Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

NVIDIA odpala darmowy dopalacz. DLSS 4.5 da 6‑krotny wzrost płynności, ale jest haczyk

NVIDIA odpala darmową aktualizację. DLSS 4.5 z 6‑krotnym mnożnikiem klatek i dynamiczną generacją obrazu trafi do graczy już w kwietniu. Ale nie dla wszystkich.

W skrócie:

  • W kwietniu NVIDIA udostępni aktualizację DLSS 4.5, która wprowadzi technologię Multi Frame Generation x6, generującą pięć sztucznych klatek na jedną prawdziwą.
  • Nowością będzie też dynamiczne generowanie klatek, które dostosuje ich liczbę do możliwości monitora, by zredukować artefakty i poprawić jakość obrazu.
  • Z nowych funkcji skorzystają wyłącznie posiadacze kart graficznych z serii GeForce RTX 5000; starsze modele, w tym RTX 4000, nie otrzymają wsparcia.

Wydawało się, że po premierze kart z serii RTX 5000, NVIDIA na chwilę zwolni. Nic z tego. Firma szykuje potężną aktualizację oprogramowania, która ma wycisnąć ostatnie soki z jej najnowszych układów graficznych. Na początku roku zapowiedziano technologię DLSS 4.5, obiecując cuda w postaci inteligentnego skalowania obrazu i generowania dodatkowych klatek. Wtedy znaliśmy tylko ogólny kierunek. Teraz, jak donosi niemiecki serwis HardwareLuxx, powołując się na wewnętrzne źródła w firmie, znamy konkretny termin: kwiecień 2026. To znacznie precyzyjniejsza informacja niż enigmatyczna “wiosna”, która mogłaby oznaczać nawet czerwiec. Szykujcie się na software’ową rewolucję, która ma osłodzić graczom brak nowych kart w najbliższych dwóch latach.

Jak sześciokrotnie zwiększyć liczbę klatek bez wymiany karty?

Odpowiedź NVIDII jest prosta: magią algorytmów. Nowa wersja technologii wprowadza funkcję Multi Frame Generation x6 (MFG x6). To rozwinięcie mechanizmu znanego już z kart RTX 5000, gdzie na każdą jedną klatkę renderowaną przez GPU, sztuczna inteligencja dorysowywała trzy dodatkowe. Teraz proporcje stają się, delikatnie mówiąc, ekstremalne. Na jedną prawdziwą klatkę przypadać będzie aż pięć klatek wygenerowanych przez AI. W praktyce oznacza to, że jeśli gra działa natywnie w 30 klatkach na sekundę, na ekranie zobaczymy ich aż 180. To nie jest literówka. To skok, który na papierze wygląda jak spełnienie marzeń każdego gracza o idealnej płynności. Oczywiście, to inteligentne oszustwo – algorytm analizuje dwie sąsiednie klatki i na podstawie wektorów ruchu oraz danych z silnika gry “domyśla się”, co powinno znaleźć się pomiędzy nimi. To iluzja, ale iluzja, która może zmienić zasady gry.

Czy więcej zawsze znaczy lepiej? Dynamiczna generacja klatek

NVIDIA zdaje sobie sprawę, że pogoń za liczbami ma swoje granice. Im więcej klatek musi “wymyślić” sztuczna inteligencja, tym większe ryzyko pojawienia się artefaktów – dziwnych smug, zniekształconych elementów interfejsu czy ogólnego wrażenia “sztuczności” obrazu. Właśnie dlatego wraz z MFG x6 debiutuje druga kluczowa nowość: dynamiczne generowanie klatek. To inteligentny system, który ma być lekiem na całe zło. Jak to działa? Jeśli karta graficzna jest w stanie wygenerować dużą liczbę natywnych klatek, a monitor nie potrzebuje aż tak potężnego “dopalacza”, algorytm sam ograniczy mnożnik. Zamiast generować pięć dodatkowych ramek, stworzy na przykład dwie albo trzy. Celem jest znalezienie złotego środka między maksymalną płynnością a nieskazitelną jakością obrazu. To ruch w stronę dojrzałości technologicznej – NVIDIA przyznaje, że czasami mniej znaczy więcej, a surowa moc obliczeniowa musi iść w parze z rozsądkiem.

Kto skorzysta z tej rewolucji? Jest jeden warunek

Tu dochodzimy do najważniejszej, a dla niektórych bolesnej informacji. Cały ten technologiczny róg obfitości – zarówno MFG x6, jak i dynamiczne generowanie klatek – będzie dostępny wyłącznie dla posiadaczy kart graficznych z serii GeForce RTX 5000. Układy takie jak RTX 5060, 5070 (Ti) czy 5080 otrzymają potężne narzędzie, które wydłuży ich żywotność i zapewni przewagę na lata. Co z właścicielami wciąż bardzo wydajnych kart z serii RTX 4000? Niestety, muszą obejść się smakiem. NVIDIA wyraźnie stawia granicę, rezerwując najbardziej zaawansowane funkcje AI dla swojej najnowszej architektury. To gorzka pigułka, ale także logiczny ruch biznesowy, który ma zachęcić do przesiadki na nową generację. W sytuacji, gdy firma oficjalnie nie planuje premiery nowych układów w 2026 i 2027 roku, takie aktualizacje oprogramowania stają się głównym sposobem na utrzymanie zainteresowania rynkiem. To swoiste otarcie łez i dowód, że przyszłość gamingu leży nie tylko w krzemie, ale przede wszystkim w inteligentnym kodzie.