Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Elon Musk żąda 134 mld dolarów od OpenAI. Wojna o pieniądze, ego i zdradzone ideały

Elon Musk żąda od OpenAI i Microsoftu nawet 134 mld dolarów odszkodowania. Oskarża ich o zdradę idei non-profit i bezprawne zyski. To jest kolejna odsłona walki.

W skrócie:

  • Elon Musk domaga się od OpenAI i Microsoftu od 79 do 134 mld dolarów, powołując się na “bezprawnie uzyskane korzyści” po komercjalizacji technologii AI.
  • Prawnicy miliardera opierają roszczenia na wyliczeniach biegłego, który oszacował straty wynikające z porzucenia misji non-profit przez twórców ChataGPT.
  • OpenAI i Microsoft odrzucają oskarżenia, nazywając pozew “kampanią nękania” i wskazując, że Musk sam dążył do przejęcia pełnej kontroli nad firmą.

Elon Musk, jeden z ojców założycieli OpenAI, najwyraźniej nie pała już ojcowską miłością do swojego dziecka. Wręcz przeciwnie – chce je puścić z torbami. W kolejnym akcie sądowej sagi, która wstrząsa Doliną Krzemową, prawnicy miliardera złożyli wniosek, który wywołał niedowierzanie. Żądają od OpenAI i Microsoftu kwoty wahającej się od 79 do nawet 134 miliardów dolarów. Tak, miliardów. To tytułem “bezprawnie uzyskanych korzyści majątkowych”, które firmy miały osiągnąć, zdradzając pierwotną, szlachetną misję organizacji.

Jak zainwestować 38 milionów, by żądać 134 miliardów?

Podstawą tego astronomicznego roszczenia jest ekspertyza powołanego przez Muska biegłego, ekonomisty finansowego C. Paula Wazzana. Jego kalkulacje, przedstawione sądowi w Kalifornii, robią wrażenie. Według nich OpenAI miało uzyskać od 65,5 do 109,4 mld dolarów “bezprawnych zysków”, a Microsoft – który jest kluczowym partnerem i inwestorem firmy – dorzucił do puli od 13,3 do 25,1 mld dolarów. Musk argumentuje, że jako współzałożyciel i główny darczyńca wczesnej fazy projektu, który wyłożył około 38 milionów dolarów i zapewnił wsparcie organizacyjne, ma prawo do lwiej części zysków.

Odpowiedź pozwanych była szybka i brutalna. Prawnicy OpenAI i Microsoftu nazwali metodologię Wazzana “niemożliwą do zweryfikowania i bezprecedensową”. Podkreślili przy tym, że Musk domaga się kwoty stanowiącej nawet 2900-krotność swojego pierwotnego wkładu. W publicznym oświadczeniu OpenAI poszło o krok dalej, określając działania miliardera jako element “kampanii nękania”, która ma zaszkodzić konkurentowi tuż przed procesem zaplanowanym na kwiecień.

Dlaczego ideały non-profit nagle stały się tak cenne?

Cały spór, który formalnie rozpoczął się w marcu 2024 roku, opiera się na zarzucie odejścia od misji działania w interesie publicznym. Musk twierdzi, że Sam Altman, szef OpenAI, świadomie wprowadził go w błąd co do planów organizacji, a ostatecznie uczynił z niej maszynkę do zarabiania pieniędzy pod parasolem Microsoftu. Jest w tym jednak pewna doza – nazwijmy to – historycznej nieścisłości. Narracja o zdradzonych ideałach blednie, gdy przypomnimy sobie wydarzenia z 2017 roku.

To właśnie wtedy Elon Musk forsował plan połączenia OpenAI z Teslą i przekształcenia jej w podmiot komercyjny, z nim samym na czele. Gdy jego propozycja została odrzucona, demonstracyjnie opuścił organizację. Dziś ten sam scenariusz – komercjalizacja i ścisła współpraca z technologicznym gigantem – przedstawia jako największą zbrodnię przeciwko ludzkości. To wolta, która każe zastanowić się, czy chodzi o zasady, czy może o coś zupełnie innego.

Czy to walka o zasady, czy urażone ego?

Trudno oprzeć się wrażeniu, że w tej batalii urażona duma odgrywa rolę nie mniejszą niż finanse. Musk, obecnie szef konkurencyjnej firmy xAI, przegrał kiedyś walkę o wpływy w OpenAI. Dziś, gdy firma jest na ustach całego świata, a jej wycena rośnie, próbuje odzyskać pole – jeśli nie kontrolę, to przynajmniej gigantyczne pieniądze. Wykorzystuje do tego swoją platformę X, gdzie zapowiada ujawnienie “szokujących” kulisów działania OpenAI, budując napięcie przed kwietniowym procesem w Oakland.

W tym kontekście żądanie dziesiątek miliardów dolarów wygląda mniej jak próba sprawiedliwego zadośćuczynienia, a bardziej jak kosztowne rozliczenie osobistej porażki. To historia o wielkich ambicjach, zerwanych sojuszach i ego, którego wartość – przynajmniej według prawników Muska – wyceniono na 134 miliardy dolarów. Werdykt wyda sąd, ale opinia publiczna już ma o czym dyskutować przy porannej kawie.