacza to konieczność poruszania się po polu minowym, gdzie każda decyzja biznesowa może mieć nieprzewidywalne konsekwencje polityczne. Jedno jest pewne: era swobodnego przepływu technologii, jaką znaliśmy, właśnie dobiega końca. Na naszych oczach rodzi się nowy, dwubiegunowy porządek.