Zapomnij o partiach politycznych, wyborach i sporach w parlamencie. Brytyjski startup Sensay kupił wyspę na Filipinach, by powołać pierwszy na świecie rząd… złożony wyłącznie z historycznych postaci odtworzonych w AI. Prezydentem został cesarz rzymski Marek Aureliusz, premierem Winston Churchill. W gabinecie zasiadają też Mandela, Roosevelt i Nightingale. Plan? Sprawdzić, czy sztuczna inteligencja może rządzić lepiej niż ludzie – i zrobić z tego globalne show.
W skrócie
- Sensay Island to 3,4 km² tropikalnej wyspy w Palawanie, zarządzanej przez 17 postaci AI.
- Każdy „minister” to cyfrowa replika historycznej osoby, trenowana na jej pismach i przemówieniach.
- Mieszkańcy i „e‑obywatele” będą mogli zgłaszać projekty ustaw online.
- Projekt startuje w 2025 r., a w 2028 odbędzie się pierwsze Global AI-Governance Symposium.
- Firma Sensay zebrała już 2,5 mln funtów na rozwój i utrzymuje 600 tys. interakcji AI dziennie.
Rząd, jakiego jeszcze nie było
Na Sensay Island nie ma miejsca dla współczesnych polityków. Jest za to 17 wirtualnych wersji liderów z różnych epok. Marek Aureliusz pilnuje filozoficznego spokoju w fotelu prezydenta, Winston Churchill rozdziela funkcje jako premier, a Nelson Mandela odpowiada za sprawiedliwość. Ministerstwo zdrowia prowadzi Florence Nightingale, a spraw zagranicznych – Eleanor Roosevelt.
Polityka w wersji cyfrowej
Twórcy Sensay Island obiecują, że AI-rząd będzie działał „bez politycznych uprzedzeń i urzędniczej zwłoki”. Każdy obywatel – w tym e‑rezydent z drugiego końca świata – będzie mógł zgłosić projekt ustawy. Cyfrowy gabinet omówi go publicznie, a następnie przegłosuje. Wszystko w pełnej jawności.
Ambitny plan na cztery lata
W 2025 r. wyspa ruszy z infrastrukturą i Kartą Podstawową gwarantującą wolność słowa i zgromadzeń. Rok później pojawią się pierwsi badacze i obserwatorzy. W 2027 otworzy się program stałego zamieszkania, a 60% wyspy stanie się rezerwatem. Finałem ma być globalny szczyt o AI w 2028 r.
Technologia i turystyka
Sensay chce też współpracować z branżą turystyczną, by tworzyć interaktywne doświadczenia – turyści mogliby porozmawiać np. z wirtualną wersją lokalnego bohatera narodowego.
W skrócie: to połączenie „Westworld” z „Parkiem Jurajskim”, tylko bez dinozaurów i z większą liczbą palm.
