Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Sam Altman uderza w konkurencję. “Sprzedają wam schron za 100 milionów dolarów!”

Sam Altman, szef OpenAI, ostro o Anthropic: ich marketing modelu Mythos to „gra na strachu”. Uważa, że to cyniczna taktyka, by sprzedawać technologię elitom.

W skrócie:

  • Sam Altman z OpenAI oskarżył konkurencję z Anthropic o stosowanie „marketingu opartego na strachu” przy promocji modelu do cyberbezpieczeństwa Mythos.
  • Anthropic twierdzi, że Mythos jest zbyt potężny, by udostępnić go publicznie, z obawy przed wykorzystaniem przez cyberprzestępców, co krytycy nazywają przesadą.
  • Altman porównał tę strategię do sprzedawania schronu przeciwbombowego za 100 milionów dolarów po uprzednim ogłoszeniu, że zaraz zrzuci się na kogoś bombę.

Wojna narracji w świecie sztucznej inteligencji trwa w najlepsze. Tym razem rękawicę rzucił Sam Altman, CEO OpenAI, który w dosadnych słowach skomentował strategię marketingową swojego głównego konkurenta, firmy Anthropic. W trakcie występu w podcaście Core Memory, Altman nie przebierał w słowach, nazywając działania rywali „marketingiem opartym na strachu”. To kolejna odsłona zimnej wojny między dwiema organizacjami, które – co za ironia – wywodzą się ze wspólnego pnia i idei troski o bezpieczeństwo AI.

Czy Anthropic naprawdę zbudowało cyfrową bombę?

Zacznijmy od początku. Na początku miesiąca Anthropic zapowiedziało Mythos, nowy model AI wyspecjalizowany w cyberbezpieczeństwie. Zamiast publicznej premiery firma ogłosiła, że narzędzie trafi wyłącznie do wąskiej grupy klientów korporacyjnych. Oficjalny powód? Mythos jest rzekomo zbyt potężny, by wypuścić go w świat bez kontroli. Firma argumentuje, że w niepowołanych rękach mógłby stać się bronią doskonałą dla hakerów i cyberprzestępców. To narracja, która natychmiast wzbudziła podejrzenia i oskarżenia o sztuczne budowanie aury ekskluzywności i zagrożenia. Krytycy twierdzą, że takie postawienie sprawy to czysta przesada, obliczona na wywołanie odpowiedniego efektu.

Sama idea jest prosta – stworzyć produkt, owiać go legendą niebezpiecznej mocy, a następnie zaoferować go wybranym jako antidotum. To klasyczna zagrywka marketingowa, ale w branży, która realnie kształtuje przyszłość technologii, budzi ona uzasadnione kontrowersje. Czy rzeczywiście mamy do czynienia z przełomem na miarę cyfrowej broni masowego rażenia, czy raczej z genialnie opakowanym produktem, którego największą siłą jest jego legenda?

Altman kontratakuje: “Sprzedają wam schron za 100 milionów”

Sam Altman nie zostawił na tej narracji suchej nitki. W podcaście stwierdził, że takie podejście to nic innego jak cyniczna próba utrzymania sztucznej inteligencji w rękach nielicznych, finansowych elit. „Na świecie są ludzie, którzy od dawna chcieli utrzymać AI w rękach mniejszej grupy” – powiedział. „Można to uzasadniać na wiele różnych sposobów”.

Najmocniej wybrzmiała jednak jego metafora, która idealnie podsumowuje mechanizm działania „marketingu strachu”. “To oczywiście niesamowity marketing, gdy mówisz: ‘Zbudowaliśmy bombę i zaraz zrzucimy ją na waszą głowę. Sprzedamy wam schron przeciwbombowy za 100 milionów dolarów’” – skwitował Altman. Jego zdaniem Anthropic nie tyle chroni świat przed zagrożeniem, co kreuje je na potrzeby biznesowe. Oskarżenie jest poważne, bo sugeruje, że firma celowo podsyca lęki, aby uzasadnić wysokie ceny i ograniczony dostęp do swojej technologii. To zagranie, które ma na celu nie tylko sprzedaż produktu, ale także budowanie wizerunku odpowiedzialnego strażnika, który jako jedyny potrafi okiełznać bestię, którą sam stworzył.

Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę. Hipokryzja w Dolinie Krzemowej?

Wprawdzie krytyka Altmana jest celna, ale trudno nie zauważyć w niej pewnej dozy hipokryzji. W końcu to nie Anthropic wynalazło straszenie sztuczną inteligencją. Cała branża, z OpenAI na czele, od lat balansuje na granicy między obietnicą utopii a wizją apokalipsy. Sam Altman wielokrotnie publicznie wyrażał obawy dotyczące egzystencjalnego ryzyka związanego z rozwojem superinteligencji. Narracja o AI, która może wymknąć się spod kontroli i zniszczyć ludzkość, pochodzi nie od aktywistów-luddystów, ale od ludzi, którzy tę technologię tworzą i sprzedają. To właśnie ten dualizm – straszenie i jednoczesne promowanie – stał się znakiem rozpoznawczym całej branży.

Wszystko wskazuje na to, że jesteśmy świadkami nie tylko wyścigu technologicznego, ale przede wszystkim bitwy o to, kto skuteczniej zawładnie wyobraźnią opinii publicznej i korporacyjnych zarządów. W tej grze nie chodzi już tylko o to, czyj model jest lepszy. Chodzi o to, czyja opowieść o przyszłości jest bardziej przekonująca. A w tej opowieści strach, jak widać, wciąż pozostaje jednym z najskuteczniejszych narzędzi sprzedaży.