Oracle zwolniło do 30 tys. osób przez e‑mail. Odprawy uzależniono od zrzeczenia się akcji wartych fortunę. Gdy pracownicy próbowali negocjować, usłyszeli nie.
W skrócie:
- Oracle zwolniło od 20 do 30 tysięcy pracowników. Informację o natychmiastowym rozwiązaniu umowy i odcięciu od systemów (VPN, Slack) otrzymali drogą mailową 31 marca.
- Odprawa pozbawiała pracowników prawa do akcji (RSU), które miały być im przyznane w najbliższym czasie. Jeden z weteranów stracił w ten sposób milion dolarów.
- Ponad 90 zwolnionych osób podjęło próbę negocjacji lepszych warunków, wskazując na hojniejsze pakiety w Meta czy Microsoft. Oracle odmówiło, stawiając ultimatum.
Wyobraź sobie ten scenariusz. Jest 31 marca, siadasz do pracy, ale coś jest nie tak. Próbujesz zalogować się do firmowego VPN‑u, a system odpowiada komunikatem: “taki użytkownik już nie istnieje”. Dzwonisz do koleżanki z zespołu i prosisz, żeby sprawdziła, czy widzi cię na Slacku. “Nie, twoje konto zostało zdezaktywowane” – słyszysz. Tak właśnie wyglądał ostatni dzień pracy dla tysięcy ludzi w Oracle. Chwilę później na prywatną skrzynkę przychodził e‑mail. Rolę zlikwidowano. Koniec. Odprawa? Tak, ale jej warunki szybko stały się kością niezgody.
Jak wyglądają “standardy korporacyjnej Ameryki” według Oracle?
Na pierwszy rzut oka oferta wydawała się standardowa. Firma zaproponowała cztery tygodnie pensji za pierwszy rok pracy plus jeden dodatkowy tydzień za każdy kolejny rok, z górnym limitem 26 tygodni. Do tego dorzuciła opłacenie jednego miesiąca ubezpieczenia zdrowotnego COBRA. W zamian pracownik musiał podpisać klauzulę, w której zrzekał się prawa do pozywania byłego pracodawcy. Proste? Diabeł, jak to często bywa, tkwił w szczegółach, a konkretnie w tym, czego w ofercie nie było.
Kruczek dotyczył akcji pracowniczych (RSU). W Dolinie Krzemowej to nie dodatek, a fundamentalna część wynagrodzenia. Oracle postanowiło jednak, że nie przyspieszy przyznawania akcji, które miały trafić do pracowników w najbliższej przyszłości. Wszystkie pakiety, które nie zostały formalnie “uwolnione” do dnia zwolnienia, po prostu przepadały. Bez wyjątków. Dotyczyło to nawet akcji przyznanych jako premie motywacyjne czy zamiast podwyżek. Jeden z długoletnich pracowników, dla którego akcje stanowiły 70% pensji, stracił w ten sposób milion dolarów. Papiery miały trafić na jego konto za cztery miesiące.
Dlaczego pracownicy zdalni mają gorzej?
To nie koniec. Część zwolnionych osób odkryła, że Oracle wykorzystało przeciwko nim prawny fortel. Jeśli firma sklasyfikowała ich jako “pracowników zdalnych” – nawet jeśli pracowali w trybie hybrydowym i mieszkali blisko biura – nie obejmowały ich zapisy ustawy WARN Act. To prawo, które nakazuje firmom przeprowadzającym masowe zwolnienia poinformować o tym pracowników z 60-dniowym wyprzedzeniem. Ustawa jest aktywowana, gdy w jednej lokalizacji pracę traci co najmniej 50 osób. Klasyfikując ludzi jako “zdalnych”, Oracle sprytnie ominęło ten wymóg, bo pojedynczy pracownik nie stanowi “lokalizacji”.
Co więcej, nawet jeśli ktoś kwalifikował się do ochrony z tytułu WARN Act, nie oznaczało to wcale dodatkowych pieniędzy. Firma wliczyła bowiem dwumiesięczne wynagrodzenie gwarantowane ustawą w już istniejącą pulę odprawy (cztery tygodnie plus tygodnie za staż). To była więc raczej kreatywna księgowość, a nie realne wsparcie.
Czy z korporacją można w ogóle negocjować?
Przez chwilę wydawało się, że pracownicy podejmą walkę. Grupa ponad 90 osób podpisała publiczną petycję i próbowała negocjować z firmą lepsze warunki. Argumentowali, że inne firmy technologiczne, również tnące etaty w imię “transformacji AI”, potraktowały swoich ludzi znacznie lepiej. I mieli rację. Meta zaoferowała 16 tygodni pensji bazowej plus dwa tygodnie za każdy rok pracy oraz opłacała ubezpieczenie przez 18 miesięcy. Microsoft zapewnił przyspieszone przyznanie akcji i minimum osiem tygodni odprawy. Cloudflare poszło jeszcze dalej, oferując pensję do końca 2026 roku i przyspieszone nabycie akcji.
A Oracle? Odpowiedź była krótka i jednoznaczna: nie ma mowy o negocjacjach. E‑mail, do którego dotarł serwis TechCrunch, nie pozostawiał złudzeń. Albo bierzesz to, co dajemy, albo nie dostajesz nic. Taka postawa nie była zaskoczeniem, ale boleśnie obnaża prawdę o rynku pracy w branży technologicznej. Kiedy koniunktura sprzyja, pracownicy mogą liczyć na wysokie pensje i benefity. Ale gdy tylko wiatr zmienia kierunek, okazuje się, że mają bardzo niewiele zabezpieczeń. Historia z Oracle to zimny prysznic dla wszystkich, którzy wierzyli, że w erze AI pracownik jest największą wartością.