Amerykański Departament Handlu twierdzi, że ASML, europejski gigant i jedyny producent maszyn do tworzenia najnowszych chipów AI, mógł potajemnie sprzedać je Chinom.
W skrócie:
- Według Bloomberga, sekretarz handlu USA Howard Lutnick oskarżył holenderską firmę ASML o złamanie embarga i możliwą sprzedaż maszyny EUV do Chin, co byłoby potężnym ciosem dla amerykańskich sankcji.
- Prezes ASML, Christophe Fouquet, kategorycznie zaprzecza. Twierdzi, że firma śledzi każdą wyprodukowaną maszynę, a te nigdy nie trafiły do Chin, co czyni zarzuty bezpodstawnymi.
- W tle sprawy pojawia się wątek startupu xLight, konkurenta ASML, który otrzymał od agencji Lutnicka 150 milionów dolarów dofinansowania, co rodzi pytania o potencjalny konflikt interesów.
Waszyngton rzuca rękawicę. A właściwie oskarżenie, które, jeśli się potwierdzi, wstrząśnie całym globalnym łańcuchem dostaw technologii. Według doniesień Bloomberga, sekretarz handlu USA Howard Lutnick osobiście przekazał kierownictwu ASML, że jedna z ich maszyn do litografii w ekstremalnym ultrafiolecie (EUV) – jedyne takie urządzenie na świecie – mogła trafić do Chin. To byłby wyłom w murze sankcji, który administracja USA buduje od lat, by odciąć Pekin od najnowszych technologii związanych ze sztuczną inteligencją.
Urzędnicy z Waszyngtonu twierdzą, że mają dowody na wysyłkę komponentów i sprzętu transportowego związanego z EUV. Problemem jest to, że jak dotąd nikt tych dowodów nie widział – ani dziennikarze, ani, co najciekawsze, samo ASML. Firma z kamienną twarzą odpowiada: taka maszyna w Chinach nie istnieje i nigdy nie istniała.
Dlaczego jedna maszyna może zmienić układ sił?
Można wzruszyć ramionami – ot, kolejna przepychanka na linii USA-Chiny. Ale to błąd. ASML, choć dla wielu jest firmą anonimową, to absolutny król globalnego wyścigu AI. To europejskie przedsiębiorstwo jest monopolistą. Jedynym na planecie, który potrafi zbudować maszyny zdolne do “drukowania” najbardziej zaawansowanych mikroprocesorów. Bez nich nie byłoby chipów Nvidii, które napędzają rewolucję AI. Nie byłoby procesorów w iPhone’ach od Apple. Każdy najnowocześniejszy układ od lidera rynku, tajwańskiego TSMC, powstaje właśnie dzięki narzędziom ASML.
Ta pozycja uczyniła z holenderskiej firmy najcenniejszą spółkę publiczną w Europie, której kapitalizacja rynkowa oscyluje wokół 700 miliardów dolarów. I właśnie dlatego zarzut, że choćby jedna maszyna EUV trafiła w chińskie ręce, ma tak gigantyczną wagę. Byłoby to jedno z najpoważniejszych naruszeń reżimu kontroli eksportu, jakie można sobie wyobrazić.
Jak broni się ASML?
Prezes ASML, Christophe Fouquet, w rozmowie przeprowadzonej jeszcze przed wybuchem afery, tłumaczył, że firma ma pełną kontrolę nad swoim sprzętem. “Śledzimy każdą maszynę, którą kiedykolwiek wysłaliśmy – albo są one w aktywnym użyciu u monitorowanych klientów, albo zostały zdemontowane i zwrócone do firmy” – zapewniał. Podkreślił też, że ASML od lat stosuje wewnętrzny firewall: pracownicy mający dostęp do technologii EUV są odcięci od tych, którzy go nie mają, a chiński oddział firmy celowo znajduje się po “złej” stronie tego muru.
Fouquet argumentuje też, że nie da się skopiować maszyny, której się nigdy nie miało. Stworzenie technologii EUV zajęło firmie dwie dekady i pochłonęło miliardy dolarów. Sama logika biznesowa zdaje się przeczyć oskarżeniom. ASML legalnie sprzedaje do Chin starsze maszyny DUV (do litografii w głębokim ultrafiolecie), co w 2026 roku ma przynieść firmie około 20% przychodów. Ryzykowanie utraty tego rynku – i statusu monopolisty – dla jednej nielegalnej transakcji wydaje się, delikatnie mówiąc, nierozsądne.
Czy w grze jest coś więcej niż tylko polityka?
Cała sprawa nabiera dodatkowego smaku, gdy spojrzymy na ruchy samego oskarżyciela. Departament Handlu, kierowany przez Lutnicka, pod koniec ubiegłego roku zgodził się przeznaczyć do 150 milionów dolarów z pieniędzy podatników na startup xLight. Firma ta rozwija technologię źródła światła nowej generacji, która jest postrzegana jako potencjalne wyzwanie dla monopolu ASML w technologii EUV.
Co prawda sam prezes xLight twierdzi, że widzi swoją firmę raczej jako partnera, a nie rywala dla ASML, ale Fouquet pozostaje sceptyczny. Mówiąc wprost – nie uważa, by jego firma potrzebowała technologii xLight, by utrzymać swoją dominację. Czy to przypadek, że federalny urzędnik tropi monopolistę, podczas gdy jego agencja inwestuje w startup, który może na tym skorzystać? Nie ma publicznych dowodów łączących te dwie sprawy, ale zbieg okoliczności jest co najmniej intrygujący. Na dokładkę, w inną firmę z ambicjami konkurowania z ASML – Substrate – zainwestował Peter Thiel, postać z bliskiego otoczenia Donalda Trumpa.
Tymczasem przez amerykański Kongres przechodzi projekt ustawy, która poszłaby o krok dalej. Zakładałaby ona całkowity zakaz sprzedaży do Chin nawet starszych maszyn DUV, co uderzyłoby w jedną piątą prognozowanych przychodów ASML. Wojna o technologiczną supremację właśnie weszła w fazę, w której oskarżenia mogą być równie groźne jak fakty.