Apple pracuje nad własnym AI Pinem, gadżetem wielkości AirTaga z kamerami i nową, potężną Siri. Pomimo spektakularnej porażki Humane AI Pin, gigant z Cupertino wierzy w sukces.
W skrócie:
- Według doniesień The Information, Apple rozwija noszone urządzenie AI z dwiema kamerami, mikrofonami i chatbotem Siri, które koncepcyjnie przypomina Humane AI Pin.
- Urządzenie ma być wielkości AirTaga, działać niezależnie od iPhone’a i stanowić nowy interfejs do interakcji ze sztuczną inteligencją w ekosystemie Apple.
- Projekt napotyka na poważne wyzwania, w tym na kwestie prywatności oraz przekonanie użytkowników do zakupu kolejnego gadżetu obok iPhone’a i Apple Watcha.
Pamiętacie Humane AI Pin? Ten niewielki gadżet miał zrewolucjonizować naszą interakcję z technologią i uwolnić nas od smartfonów. Zamiast tego stał się symbolem falstartu – sprzedał się w liczbie poniżej 10 tysięcy sztuk, zbierał fatalne recenzje za powolne działanie i ostatecznie wylądował na śmietniku historii, gdy jego producent, firma Humane, został sprzedany HP za 116 milionów dolarów. Cała branża potraktowała to jako kosztowną lekcję. Cała, z wyjątkiem Apple. Gigant z Cupertino, jak donosi portal The Information, najwyraźniej uznał, że wie, jak to zrobić lepiej.
Jak ma wyglądać AI Pin od Apple?
Projekt, który krąży wewnątrz Apple, to na razie wczesny koncept, ale jego zarysy brzmią znajomo. Ma to być niewielkie, okrągłe urządzenie, rozmiarem zbliżone do AirTaga, choć nieco grubsze. Obudowę wykonano by z aluminium i szkła. Na froncie znalazłyby się dwie kamery – standardowa i szerokokątna – do rejestrowania otoczenia. Dźwięk zbierałyby trzy mikrofony, a odpowiedzi asystenta odtwarzałby wbudowany głośnik. Całość uzupełniałby fizyczny przycisk i magnetyczne ładowanie, znane chociażby z Apple Watcha.
Sercem tego “Air Pina” ma być jednak oprogramowanie. Urządzenie napędzałaby gruntownie przebudowana wersja Siri, która według zapowiedzi ma ewoluować w pełnoprawnego chatbota opartego na generatywnej sztucznej inteligencji. Ta nowa, potężniejsza Siri ma zadebiutować wraz z iOS 27, stając się mózgiem operacji nie tylko w iPhonie, ale również w tym nowym, eksperymentalnym gadżecie. Celem jest stworzenie interfejsu do AI, który nie wymaga wyciągania telefonu z kieszeni.
Dlaczego Apple wierzy w pomysł, który już raz zawiódł?
Porażka Humane AI Pin była spektakularna. Krytykowano go za wszystko: od słabej baterii, przez absurdalny model subskrypcyjny, po fundamentalny brak powodu, by go używać zamiast smartfona. Apple wydaje się jednak wierzyć, że posiada cztery asy w rękawie, których zabrakło Humane. Po pierwsze – własny, zintegrowany ekosystem. Po drugie – niemal nieograniczone zasoby finansowe i technologiczne. Po trzecie – pełną kontrolę nad sprzętem i oprogramowaniem, w tym nad nową Siri. I wreszcie po czwarte – bazę milionów lojalnych użytkowników.
Na rynku widać zresztą wyraźny trend poszukiwania “następnej wielkiej rzeczy”. Meta rozwija swoje inteligentne okulary, Amazon eksperymentuje z opaską Bee, a OpenAI podobno pracuje z byłym projektantem Apple, Jonym Ivem, nad własnym, tajemniczym urządzeniem. W tym wyścigu Apple nie chce zostać z tyłu. Firma z Cupertino ma potencjał, by wziąć nieudany koncept i przekuć go w produkt, który faktycznie działa i ma sens. Pytanie, czy tym razem sens faktycznie istnieje.
Jakie są największe wyzwania dla “Air Pina”?
Nawet dla Apple ta droga będzie wyboista. Największym problemem jest prywatność. Sprzedanie klientom wizji urządzenia z ciągle aktywnymi kamerami i mikrofonami, które przypinamy do ubrania, to marketingowy Mount Everest. Szczególnie dla firmy, która od lat buduje swój wizerunek na haśle “privacy first”. To właśnie obawy o prywatność były jednym z gwoździ do trumny Humane AI Pin i trudno zakładać, że konsumenci o nich zapomnieli.
Drugie wyzwanie to “zmęczenie gadżetami”. Przeciętny użytkownik ekosystemu Apple ma już w kieszeni iPhone’a, na nadgarstku Apple Watcha, a w uszach AirPodsy. Gdzie w tym zestawie jest miejsce na kolejny, kosztowny gadżet? Apple będzie musiało znaleźć naprawdę przekonujący powód, dla którego mielibyśmy przypiąć sobie do koszuli “Air Pina”, zamiast po prostu powiedzieć “Hey Siri” do zegarka lub telefonu. Na razie ten powód nie jest oczywisty.
Według The Information, Apple rozważa premierę urządzenia około 2027 roku, ale jednocześnie źródła podkreślają, że projekt w każdej chwili może zostać anulowany. Na razie to bardziej badanie terenu i pokaz ambicji niż twarda zapowiedź. To także dowód, że nikt, nawet Apple, nie chce przespać momentu, w którym smartfon w końcu przestanie być centrum naszego cyfrowego wszechświata.