Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Przeszedł “rozmowę o pracę” z ChatGPT. Dostał 72/100 i brutalną prawdę o HR

Czy AI może być lepszym rekruterem niż człowiek? Dziennikarz TechRadar sprawdził to w praktyce, aplikując do ChatGPT na stanowisko… magika. Wynik jest zaskakujący.

W skrócie:

  • Dziennikarz portalu TechRadar przeprowadził symulowaną rozmowę kwalifikacyjną z ChatGPT, aby ocenić jego potencjał jako narzędzia rekrutacyjnego.
  • AI zadawało precyzyjne pytania, domagało się konkretów i oceniało odpowiedzi w skali 0 – 100, dając merytoryczny, pozbawiony emocji feedback.
  • Eksperyment pokazał, że ChatGPT jest świetnym sparingpartnerem do treningu, ale symulacja nie uwzględnia ludzkich czynników, takich jak mowa ciała czy prezencja.

Rozmowa o pracę. Dla wielu to najgorszy etap poszukiwania nowego zajęcia. Godziny przygotowań, nerwowe przeglądanie poradników z “pięcioma złotymi trikami” i próba odgadnięcia, co tak naprawdę myśli osoba po drugiej stronie stołu. Rzadko kiedy trafia się na rekrutera z powołania, a proces częściej przypomina przesłuchanie niż partnerską rozmowę. A gdyby tak zdjąć z tego całą otoczkę niepotrzebnego stresu? Gdyby można było przećwiczyć rozmowę z kimś, kto da konkretny, pozbawiony uprzedzeń feedback? Dziennikarz Eric Hal Schwartz z portalu TechRadar postanowił sprawdzić, czy tę rolę może pełnić ChatGPT. Wyniki jego eksperymentu dają do myślenia.

Jak ChatGPT rekrutuje magika?

Schwartz nie aplikował na stanowisko analityka danych ani menedżera produktu. Postawił na coś znacznie bardziej kreatywnego – posadę magika. Chciał sprawdzić, czy AI potrafi ocenić kompetencje miękkie i wyjść poza utarte schematy. Zadaniem ChatGPT było nie tylko zadawanie pytań, ale też bieżące ocenianie odpowiedzi i wystawienie końcowej noty w skali od 0 do 100. Koniec z domysłami. Czas na twarde dane.

Pierwsze pytanie brzmiało: “co sprawia, że Twoja magia zapada w pamięć, a nie jest tylko efektowna?”. Schwartz, jak sam przyznaje, próbował połączyć szczerość z odrobiną showmaństwa. Mówił o opowiadaniu historii, budowaniu poczucia zachwytu i tworzeniu emocjonalnej więzi z publicznością. Brzmi jak coś, co kupiłby każdy rekruter. Ale nie ChatGPT. AI szybko sprowadziło go na ziemię. Odpowiedź była, owszem, elokwentna, ale brakowało w niej konkretów. Gdzie przykłady iluzji, które realizują tę piękną wizję? Gdzie dowody na poparcie tej tezy? Czatbot nie dał się zwieść ładnym słowom i zażądał szczegółów. To zimny prysznic dla każdego, kto na rozmowach bazuje głównie na laniu wody.

Kiedy sztuczka się nie udaje, a rekruter nie odpuszcza

Dziennikarz poszedł za ciosem i opisał scenariusz swojego występu. Wtedy ChatGPT zadał kolejne, jeszcze trudniejsze pytanie: co zrobisz, gdy sztuczka się nie uda, a publiczność będzie rozczarowana? To klasyczny “stresowy” scenariusz, który ma sprawdzić, jak kandydat radzi sobie pod presją. Schwartz odpowiedział zgrabnie – opowiedział historię o tym, jak obróciłby porażkę w żart i uczynił z niej motyw przewodni dalszej części pokazu. AI pochwaliło kreatywność i profesjonalizm, ale… przyznało mu za to tylko 72 punkty na 100. Chłodna, bezduszna ocena, która jednak doskonale pokazuje, że dla algorytmu liczy się perfekcja, a nie zgrabne wychodzenie z opresji.

W całym procesie czatbot był profesjonalny, trzymał się narracji i konsekwentnie drążył temat, by wyłuskać kluczowe kompetencje. Nie było tu miejsca na sytuacyjną empatię, small talk czy ocenę na podstawie “dobrego wrażenia”. Była to czysta, merytoryczna weryfikacja. Pomimo tego, że momentami można było odczuć, że rozmawia się z maszyną, to właśnie ta bezduszność okazała się największą zaletą testu. AI nie oceniało, nie krytykowało personalnie – po prostu analizowało dane.

Cyfrowy sparingpartner czy przyszłość HR?

Czy to oznacza, że rekruterzy powinni zacząć pakować swoje rzeczy? Jeszcze nie. Eksperyment TechRadar pokazuje coś innego. ChatGPT to fantastyczne narzędzie treningowe. Pozwala przygotować się na trudne pytania, przetestować swoje odpowiedzi i otrzymać szczery, obiektywny feedback bez obawy o bycie ocenionym. To bezpieczna przestrzeń do popełniania błędów. Trzeba jednak pamiętać, że prawdziwa rozmowa o pracę to coś więcej niż festiwal pytań i odpowiedzi. To także teatr.

W starciu z żywym człowiekiem liczy się prezencja, ubiór, ton głosu, kontakt wzrokowy i tysiąc innych niewerbalnych sygnałów, których AI nie jest w stanie ocenić. Ludzki rekruter, nawet w najbardziej renomowanej firmie, podejmuje decyzje również na podstawie podświadomych uprzedzeń i pierwszego wrażenia. Symulacja z czatbotem jest więc cenną lekcją i wskazówką, jak powinna wyglądać idealna, merytoryczna rozmowa. Niestety, w świecie poza ekranem wciąż mamy do czynienia z ludźmi – z ich emocjami, sympatiami i całym bagażem subiektywnych odczuć, które często ważą więcej niż najtwardsze kompetencje.