Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Koniec z brudnymi miastami? City Detect zebrał 13 mln dolarów na AI, która widzi wszystko

Startup City Detect zebrał 13 mln dolarów. Jego AI, umieszczona na śmieciarkach, monitoruje stan budynków, walcząc z “miejską zgnilizną” w USA.

W skrócie:

  • Startup pozyskał 13 milionów dolarów w rundzie Serii A, prowadzonej przez Prudence Venture Capital, na rozwój technologii monitorowania miast.
  • System montuje kamery na pojazdach komunalnych, które fotografują otoczenie, a AI analizuje obrazy pod kątem zniszczeń, graffiti czy nielegalnych wysypisk.
  • Technologia jest już używana w 17 amerykańskich miastach, w tym w Dallas i Miami, a firma planuje dalszą ekspansję na terenie Stanów Zjednoczonych.

Zapomnij o patrolach straży miejskiej i urzędnikach z podkładkami w dłoniach, którzy tygodniami inwentaryzują miejskie bolączki. Startup City Detect, założony w 2021 roku, właśnie zamknął rundę finansowania Serii A na kwotę 13 milionów dolarów. Cel? Skalowanie technologii, która przypomina Google Street View, ale służy do walki z tym, co CEO firmy, Gavin Baum-Blake, nazywa “miejską zgnilizną i rozkładem”. To wizja miasta, w którym każdy śmieciarka staje się cyfrowym okiem, nieustannie skanującym otoczenie w poszukiwaniu problemów, zanim te przerodzą się w kryzys.

Jak miejskie oko AI działa w praktyce?

Mechanizm jest genialny w swojej prostocie. City Detect montuje kamery na pojazdach, które i tak regularnie przemierzają każdy zakamarek miasta – śmieciarkach, zamiatarkach ulic czy autach służb technicznych. Gdy te wykonują swoje codzienne zadania, kamery bez przerwy dokumentują fasady budynków, chodniki i zaułki. Następnie do gry wkracza sztuczna inteligencja, która analizuje tysiące zdjęć, wychwytując wszelkie anomalie. “Problemy mogą obejmować graffiti, nielegalne wysypiska śmieci czy po prostu porozrzucane odpady” – tłumaczy Baum-Blake w rozmowie z TechCrunch. Informacje trafiają bezpośrednio do władz miasta, które mogą wysłać ekipy sprzątające lub interwencyjne dokładnie tam, gdzie są potrzebne.

Skala robi wrażenie. Gavin Baum-Blake zestawia możliwości swojego systemu z dotychczasowymi, manualnymi metodami. Jego konkurencją jest “status quo”, czyli urzędnicy, którzy, jak twierdzi, są w stanie sprawdzić około 50 budynków tygodniowo. “My jesteśmy w stanie zrobić tysiące tygodniowo” – dodaje. To nie jest usprawnienie. To rewolucja w zarządzaniu tkanką miejską, pozwalająca reagować na problemy w czasie niemal rzeczywistym, a nie z wielomiesięcznym opóźnieniem.

AI, które odróżnia Banksy’ego od bazgrołów

Opatentowana technologia City Detect ma kilka asów w rękawie. Po pierwsze – i najważniejsze – system dba o prywatność. Wszystkie twarze i tablice rejestracyjne są automatycznie zamazywane, co jest kluczowe dla legalności i społecznej akceptacji projektu. Firma posiada certyfikat SOC 2 Type II i jako członek GovAI Coalition opublikowała własną politykę odpowiedzialnego AI. Baum-Blake podkreśla: “Zobowiązaliśmy się do tej polityki, aby nasi partnerzy z samorządów wiedzieli, czego mogą się po nas spodziewać”.

Jest też funkcja, która pobudza wyobraźnię. Algorytmy potrafią odróżnić wandalizm od wartościowej sztuki ulicznej. To detal, ale pokazuje zaawansowanie modelu. Znacznie ważniejsze z perspektywy miasta jest jednak to, że AI śledzi stan nieruchomości. System potrafi zidentyfikować problemy strukturalne, takie jak uszkodzenia dachu, pęknięcia ścian czy zniszczenia po burzy. To potężne narzędzie w walce z właścicielami, którzy zaniedbują swoje budynki, przyczyniając się do degradacji całej okolicy. Technologia daje miastu twarde dowody i pozwala na szybszą egzekucję przepisów budowlanych.

Co kupią za 13 milionów dolarów?

Świeży kapitał, pozyskany m.in. od Zeal Capital Partners, Knoll Ventures i Las Olas Venture Capital, ma konkretne przeznaczenie. Firma planuje zatrudnić więcej inżynierów, aby dalej rozwijać swoje modele, zwłaszcza te odpowiedzialne za wykrywanie szkód po klęskach żywiołowych. Głównym celem jest jednak ekspansja na terenie całych Stanów Zjednoczonych. City Detect działa już w 17 miastach, a sukcesy w Dallas czy Miami tylko zaostrzyły apetyt na więcej.

Baum-Blake jest przekonany, że to dopiero początek. “Obserwujemy ogromny wzrost wydajności w departamentach, z którymi współpracujemy, widzimy więcej przypadków rozwiązywania problemów bez konieczności wystawiania komukolwiek mandatu” – mówi. Jego zdaniem opony, śmieci i nielegalne wysypiska są teraz wykrywane i usuwane znacznie szybciej. To ekscytujący obraz przyszłości, w której technologia nie jest celem samym w sobie, ale narzędziem do budowania czystszych, bezpieczniejszych i po prostu lepszych miejsc do życia. I trudno się z nim nie zgodzić.