The Wall Street Journal twierdzi, że Nvidia wycofuje się z gigantycznej inwestycji w OpenAI. CEO Nvidii, Jensen Huang, nazywa to „nonsensem”. O co chodzi w tym sporze?
W skrócie:
- The Wall Street Journal podał, że Nvidia rozważa ograniczenie inwestycji w OpenAI, a umowa na 100 mld dolarów jest rzekomo niewiążąca.
- CEO Nvidii, Jensen Huang, publicznie zdementował te doniesienia podczas wizyty w Tajpej, nazywając je „nonsensem” i potwierdzając chęć inwestowania.
- OpenAI poszukuje finansowania w wysokości 100 mld dolarów, a Nvidia, obok Microsoftu i Amazona, jest jednym z kluczowych potencjalnych partnerów.
Świat technologii wstrzymał oddech. Wystarczył jeden artykuł w The Wall Street Journal, by wywołać lawinę spekulacji na temat przyszłości jednego z najważniejszych sojuszy w branży AI. Według dziennikarzy, Nvidia – król procesorów graficznych, bez których rewolucja AI nie byłaby możliwa – miała rzekomo „ponownie przemyśleć” swoje relacje z OpenAI. A to oznaczało jedno: gigantyczna inwestycja w wysokości 100 miliardów dolarów mogła zawisnąć na włosku. Ale czy na pewno? CEO Nvidii, Jensen Huang, ma na ten temat zupełnie inne zdanie. I nie zawahał się go użyć.
Jakie rewelacje ujawnił The Wall Street Journal?
Artykuł opublikowany w piątkowy wieczór był jak bomba. Dziennikarze twierdzili, że Jensen Huang zaczął prywatnie podkreślać, że ogłoszona we wrześniu umowa z OpenAI – obejmująca inwestycję do 100 mld dolarów i budowę 10 gigawatów infrastruktury obliczeniowej – jest całkowicie niewiążąca. To słowo klucz, które w świecie wielkiego biznesu zmienia wszystko. Co więcej, Huang miał podobno krytykować strategię biznesową OpenAI i wyrażać obawy dotyczące rosnącej konkurencji ze strony takich graczy jak Anthropic i Google.
WSJ donosił, że obie firmy prowadzą rozmowy, ale ich przedmiotem nie jest już astronomiczna kwota, a „zaledwie” kilkadziesiąt miliardów dolarów w formie inwestycji kapitałowej. Rzecznik OpenAI w rozmowie z gazetą starał się tonować nastroje. Stwierdził, że obie strony “aktywnie pracują nad szczegółami partnerstwa”, a Nvidia “od początku stanowiła podstawę naszych przełomów, zasila nasze systemy dzisiaj i pozostanie kluczowa, gdy będziemy skalować to, co nadejdzie”. To typowy korporacyjny język, który ma uspokajać, ale rzadko kiedy w pełni wyjaśnia sytuację. Wszyscy czekali na jedno – na głos samego Jensena Huanga.
Dlaczego Jensen Huang nazwał to „nonsensem”?
Odpowiedź nadeszła szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał. Podczas wizyty w Tajpej, jak donosi agencja Bloomberg, Huang został zapytany o rewelacje WSJ. Jego reakcja była krótka, dosadna i nie pozostawiała miejsca na interpretacje. Nazwał cały raport „nonsensem”. To nie wszystko. Poszedł o krok dalej, by rozwiać wszelkie wątpliwości. “Zdecydowanie weźmiemy udział” – powiedział, odnosząc się do najnowszej rundy finansowania OpenAI – “ponieważ to taka dobra inwestycja”.
Huang nie szczędził pochwał pod adresem partnera. “Zainwestujemy bardzo dużo pieniędzy” – zadeklarował. “Wierzę w OpenAI. Praca, którą wykonują, jest niesamowita. To jedna z najważniejszych firm naszych czasów”. Pomimo tego, uchylił się od podania konkretnej kwoty. Stwierdził, że to rola Sama Altmana, CEO OpenAI, aby ogłosić, ile pieniędzy zamierza zebrać. To klasyczne zagranie, które przerzuca piłeczkę na drugą stronę boiska, ale jednocześnie wysyła rynkowi potężny sygnał: jesteśmy w grze, a nasz sojusz ma się dobrze.
Kto jeszcze ustawił się w kolejce po udziały w OpenAI?
Całe to zamieszanie nie dzieje się w próżni. OpenAI, według doniesień The Wall Street Journal z grudnia, aktywnie poszukuje finansowania na astronomiczną kwotę 100 miliardów dolarów. Taka runda inwestycyjna ustawiłaby firmę w absolutnej czołówce technologicznych gigantów. Z kolei The New York Times donosił, że do stołu negocjacyjnego usiedli najwięksi z największych. Poza Nvidią, w rozmowach mają uczestniczyć Amazon, Microsoft oraz japoński SoftBank.
W tym kontekście doniesienia WSJ i szybka, zdecydowana odpowiedź Huanga nabierają nowego znaczenia. Może to być element skomplikowanej gry negocjacyjnej, w której przecieki do mediów służą do wywierania presji i badania gruntu. A może to po prostu dowód na to, jak bardzo rozgrzane są emocje wokół generatywnej AI. Jedno jest pewne: stawka jest ogromna, a relacja między firmą, która tworzy najbardziej zaawansowane modele językowe, a tą, która dostarcza niezbędny do tego sprzęt, będzie kształtować przyszłość technologii przez najbliższe lata. I nikt – a już na pewno nie Jensen Huang – nie chce zostać w tej grze z tyłu.