Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Sam Altman szokuje. “20 lat jedzenia, zanim zmądrzejesz” – tak broni AI

Szef OpenAI broni kosztów AI, porównując je do… 20 lat wychowania człowieka. Sam Altman twierdzi, że ludzka inteligencja jest znacznie droższa niż maszynowa.

W skrócie:

  • Sam Altman uważa, że porównywanie kosztów energetycznych AI i człowieka jest nieuczciwe, bo ignoruje ogromne zasoby potrzebne do “wytrenowania” ludzkiego umysłu.
  • Według niego, w rachunku należy uwzględnić 20 lat życia i całe jedzenie spożyte przez człowieka, zanim osiągnie on dojrzałość intelektualną i produktywność.
  • Szef OpenAI odrzucił doniesienia o gigantycznym zużyciu wody przez AI jako “oderwane od rzeczywistości”, ale przyznał, że sektor potrzebuje czystej energii.

Człowiek to istota, która potrzebuje minimum osiemnastu lat, aby społeczeństwo uznało ją za względnie samodzielną. Jeśli do tej pory nikt nie wypominał ci kosztów twojego dorastania, to właśnie nadrabia to Sam Altman. Szef OpenAI, podczas sesji pytań i odpowiedzi zorganizowanej przez The Indian Express, postanowił postawić sprawę jasno. W odpowiedzi na narastającą krytykę dotyczącą środowiskowych kosztów sztucznej inteligencji, sięgnął po argument, który jednych zachwycił, a innych zmroził.

Ile kosztuje wytrenowanie człowieka?

W ostatnich miesiącach centra danych AI znalazły się pod ostrzałem. Mówi się o ich gigantycznym apetycie na energię elektryczną, wodę i specjalistyczny sprzęt. Altman uważa jednak, że sposób, w jaki porównujemy “koszt myślenia” człowieka i maszyny, jest fundamentalnie niesprawiedliwy. Jego zdaniem krytycy popełniają błąd, zestawiając energię potrzebną do wytrenowania całego modelu AI z energią, jakiej człowiek potrzebuje na jedno “zapytanie myślowe”.

“Ale przecież wytrenowanie człowieka też pochłania ogromne ilości energii. To jakieś 20 lat życia i całe jedzenie, które spożywasz w tym czasie, zanim staniesz się mądry” – stwierdził, sprowadzając dzieciństwo, edukację i rozwój do pozycji w arkuszu kalkulacyjnym. Poszedł nawet dalej, włączając w swoje obliczenia całą ewolucję gatunku ludzkiego – setki miliardów istnień, które przez tysiąclecia uczyły się przetrwania i budowały cywilizację. Gdyby ten pełny koszt rozłożyć na czynniki pierwsze, jego zdaniem “AI prawdopodobnie już dogoniło człowieka pod względem efektywności energetycznej”. To odważna teza.

Czy chatbot pije więcej wody niż cała wioska?

Altman równolegle próbował uspokoić nastroje w kwestii zużycia wody. Krążące w mediach twierdzenia, jakoby jedno zapytanie do ChataGPT “kosztowało” kilkadziesiąt litrów, nazwał “całkowicie nieprawdziwymi” i “oderwanymi od rzeczywistości”. Nie jest jednak fantastą – przyznał, że rosnące zapotrzebowanie na energię to realny problem, który wymaga działania. Jakiego? Szef OpenAI widzi rozwiązanie w szybkim przechodzeniu na źródła niskoemisyjne, a konkretnie – w energetyce jądrowej oraz odnawialnych źródłach energii.

Co istotne, on nie neguje potrzeby dyskusji o wpływie AI na środowisko. Twierdzi jedynie, że skupianie się na koszcie pojedynczego zapytania jest mylące i prowadzi na manowce. Właściwym punktem odniesienia powinien być koszt odpowiedzi, której udziela już wytrenowany model, w zestawieniu z kosztem “odpowiedzi” człowieka, który przez dwie dekady konsumował zasoby, by w ogóle móc myśleć.

Sprytna retoryka to za mało

Wypowiedź Altmana, zamiast zamknąć debatę, tylko dolała oliwy do ognia. W mediach społecznościowych zawrzało. Komentatorzy zarzucili mu dehumanizację i próbę sprowadzenia ludzkiego życia do bilansu energetycznego. Pojawiły się też pytania, czy w takim razie zasoby naszej planety powinniśmy w pierwszej kolejności kierować do maszyn, a nie do ludzi. Bo przecież człowiek nie powstaje w tysiącach identycznych kopii w ciągu jednego kwartału, zasilanych prądem z tej samej sieci i chłodzonych przez te same centra danych.

Trudno odmówić Altmanowi retorycznej zręczności. Przesunął oś sporu z pytania “ile kosztuje AI?” na znacznie bardziej filozoficzne pytanie “ile kosztuje inteligencja jako taka?”. To sprytny manewr, ale w praktyce mało użyteczny. Dla rządów, regulatorów i zwykłych obywateli liczą się bardzo konkretne rachunki za prąd, bardzo konkretne inwestycje w infrastrukturę i bardzo konkretne skutki dla klimatu. Dopóki branża AI nie zacznie mówić o tych kosztach równie otwarcie, jak o swoich sukcesach, dopóty podobne wypowiedzi będą odbierane nie jako intelektualna prowokacja, lecz jako próba zagadania problemu. A na to zgody jest coraz mniej.