Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Nowy wskaźnik pokaże, czy AI zabierze ci pracę. Pierwsze szczegóły szokują

AI nie eliminuje zawodów, lecz redefiniuje nasze umiejętności. Badacze obalają mity o masowych zwolnieniach i tworzą nową miarę “ryzyka bezrobocia” z powodu AI.

W skrócie:

  • Badania z Northeastern University pokazują, że historyczne modele przewidujące masowe zwolnienia z powodu AI okazały się niedokładne. Nie sprawdziły się czarne scenariusze.
  • Profesor Estebanoro proponuje nową, opartą na umiejętnościach miarę “ryzyka bezrobocia”, która analizuje, jak automatyzacja wpływa na poszczególne zadania w danym zawodzie.
  • Wkrótce może powstać narzędzie online, które pozwoli każdemu pracownikowi ocenić, jak bardzo jego kompetencje są zagrożone przez rozwój sztucznej inteligencji.

Pytanie, czy sztuczna inteligencja zabierze nam pracę, spędza sen z powiek milionom ludzi na całym świecie. Od menedżerów po pracowników fizycznych – wszyscy zastanawiają się, czy algorytm nie okaże się kiedyś tańszy, szybszy i bardziej niezawodny. Nowe badania z Northeastern University rzucają na tę kwestię zupełnie inne światło. Okazuje się, że problem jest znacznie bardziej złożony, niż mogłoby się wydawać, a panika przed masowym bezrobociem może być mocno przesadzona. Zespół naukowców twierdzi, że AI nie tyle eliminuje stanowiska, ile redefiniuje umiejętności i zadania, które składają się na naszą pracę. A to, powiedzmy sobie szczerze, zmienia wszystko.

Dlaczego apokaliptyczne wizje się nie sprawdziły?

Pamiętamy te nagłówki. Prognozy mówiły o zniknięciu nawet 40% niektórych zawodów i zagrożeniu dla połowy wszystkich miejsc pracy w USA. Tymczasem, jak dowodzi profesor Estebanoro, fizyk z Northeastern University, te modele miały jedną, fundamentalną wadę – traktowały zawody jako monolityczne byty, które można w całości zastąpić automatem. Rzeczywistość jest inna. W opublikowanym na łamach czasopisma PNAS Nexus badaniu Moro wraz z zespołem porównał te historyczne modele z twardymi danymi o bezrobociu z różnych sektorów i stanów. Wnioski są jednoznaczne. “W naszym artykule odkryliśmy, że żadna z tych katastroficznych przepowiedni nie była trafna. Nie sprawdziły się” – mówi bez ogródek Moro. Podaje przy tym obrazowy przykład radiologów. Gdy AI zaczęło z ogromną precyzją analizować zdjęcia rentgenowskie, wielu wieszczyło koniec tego zawodu. Stało się coś odwrotnego. “Liczba radiologów w tym kraju wzrosła w ciągu ostatnich 10 lat” – zauważa badacz. Dlaczego? Bo praca radiologa to nie tylko odczytywanie zdjęć. To także konsultacje z pacjentami, współpraca z innymi lekarzami i dziesiątki innych umiejętności, których AI na razie nie posiada. Automatyzacja jednego zadania nie unicestwiła zawodu – ona go zmieniła.

Jak mierzyć prawdziwe zagrożenie ze strony AI?

Skoro liczenie etatów “do odstrzału” nie zdaje egzaminu, potrzebujemy nowego podejścia. Moro i jego zespół proponują, by przestać myśleć o zawodach, a zacząć o umiejętnościach. Z tej perspektywy można zmierzyć indywidualne “ryzyko bezrobocia” – czyli wskaźnik pokazujący, jak duża część naszych kompetencji może zostać wkrótce zautomatyzowana. Im więcej zadań wykonywanych w ramach naszej pracy da się zastąpić przez AI, tym wyższe ryzyko. To proste. I jednocześnie rewolucyjne. Co ważne, wysokie ryzyko nie jest wyrokiem. “To nie znaczy, że zostaniesz zwolniony” – uspokaja Moro. “Możemy się dostosować, przekwalifikować i robić coś innego, a firmy i uniwersytety mogą szkolić ludzi w zakresie nowych umiejętności”. Chodzi o to, by zrozumieć, że rynek pracy staje się bardziej płynny. Zamiast trzymać się kurczowo jednego stanowiska przez całe życie, będziemy musieli nieustannie aktualizować nasz zestaw kompetencji. AI staje się tu nie tylko zagrożeniem, ale też narzędziem, które pozwala nam pracować szybciej i efektywniej.

Czy powstanie “licznik ryzyka” dla każdego zawodu?

Teoria to jedno, ale zespół Moro ma znacznie ambitniejsze plany. We współpracy z naukowcami z Carnegie Mellon i MIT buduje *Observatory of US Job Disruption* – obserwatorium, którego celem jest gromadzenie znacznie bardziej szczegółowych danych na temat rynku pracy. Zamiast polegać na ogólnych statystykach, badacze analizują CV, opisy stanowisk i ogłoszenia o pracę, by stworzyć mapę umiejętności potrzebnych w poszczególnych branżach. Końcowym efektem ma być strona internetowa, na której każdy będzie mógł wpisać swój zawód, branżę i lokalizację, by poznać swój osobisty wskaźnik “ryzyka bezrobocia”. To narzędzie pozwoliłoby nie tylko zaspokoić ciekawość, ale przede wszystkim planować rozwój kariery w oparciu o twarde dane. “Musimy iść coraz dalej, co oznacza więcej danych, więcej analiz i więcej zasobów” – podsumowuje Moro. Jego zdaniem zrozumienie rewolucji AI jest niemożliwe bez precyzyjnych narzędzi pomiarowych. “Jedynym sposobem, by zrozumieć, co się dzieje, i podjąć działania, jest właściwe zmierzenie tego zjawiska”. Czas przestać się bać, a zacząć mierzyć.