Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Koniec parkowania na ścieżkach rowerowych. AI rusza na łowy, a mandaty polecą z automatu

W USA rusza AI do automatycznego karania kierowców za blokowanie ścieżek rowerowych. Technologia Hayden AI, testowana także w Gdańsku, może odmienić polskie miasta.

W skrócie:

  • Santa Monica jako pierwsze miasto w USA montuje system Hayden AI na autach patrolowych do monitorowania ścieżek rowerowych i buspasów w całym mieście.
  • System działa lokalnie (edge AI), tworzy “pakiet dowodowy” z nagraniem i zdjęciami, a jego skuteczność w wykrywaniu wykroczeń sięga 97 procent.
  • Technologia jest już testowana w Europie, w tym w Gdańsku, co otwiera drogę do jej wdrożenia w Polsce, ale wymaga dostosowania do przepisów RODO.

Santa Monica, kalifornijskie miasto znane z plaż i słońca, właśnie stało się poligonem dla technologii, która może wstrząsnąć przyzwyczajeniami kierowców na całym świecie. Od kwietnia siedem miejskich pojazdów do kontroli parkowania będzie wyposażonych w system Hayden AI – zestaw kamer i oprogramowanie, które automatycznie namierza i dokumentuje pojazdy blokujące ścieżki rowerowe czy buspasy. Do tej pory system działał głównie na autobusach, patrolując stałe trasy. Teraz, zamontowany na samochodach kontrolerów, zyskał nieograniczony zasięg. Może dotrzeć wszędzie. A to dopiero początek.

Jak dokładnie działa ten cyfrowy łowca głów?

Wyobraźmy sobie fotoradar, który nie stoi w miejscu, lecz nieustannie się przemieszcza. Właśnie tym jest system Hayden AI. Na dachu pojazdu montowane są kamery o wysokiej rozdzielczości, które skanują otoczenie w czasie rzeczywistym. Oprogramowanie, działające bezpośrednio na pokładzie samochodu (to tak zwane edge AI, bez wysyłania potoków danych do chmury), analizuje obraz i rozpoznaje typ pasa ruchu. Gdy algorytm wykryje samochód zaparkowany na ścieżce rowerowej lub w zatoce przystankowej, natychmiast tworzy tzw. pakiet dowodowy. Zawiera on zdjęcia, krótki film pokazujący kontekst sytuacji oraz automatyczny odczyt tablicy rejestracyjnej. Całość jest szyfrowana i przesyłana do miejskiego systemu. Co ważne – ostateczną decyzję o wystawieniu mandatu zawsze podejmuje człowiek, który weryfikuje materiał dowodowy. Twórcy technologii deklarują, że algorytmy nie rozpoznają twarzy, a w wersjach wdrażanych w Europie system automatycznie rozmywa twarze przechodniów i tablice rejestracyjne aut, które nie popełniły wykroczenia. To kluczowy ukłon w stronę RODO.

Czy to aby na pewno działa?

To nie jest laboratoryjny prototyp z garażu Big Techu. Hayden AI ma za sobą chrzest bojowy. System działa już na ponad 2100 autobusach w największych amerykańskich metropoliach, takich jak Nowy Jork, Waszyngton, Los Angeles czy Filadelfia. To tysiące wystawionych mandatów i setki tysięcy przejechanych kilometrów. Pilotażowy program w San Diego przyniósł twarde dane – w ciągu zaledwie 59 dni system wykrył ponad 1100 wykroczeń parkingowych. Aż 88 procent z nich dotyczyło blokowania ścieżek rowerowych. Na niektórych trasach, gdzie system zaczął regularnie działać, liczba kolizji z udziałem rowerzystów spadła o jedną trzecią. Liczby nie kłamią – narzędzie jest brutalnie skuteczne i wymusza zmianę zachowań kierowców. A co za tym idzie, realnie poprawia bezpieczeństwo.

Jaka przyszłość czeka „mandatorobota” w Polsce?

Z technicznego punktu widzenia nic nie stoi na przeszkodzie. Polskie miasta od lat korzystają z fotoradarów, odcinkowego pomiaru prędkości czy kamer na skrzyżowaniach. Jednak mobilny charakter systemu, który aktywnie przeczesuje miasto, wywołałby potężną dyskusję o „automatycznym skarbniku miasta” i inwigilacji. Pomimo tego, perspektywa jest kusząca dla samorządów inwestujących miliony w infrastrukturę rowerową. Każdy, kto widział zastawioną autami dostawców czy kurierów ścieżkę rowerową w centrum Warszawy lub Krakowa, wie, że statystyki z San Diego mogłyby u nas wyglądać bardzo podobnie. Nie jest to zresztą teoria – pilotażowe wdrożenia trwają już w Europie (m.in. w Tallinnie i Barcelonie), a firma potwierdza, że system był testowany także w Gdańsku. Polski wątek to jednak przede wszystkim polityka i prawo. Automatyzacja mandatów natychmiast stałaby się paliwem dla wojny kulturowej między kierowcami a rowerzystami. Kluczowe byłoby też zaprojektowanie systemu od podstaw z myślą o RODO, z krótkim czasem przechowywania danych i przejrzystym mechanizmem odwoławczym. Bez tego projekt upadłby pod naporem procesów sądowych i politycznej presji.