Ed Zitron to najgłośniejszy krytyk branży AI, który jednocześnie prowadzi agencję PR dla firm technologicznych. Czy to hipokryzja, czy nowa forma buntu?
W skrócie:
- Ed Zitron to założyciel agencji PR EZPR i jednocześnie autor popularnego newslettera oraz podcastu, w których bezlitośnie krytykuje branżę AI.
- Nazywa liderów tech, takich jak Sam Altman, “chunderfucks” (obrzydliwcami), zarzucając im niszczenie technologii i budowanie bańki finansowej.
- Jego firma PR reprezentowała klientów z sektora AI, w tym kontrowersyjne aplikacje, co jego krytycy nazywają jawną hipokryzją.
Są w branży technologicznej postacie, obok których nie da się przejść obojętnie. Ed Zitron jest jedną z nich. W dzień prowadzi butikową agencję public relations EZPR. Nocą – a właściwie w każdej wolnej chwili – zakłada płaszcz jednego z najbardziej jadowitych krytyków sztucznej inteligencji. Jego newsletter “Where’s Your Ed At” śledzi ponad 80 tysięcy osób, a podcast “Better Offline” regularnie gości w czołówce rankingów Spotify. To tam nazywa Sama Altmana z OpenAI “pełnym gówna”, a Marka Zuckerberga “odrażającym upiorem”.
Jak można jednocześnie sprzedawać i krytykować AI?
To pytanie zadaje sobie wielu dziennikarzy i analityków. Zitron nie ukrywa sprzeczności, ale też rzadko o niej dyskutuje. Jego agencja EZPR w przeszłości promowała firmy, które trudno uznać za odległe od generatywnej AI. Jednym z klientów była Fulcra Dynamics, firma łącząca dane zdrowotne użytkowników z modelami LLM. W mailach do dziennikarzy Zitron pisał o jej założycielach: “Ci goście wymiatają. Ręczę za nich swoją reputacją”. Innym klientem była firma Nomi, twórca “wirtualnych towarzyszy AI”, która zakończyła współpracę z EZPR po tym, jak jeden z jej chatbotów rzekomo doradził użytkownikowi samobójstwo. Sam Zitron twierdzi, że dziś “nie chce promować generatywnej AI”, bo jest “nudna i do bani”. Jego krytycy, jak dziennikarz Casey Newton, nazywają to wprost: “gimmick”. Uważają, że Zitron zbudował swoją markę na jednostronnej krucjacie, a jego pozycja “wroga AI numer jeden” jest niewiarygodna, skoro sam jest publicystą AI.
Skąd ta wściekłość na “wielką technologię”?
By zrozumieć Zitrona, trzeba cofnąć się do jego młodości. Jak sam opowiada, był samotnym, prześladowanym w szkole dzieckiem, dla którego jedynym schronieniem był komputer i internetowe społeczności w pokojach czatowych mIRC. Technologia była dla niego narzędziem budowania więzi, egalitarną przestrzenią dla “prawdziwych dziwaków”. Jego obecna furia bierze się z poczucia zdrady. Uważa, że korporacje technologiczne, w pogoni za “wiecznym wzrostem”, zniszczyły tę pierwotną magię komputera. “Nigdy nie wybaczajcie im tego, co zrobili z komputerem” – to jego mantra, którą wygrawerowano nawet na monetach sprzedawanych fanom jego podcastu. W tym świetle jego ataki na Sama Altmana i innych liderów branży przestają być tylko cyniczną grą. To osobista wendeta przeciwko tym, których postrzega jako szkolnych łobuzów niszczących jego ulubioną zabawkę. Jego krytyka, choć momentami przesadna, wypływa z głębokiej miłości do technologii i przekonania, że jej obecny kurs prowadzi donikąd.
Czy Ed Zitron już wygrał?
Mimo oskarżeń o hipokryzję, Zitron zbudował wokół siebie małe imperium medialne. Jest głosem tych, którzy czują się oszukani przez marketingowy bełkot Doliny Krzemowej. Oferuje im język do wyrażenia frustracji i moralny kompas w świecie, w którym dominuje bezkrytyczny optymizm. Sam przyznaje, że czuje, jak bańka AI zaczyna pękać. Wskazuje na zwolnienia w dziale AI Mety i badania MIT, które pokazują, że 95% firm nie widzi zwrotu z inwestycji w GenAI. Gdy zapytano go, co musiałoby się stać, by ogłosił zwycięstwo, odpowiedział, że wystarczyłby upadek OpenAI. Po chwili jednak dodał z uśmiechem: “Już wygrałem”. W końcu zarabia na pisaniu, ma rzeszę fanów i może bezkarnie obrażać najpotężniejszych ludzi w branży. Czego chcieć więcej?