Po raz pierwszy w historii AI przejęła fizyczną kontrolę nad satelitą na orbicie. Niemieccy naukowcy udowodnili, że algorytmy potrafią samodzielnie manewrować.
W skrócie:
- Niemieccy naukowcy z Uniwersytetu w Würzburgu przekazali sztucznej inteligencji kontrolę nad orientacją nanosatelity InnoCube na niskiej orbicie okołoziemskiej.
- AI uczyła się manewrowania metodą prób i błędów w cyfrowym symulatorze, zanim algorytm trafił na pokład satelity i wykonał zadanie w kosmosie.
- To pierwszy w historii udokumentowany przypadek, gdy AI fizycznie sterowała ruchem i obrotem satelity, co otwiera drogę do autonomicznych misji kosmicznych.
Scenariusz rodem z “Terminatora”? Niezupełnie, chociaż trudno oprzeć się wrażeniu, że właśnie przekroczyliśmy kolejną symboliczną granicę. Dotychczas manewrowanie obiektami na orbicie było domeną człowieka. Operatorzy na Ziemi, niczym kosmiczni kontrolerzy lotów, wydawali precyzyjne polecenia. Alternatywą były sztywne, zaprogramowane sekwencje, które nie radziły sobie z nieprzewidzianymi sytuacjami. Obie metody są drogie, powolne i obarczone ryzykiem błędu. Teraz na scenę wkracza sztuczna inteligencja, która nie potrzebuje instrukcji krok po kroku. Ona po prostu wie, co robić.
Jak nauczyć AI latać, nie wychodząc z laboratorium?
Przełom zawdzięczamy zespołowi badaczy z Uniwersytetu Juliusza i Maksymiliana w Würzburgu. W ramach projektu LeLaR opracowali system, który wykorzystuje zaawansowaną technikę znaną jako głębokie uczenie przez wzmacnianie (deep reinforcement learning). Zamiast pisać tysiące linijek kodu na każdą ewentualność, naukowcy stworzyli środowisko, w którym AI mogła się uczyć samodzielnie. To trochę jak nauka jazdy na rowerze – nikt nie tłumaczy nam dokładnego kąta wychylenia ciała przy każdej prędkości. Uczymy się tego metodą prób i błędów.
Sztuczna inteligencja trenowała w niezwykle precyzyjnym cyfrowym symulatorze, który odtwarzał warunki panujące na orbicie. Jej zadaniem było opanowanie kół reakcyjnych – specjalnych żyroskopów, które poprzez zmianę prędkości obrotowej pozwalają na zmianę orientacji satelity bez użycia paliwa. AI była nagradzana za prawidłowe manewry i “karana” za błędy, aż w końcu samodzielnie wypracowała optymalną strategię sterowania. Dopiero gdy osiągnęła mistrzostwo w wirtualnym świecie, jej “umysł” – czyli gotowy algorytm – został przesłany na pokład nanosatelity InnoCube.
Historyczny test na orbicie. AI przejmuje stery
Dzień próby nadszedł 30 października. To wtedy naukowcy wysłali do satelity InnoCube proste polecenie: zmień swoją orientację na zadaną. Resztą zajął się autonomiczny sterownik. Sztuczna inteligencja, bazując na swoim treningu, samodzielnie obliczyła i wykonała serię manewrów kołami reakcyjnymi, by precyzyjnie ustawić satelitę. Jak donosi portal Space.com, manewr został powtórzony kilkukrotnie podczas kolejnych przelotów nad stacją naziemną i za każdym razem kończył się pełnym sukcesem.
To nie był pierwszy raz, gdy AI trafiła w kosmos. Algorytmy już wcześniej pomagały w analizie danych, optymalizacji sygnału czy nawet w unikaniu chmur podczas fotografowania Ziemi. Pomimo tego niemiecki eksperyment jest czymś zupełnie nowym. Po raz pierwszy w historii algorytmy nie były tylko doradcą czy analitykiem. One fizycznie kontrolowały ruch i obrót obiektu w przestrzeni kosmicznej. To fundamentalna różnica, która zmienia zasady gry.
Dlaczego to rewolucja, a nie tylko kolejny eksperyment?
Znaczenie tego osiągnięcia wykracza daleko poza pojedynczy test. Dowodzi, że autonomiczne systemy mogą niezawodnie funkcjonować w jednym z najbardziej nieprzyjaznych środowisk znanych człowiekowi. Tom Baumann z zespołu badawczego JMU podkreślił, że to dowód na to, iż AI potrafi nie tylko działać w symulacji, ale też “wykonywać precyzyjne manewry w nieprzyjaznym środowisku kosmicznym”. To otwiera drzwi do przyszłości, w której całe konstelacje satelitów będą mogły samodzielnie zarządzać swoją pozycją, unikać kosmicznych śmieci czy współpracować ze sobą bez stałego nadzoru z Ziemi.
Pomyślmy o misjach w dalekim kosmosie, gdzie opóźnienie sygnału radiowego uniemożliwia sterowanie w czasie rzeczywistym. Sonda wysłana w kierunku Jowisza czy Saturna mogłaby sama podejmować decyzje dotyczące manewrów orbitalnych. To nie tylko redukcja kosztów i odciążenie operatorów – to przede wszystkim zupełnie nowe możliwości eksploracji kosmosu. Niemiecki eksperyment to pierwszy, ale z pewnością nie ostatni krok w tym kierunku. Wygląda na to, że era kosmicznych pilotów-maszyn właśnie się rozpoczęła.