Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Potężna sieć przemytu napędza chińską rewolucję AI. Na celowniku DeepSeek i Nvidia

Chiński startup DeepSeek, rywal OpenAI, znalazł się w centrum skandalu. Firma miała korzystać z przemycanych, zakazanych chipów Nvidia Blackwell.

W skrócie:

  • Chiński startup DeepSeek jest oskarżany o korzystanie z zakazanych chipów Nvidia Blackwell, które trafiają do kraju przez zorganizowane sieci przemytnicze.
  • Przemyt odbywa się przez tzw. fantomowe centra danych, głównie w Singapurze i Malezji, gdzie import zaawansowanych GPU wzrósł o 3400%.
  • Skala czarnego rynku jest ogromna – do Chin mogło trafić nawet kilkaset tysięcy układów Nvidii, a wartość pojedynczych transakcji sięga setek milionów dolarów.

Chiński startup DeepSeek, który jeszcze niedawno zadziwiał świat modelem AI konkurującym z OpenAI przy ułamku kosztów, znalazł się w samym sercu międzynarodowej afery. Jak ujawnia portal The Information, firma rzekomo korzystała z zakazanych układów Nvidia Blackwell. Te chipy, objęte surowym embargiem eksportowym do Chin, miały trafiać do Państwa Środka dzięki misternie utkanej siatce przemytniczej. Mechanizm był prosty, a zarazem genialny w swojej zuchwałości.

Jak działają “fantomowe centra danych”?

Proceder opierał się na tworzeniu tak zwanych phantom data centers. Najnowsze akceleratory AI od Nvidii najpierw instalowano w legalnie działających centrach danych poza Chinami, głównie w Singapurze i Malezji. Gdy serwery przeszły inspekcję producentów OEM, układy demontowano i potajemnie wysyłano do Chin. W ten sposób powstawały fikcyjne serwerownie, które istniały na papierze wyłącznie jako punkt przeładunkowy dla nielegalnie eksportowanej technologii. Nvidia oficjalnie zaprzecza. “Nie napotkaliśmy żadnych sygnałów o budowie ‘fantomowych centrów danych’, które miałyby nas i naszych partnerów OEM wprowadzać w błąd” – zapewnia rzecznik firmy. Problem w tym, że to nie pierwszyzna. Podobne taktyki stosowano już wcześniej. W listopadzie ubiegłego roku amerykańskie służby oskarżyły cztery osoby o przemyt chipów przez Malezję pod przykrywką fikcyjnego biznesu nieruchomościowego.

Dlaczego wszyscy patrzą na Singapur i Malezję?

Te dwa kraje stały się kluczowymi węzłami w siatce przemytniczej. W lutym Singapur wszczął własne śledztwo po anonimowym donosie, oskarżając trzy osoby o udział w przemycie serwerów z układami Nvidii. Sprzęt miał trafić z Singapuru do Malezji, a stamtąd prosto do Chin. Co więcej, dane finansowe Nvidii same budzą podejrzenia. Aż 28 proc. przychodów firmy przypisano do Singapuru, podczas gdy faktyczna lokalna dostawa wyniosła zaledwie 1 proc. Ta dysproporcja mocno wskazuje, że chipy były masowo przekierowywane gdzieś indziej. Malezja również znalazła się pod lupą. Na początku bieżącego roku import zaawansowanych GPU wzrósł tam o – uwaga – 3400 procent. Mimo to tamtejszy minister handlu zapewnia, że kraj ściśle przestrzega przepisów i nie stanie się hubem dla nielegalnych operacji.

Jaka jest skala czarnego rynku chipów AI?

Gigantyczna. Według szacunków Center for a New American Security, tylko w ubiegłym roku do Chin mogło trafić od 10 tysięcy do nawet kilkuset tysięcy zakazanych układów Nvidii. To liczby, które pozwalają budować ogromne klastry obliczeniowe, zdolne trenować najbardziej zaawansowane modele AI. Przykłady mówią same za siebie: jeden z przemytników miał obsłużyć zamówienie na 2400 układów H100 warte 120 milionów dolarów. W Singapurze zatrzymano podejrzanych o przekierowanie serwerów AI o wartości 390 milionów dolarów. Ponad 70 dystrybutorów w regionie otwarcie oferuje zakazane procesory, obiecując dostawę w kilka tygodni. To nie jest już szara strefa. To sprawnie działający, globalny czarny rynek.

Skąd wziął się fenomen DeepSeek?

DeepSeek to projekt funduszu hedgingowego High-Flyer, co już samo w sobie czyni go nietypowym graczem. Startup zdobył rozgłos, gdy zaprezentował model R1, który miał dorównywać GPT‑4, ale został rzekomo wytrenowany za ułamek kosztów – zaledwie 5,57 mln dolarów w porównaniu do ponad 100 milionów w przypadku modelu OpenAI. Firma twierdziła, że wystarczyło jej 2048 układów H800 (słabsza wersja stworzona na rynek chiński) i 57 dni. Eksperci od początku byli sceptyczni. Ich zdaniem model musiał być trenowany na znacznie potężniejszym sprzęcie, co prowadzi do oskarżeń o korzystanie z nielegalnie zdobytych, mocniejszych chipów. Sprawę badają amerykańskie służby, w tym FBI i Biały Dom, a sam startup jest oskarżany o dobrowolne wspieranie chińskich operacji wojskowych i wywiadowczych.