Sam Altman sugeruje, że mogliśmy przegapić nadejście AGI. OpenAI szykuje się do IPO wartego bilion dolarów i planuje inwestycje rzędu 1,4 bln USD w AI.
W skrócie:
- Sam Altman w podcaście Big Technology zasugerował, że Ogólna Sztuczna Inteligencja (AGI) mogła już nadejść, a świat, zajęty definicjami, po prostu tego nie zauważył.
- OpenAI planuje zainwestować 1,4 biliona dolarów w rozwój infrastruktury, by co roku potrajać moc obliczeniową swoich systemów. To bezprecedensowa skala w historii technologii.
- Firma przygotowuje się do wejścia na giełdę na przełomie 2026 i 2027 roku. Docelowa wycena ma sięgnąć biliona dolarów, co uczyniłoby to jednym z największych IPO w historii.
Występ Sama Altmana w podcaście Big Technology był jak zimny prysznic dla całej branży. Nie dlatego, że prezes OpenAI zapowiedział kolejny przełomowy model. Tym razem poszło o coś znacznie większego – o wizję, która balansuje na granicy geniuszu i… cóż, fantastyki naukowej. Altman z rozbrajającą szczerością zasugerował, że być może całe to zamieszanie wokół nadejścia Ogólnej Sztucznej Inteligencji (AGI) już za nami. Że ten moment po prostu przeoczyliśmy, bo utknęliśmy w akademickich sporach o definicje. Jak sam to ujął, AGI mogło przemknąć niezauważone – whooshed by.
Czy właśnie przegapiliśmy najważniejszy moment w historii?
Pomysł brzmi absurdalnie, ale tylko na pierwszy rzut oka. Prawda jest taka, że branża nie ma jednej, spójnej definicji AGI. Dla jednych to zdolność do ogólnego rozumowania, dla innych przekroczenie ludzkich możliwości w większości znanych zadań. Google, Anthropic, Microsoft, OpenAI – każdy z tych gigantów gra według własnych reguł. Skoro nikt nie wie, gdzie leży meta, to faktycznie mogliśmy ją minąć, nie zdając sobie z tego sprawy. Altman proponuje więc porzucić tę jałową dyskusję i skupić się na czymś mierzalnym: superinteligencji (ASI). Definiuje ją jako system, który wykonuje zadania lepiej niż najlepsi z najlepszych na świecie – prezydent, prezes globalnej korporacji czy dyrektor czołowego laboratorium badawczego. I tu CEO OpenAI stawia sprawę jasno: do ASI wciąż nam bardzo, bardzo daleko.
Jak nowy GPT‑5.2 Pro deklasuje ludzkich ekspertów?
Krokiem w tę stronę ma być jednak nowy model, GPT‑5.2 Pro. Według OpenAI osiąga on poziom ekspercki w realnych zadaniach biznesowych. Nie w abstrakcyjnych testach logicznych, ale w pracy, którą na co dzień wykonują ludzie. Firma mierzy to za pomocą benchmarku GDPval, oceniającego kompetencje AI w biznesie. Wyniki mówią same za siebie: GPT‑5.2 Pro osiągnął 74,1%. Oznacza to, że w ponad 74% przypadków jego praca została oceniona przez ludzkich ekspertów jako równa lub lepsza od pracy innych specjalistów. Co więcej, wykonuje zadania 11 razy szybciej od człowieka, a kosztuje poniżej 1% tego, co praca eksperta. W finansach, programowaniu, analizie danych czy obsłudze klienta – w tych dziedzinach, zdaniem Altmana, AI już jest lepsza od przeciętnego specjalisty.
Dlaczego OpenAI potrzebuje 1,4 biliona dolarów?
Utrzymanie takiego tempa rozwoju wymaga jednak inwestycji na skalę, która jeszcze kilka lat temu wydawałaby się groteskowa. Altman mówi wprost: plan zakłada wydatki na infrastrukturę rzędu 1,4 biliona dolarów, rozłożone na wiele lat. To nie jest literówka. To kwota, która zawstydza budżety niejednego państwa. Cel? Potrajanie mocy obliczeniowej co roku. OpenAI zrobiło to w 2024, powtórzyło w 2025 i nie zamierza zwalniać. Aby sfinansować ten wyścig, potrzebne są pieniądze. Ogromne pieniądze. Tu na scenę wchodzi giełda. Reuters donosi, że firma przygotowuje się do IPO między drugą połową 2026 a początkiem 2027 roku. Cel wyceny to okrągły bilion dolarów. OpenAI chce pozyskać co najmniej 60 mld dolarów, choć apetyt może być znacznie większy. Rentowność? Altman widzi ją na horyzoncie – około 2028 – 2029 roku, gdy koszty inferencji spadną dzięki efektowi skali.
Jaka przyszłość czeka nas z agentami AI?
OpenAI wchodzi w nową fazę, gdzie priorytetem staje się biznes. Wzrost wykorzystania API w tym roku już przewyższył wzrost konsumenckiego ChatGPT, a firma ma ponad milion użytkowników korporacyjnych. Altman uważa, że najbardziej niedocenianym kierunkiem jest pamięć. Chodzi o AI, która nie jest tylko narzędziem, ale asystentem, który cię zna. Kolejnym krokiem mają być agenci AI działający w tle. Wyobraźmy sobie scenariusz, w którym nie piszemy maili i nie klikamy w kalendarzu. Mówimy tylko: “Oto moje cele na dziś. Załatw, co możesz. Raportuj co kilka godzin”. Agent zna nasze kontakty, priorytety i sam negocjuje terminy. My tylko nadzorujemy. Ta wizja prowadzi do nowej kategorii sprzętu: urządzeń bez ekranu, które stale nasłuchują kontekstu i odzywają się tylko wtedy, gdy to konieczne. Ich prototypy mogą pojawić się już w latach 2026 – 2027. Czy to już AGI? Altman zręcznie unika odpowiedzi. I może słusznie, bo zamiast czekać na filozoficzne definicje, technologia po prostu idzie naprzód. A on, roztaczając te wizje, uwodzi inwestorów. Pytanie, ile w tym prawdziwej inteligencji, a ile statystycznej magii, pozostaje otwarte.