Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Koniec darmowego contentu dla AI? ‘New York Times’ pozywa Perplexity

The New York Times pozywa startup Perplexity AI za naruszenie praw autorskich. Oskarża firmę o kradzież treści zza paywalla i tworzenie „niemal dosłownych” kopii.

W skrócie:

  • The New York Times złożył pozew przeciwko Perplexity AI, zarzucając startupowi masowe naruszanie praw autorskich i bezprawne wykorzystywanie treści dziennikarskich.
  • Pozew twierdzi, że technologia RAG używana przez Perplexity omija paywalle, kradnąc artykuły i generując odpowiedzi, które są niemal dosłownymi kopiami oryginałów.
  • To już drugi pozew giganta medialnego przeciwko firmie AI. Wcześniej na celowniku znalazło się OpenAI, co pokazuje determinację wydawców w walce o licencje.

„The New York Times” po raz drugi w ciągu roku rusza na prawną krucjatę przeciwko sztucznej inteligencji. Po głośnym pozwie wymierzonym w OpenAI i Microsoft, tym razem na celowniku znalazł się Perplexity AI – startup, którego wyszukiwarka oparta na AI zdobywa coraz większą popularność. Gigant medialny zarzuca firmie, że jej produkty to nic innego jak cyfrowy pasożyt, który bezprawnie żeruje na pracy dziennikarzy, tworząc treści zastępcze bez pozwolenia i wynagrodzenia. To nie jest odosobniony przypadek – zaledwie kilka dni wcześniej podobny pozew złożył „Chicago Tribune”, a lista oskarżycieli rośnie.

Dlaczego The New York Times pozywa kolejnego giganta AI?

Sedno sporu tkwi w technologii, na której Perplexity oparło swój model biznesowy – Retrieval-Augmented Generation (RAG). W uproszczeniu, system ten przeszukuje internet w poszukiwaniu odpowiedzi na pytania użytkowników, a następnie na podstawie zebranych danych generuje zwięzłą, skondensowaną odpowiedź. Problem w tym, że – jak twierdzi „The New York Times” – Perplexity robi to, ignorując wszelkie bariery, w tym paywalle chroniące płatne treści. Pozew jest bezlitosny. Czytamy w nim, że odpowiedzi generowane przez AI to często „dosłowne lub niemal dosłowne reprodukcje, streszczenia lub skróty oryginalnych treści, w tym dzieł chronionych prawem autorskim The Times”.

Graham James, rzecznik gazety, nie owija w bawełnę. Jego zdaniem technologia RAG pozwala Perplexity „przeszukiwać internet i kraść treści zza naszego paywalla, dostarczając je swoim klientom w czasie rzeczywistym. Te treści powinny być dostępne wyłącznie dla naszych płacących subskrybentów” – stwierdził w oświadczeniu. Na dokładkę „The Times” zarzuca startupowi, że jego wyszukiwarka potrafi „halucynować” i przypisywać gazecie fałszywe informacje, co bezpośrednio uderza w reputację marki budowaną przez dekady.

„Rozmawialibyśmy telegrafem” – Jak Perplexity broni swojej racji?

Perplexity AI wydaje się niewzruszone. Jesse Dwyer, szef komunikacji w firmie, w rozmowie z TechCrunch skwitował sprawę z nutą arogancji: „Wydawcy pozywają nowe firmy technologiczne od stu lat, począwszy od radia, telewizji, internetu, mediów społecznościowych, a teraz AI. Na szczęście nigdy im się to nie udało, bo inaczej wszyscy rozmawialibyśmy o tym telegrafem”. To odważna teza, choć historia pokazuje, że Dwyer mija się z prawdą – wydawcom niejednokrotnie udawało się wygrywać batalie prawne lub wymuszać korzystne dla siebie ugody i systemy licencyjne.

Trzeba jednak przyznać, że Perplexity próbowało stworzyć pozory współpracy. Startup uruchomił program partnerski dla wydawców, w ramach którego dzieli się zyskami z reklam z takimi graczami jak Gannett, TIME czy „Los Angeles Times”. Pomimo tego największe media – na czele z „The New York Times” – uznały te działania za niewystarczające. Jak widać, oferta drobnych zysków nie przekonała ich do rezygnacji z walki o fundamentalną zasadę: za wartościowe treści należy płacić.

Czy to tylko początek wielkiej wojny o treści?

Pozew przeciwko Perplexity to kolejny front w narastającej wojnie między twórcami treści a firmami technologicznymi, które budują swoje modele AI na danych z internetu. W tle wciąż toczy się sprawa „The New York Times” przeciwko OpenAI, gdzie padają podobne oskarżenia. Lista wrogów Perplexity jest zresztą znacznie dłuższa. Wcześniej podobne zarzuty wysunął News Corp (właściciel m.in. „The Wall Street Journal”), a do grona niezadowolonych dołączyły także Encyclopedia Britannica, Merriam-Webster czy Nikkei. Inne media, jak „Wired” i „Forbes”, wprost oskarżyły Perplexity o plagiat i nieetyczne scrapowanie stron, które wyraźnie zablokowały dostęp dla botów – co zresztą niedawno potwierdził dostawca infrastruktury internetowej, firma Cloudflare.

Cała sytuacja pokazuje złożoną strategię wydawców. Z jednej strony pozywają firmy, które ich zdaniem działają bezprawnie, używając procesów sądowych jako narzędzia nacisku. Z drugiej – chętnie podpisują wielomilionowe umowy z tymi, którzy chcą płacić. Sam „The New York Times” zawarł niedawno umowę licencyjną z Amazonem, a OpenAI ma podobne porozumienia z Associated Press, Axel Springer czy Vox Media. Wszystko wskazuje na to, że era darmowego „treningu” AI na cudzych treściach dobiega końca. Pytanie nie brzmi „czy”, ale „ile” firmy technologiczne będą musiały zapłacić za dostęp do cyfrowego bufetu, z którego dotąd korzystały bez ograniczeń.