Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Muzyczna apokalipsa czy burza w szklance wody? Deezer ujawnia, jak AI zalewa streaming

Niemal połowa nowych piosenek na Deezer to dzieło AI. Gigant streamingowy ujawnia, że to głównie próby oszustw, a 97% z nas nie odróżnia bota od artysty.

W skrócie:

  • Sztuczna inteligencja generuje już 44% nowych utworów trafiających na platformę Deezer, co przekłada się na około 75 tysięcy piosenek każdego dnia.
  • Zdecydowana większość (97%) słuchaczy, według badania Deezera, nie jest w stanie odróżnić muzyki stworzonej przez człowieka od tej wygenerowanej przez algorytm.
  • Analitycy szacują, że do 2028 roku generatywna AI może zagrozić nawet 25% przychodów artystów, co oznacza stratę rzędu 4 miliardów euro dla twórców.

Jeśli od jakiegoś czasu masz wrażenie, że w serwisach streamingowych przybywa muzyki w tempie, które wymyka się ludzkiej percepcji, to nie jest to tylko wrażenie. To nowa, brutalna rzeczywistość. Deezer, jako jedna z niewielu platform, która odważyła się systemowo oznaczać i śledzić treści generowane przez AI, właśnie położył na stole raport. A liczby, które w nim znajdziemy, są – delikatnie mówiąc – alarmujące. Aż 44% wszystkich nowych utworów przesyłanych do serwisu to w pełni zautomatyzowana produkcja. Daje to około 75 tysięcy kawałków dziennie. Ponad dwa miliony miesięcznie. To nie jest nowa fala artystów-eksperymentatorów. To są fabryki.

Skąd ta powódź? Oszustwo, nie sztuka

Deezer mówi o tym wprost i bez owijania w bawełnę. Głównym motorem napędowym tego zjawiska nie jest pęd ku artystycznej ekspresji, lecz chłodna, wyrachowana próba wyłudzenia pieniędzy z globalnej puli tantiem. Mechanizm jest prostacki, ale – jak widać – diabelnie skuteczny. W modelu streamingowym liczy się udział danego utworu w całkowitej liczbie odtworzeń. Jeśli więc ktoś jest w stanie wygenerować setki tysięcy piosenek, zalać nimi platformę, a następnie uruchomić farmę botów, która będzie je “odsłuchiwać” 24 godziny na dobę, może ukroić sobie kawałek finansowego tortu. Tortu, który normalnie trafiłby do kieszeni prawdziwych twórców. Deezer chwali się, że dzięki autorskim narzędziom wykrywa i demonetyzuje aż 85% takich sztucznie pompowanych odtworzeń. To wyjaśnia, dlaczego muzyka AI, mimo gigantycznego udziału w nowościach, odpowiada jedynie za 1 – 3% realnych streamów. Większość tych plików nigdy nie miała być słuchana przez ludzi. To tylko paliwo dla botów.

Czy ktokolwiek słyszy jeszcze różnicę?

W całej tej historii jest jeszcze jeden, znacznie bardziej niepokojący wątek. Deezer zlecił badanie w ośmiu krajach, w tym w Stanach Zjednoczonych i Niemczech. Uczestnikom zaprezentowano trzy utwory: dwa stworzone przez AI i jeden nagrany przez człowieka. Wynik? Aż 97% badanych nie potrafiło poprawnie wskazać, które nagranie jest “prawdziwe”. To zimny prysznic dla wszystkich, którzy pocieszali się, że “AI brzmi plastikowo i każdy to usłyszy”. Najwyraźniej nie każdy. W masowo produkowanej, generycznej muzyce, która wypełnia playlisty do pracy (focus) czy relaksu (chill), granica między człowiekiem a modelem algorytmicznym praktycznie przestała istnieć. Co ciekawe, mimo że nie słyszymy różnicy, chcemy wiedzy. Aż 80% ankietowanych stwierdziło, że w 100% wygenerowana muzyka powinna być wyraźnie oznaczona. Chcemy wiedzieć, co serwują nam algorytmy rekomendacyjne i czy na listach przebojów rywalizują ze sobą ludzie, czy może już tylko ich cyfrowe awatary.

Gra o 4 miliardy euro. Kto za to zapłaci?

Deezer nie działa w próżni. W tle technologiczni giganci – tacy jak Google ze swoim modelem Lyria 3 czy startupy Suno i Udio – dostarczają narzędzia zdolne generować pełne, kilkuminutowe utwory o jakości “broadcast-ready” w zaledwie kilka sekund. Próby zabezpieczeń, takie jak cyfrowe znaki wodne (watermarki), na razie przegrywają w starciu z tym zalewem. Coraz łatwiej je usunąć i coraz łatwiej trenować własne modele, które żadnych znaków nie posiadają. Stawka w tej grze jest gigantyczna. Według analizy przygotowanej przez CISAC i PMP Strategy, do 2028 roku nawet 25% przychodów twórców może być zagrożone przez generatywną AI. Przeliczając to na gotówkę, mówimy o kwocie rzędu 4 miliardów euro. To już nie jest abstrakcyjna dyskusja o duszy w muzyce. To realne pieniądze, które mogą zniknąć z kont muzyków, kompozytorów i producentów. Jeśli system zostanie przejęty przez sprytnych operatorów farm botów i wytwórnie obniżające koszty masową produkcją AI, ktoś będzie musiał za to zapłacić. I z pewnością nie będą to platformy streamingowe.