Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Gigantyczny ślad węglowy AI. Naukowcy wskazali, gdzie budować serwerownie, by uniknąć katastrofy

Nowa analiza z “Nature Communications” pokazuje, gdzie w USA powinny powstawać centra danych AI, by nie niszczyć klimatu. Texas i Montana na czele. A co z resztą?

W skrócie:

  • Nowe badanie z Nature Communications analizuje ślad węglowy i wodny centrów danych AI w USA, wskazując optymalne lokalizacje na przyszłość.
  • Texas, Montana, Nebraska i Dakota Południowa to najlepsze miejsca, dzięki potencjalnemu dostępowi do odnawialnych źródeł energii i mniejszemu deficytowi wody.
  • Popularne huby jak Virginia czy Kalifornia stają się problematyczne – grożą zniweczeniem celów klimatycznych i pogłębiają istniejące kryzysy wodne.

Wyścig zbrojeń w dziedzinie sztucznej inteligencji trwa w najlepsze, a jego paliwem są gigantyczne centra danych, które pożerają niewyobrażalne ilości energii i wody. Meta zapowiada wydatki rzędu 600 miliardów dolarów na infrastrukturę w USA do 2028 roku. OpenAI już teraz zobowiązało się do inwestycji na poziomie 1,4 biliona dolarów. Te liczby napędzają amerykańską gospodarkę, ale jednocześnie rodzą fundamentalne pytanie: jakim kosztem dla planety? Najnowsza analiza, opublikowana w prestiżowym czasopiśmie Nature Communications, rzuca na tę kwestię nowe, niepokojące światło.

Badacze z Cornell University, pod kierownictwem profesora Fengqi You, przez trzy lata analizowali dane dotyczące zapotrzebowania na chipy AI, stan sieci energetycznych w poszczególnych stanach oraz dostępność zasobów wodnych. Ich celem było stworzenie mapy, która pokaże, gdzie w Stanach Zjednoczonych należy budować nowe serwerownie, aby zminimalizować ich szkodliwy wpływ na środowisko. Wnioski są jednoznaczne – branża technologiczna masowo buduje w niewłaściwych miejscach, a obietnice o osiągnięciu neutralności klimatycznej mogą okazać się pustymi hasłami.

Gdzie stawiać serwerownie, by nie zniszczyć planety?

Każde centrum danych ma inny wpływ na środowisko, w zależności od lokalizacji. Kluczowe są dwa czynniki: miks energetyczny lokalnej sieci oraz dostępność wody. Stany, które opierają swoją energetykę na odnawialnych źródłach lub mają duży potencjał w tym zakresie, drastycznie obniżają ślad węglowy serwerowni. Podobnie jest z wodą, niezbędną do chłodzenia potężnych serwerów – w regionach z jej deficytem każda nowa inwestycja pogłębia kryzys. Idealne miejsce to takie, które znajduje złoty środek.

Według analizy takimi “optymalnymi kandydatami do instalacji serwerów AI” są Texas, Montana, Nebraska i Dakota Południowa. To właśnie tam potencjał zielonej energii i dostępność wody tworzą najlepsze warunki do zrównoważonego rozwoju infrastruktury AI. Co ciekawe, Teksas już stał się drugim po Virginii stanem pod względem liczby centrów danych, a budownictwo w tym sektorze wzrosło tam czterokrotnie między 2023 a 2024 rokiem. Pozostałe stany z listy wciąż jednak pozostają na marginesie zainteresowania Big Techu. Dakota Południowa ma zaledwie pięć takich obiektów.

Virginia i Kalifornia, czyli problematyczni ulubieńcy Big Techu

Historycznie epicentrum budowy centrów danych w USA były Virginia i Kalifornia. Bliskość do Waszyngtonu i Doliny Krzemowej, gęsta sieć światłowodów i dostęp do wykwalifikowanej siły roboczej przez lata przyciągały inwestorów. Virginia, oferująca dodatkowo hojne ulgi podatkowe, stała się absolutnym liderem z ponad 650 centrami danych. Kalifornia zajmuje trzecie miejsce z liczbą ponad 320 obiektów.

Pomimo tego dalszy rozwój w tych regionach staje się ekologicznym samobójstwem. Wprawdzie Virginia nie ma problemów z wodą, ale gigantyczne zapotrzebowanie na energię może zniweczyć jej cele osiągnięcia 100% czystej energii do 2045 roku. Z kolei Kalifornia od lat zmaga się z suszami, a gubernator Gavin Newsom w październiku zawetował ustawę, która wymagałaby od operatorów centrów danych ujawniania zużycia wody. Mimo tych problemów Google w sierpniu ogłosiło kolejną inwestycję w Virginii o wartości 9 miliardów dolarów. “Budując w już obciążonych obszarach, przekroczysz pojemność zasobów naturalnych” – ostrzega profesor You.

Jaki jest najczarniejszy scenariusz dla klimatu?

Tworzenie prognoz dla tak dynamicznej branży jest obarczone ryzykiem. Postępy w efektywności modeli, nowe technologie chłodzenia czy transformacja energetyczna mogą zmienić obraz sytuacji. Istnieje też scenariusz, w którym bańka AI pęknie, pozostawiając po sobie niedokończone projekty i bezużyteczną infrastrukturę.

Jednak badanie przedstawia też skrajnie pesymistyczną wizję. Jeśli popyt na moc obliczeniową przerośnie postęp technologiczny, a transformacja energetyczna zwolni, amerykańskie centra danych mogą generować dodatkowe 44 miliony ton ekwiwalentu dwutlenku węgla rocznie. To więcej niż roczna emisja takich krajów jak Węgry, Portugalia czy Nowa Zelandia w 2022 roku. Noman Bashir z MIT, który nie był zaangażowany w badanie, studzi emocje, mówiąc: “Staram się nie przywiązywać zbytniej wagi do konkretnych liczb”. Jednocześnie zgadza się z kluczowym wnioskiem: “firmy technologiczne, które złożyły obietnice net-zero, prawdopodobnie ich nie dotrzymają”. Same korporacje, jak Google czy Microsoft, po cichu przyznają w raportach, że boom na AI utrudnia im realizację celów klimatycznych.

Profesor You ma nadzieję, że jego praca przyczyni się do większej transparentności, na wzór etykiet z informacjami o wartości odżywczej na produktach spożywczych. “Utrzymanie zrównoważonego rozwoju na wczesnym etapie jest znacznie lepsze niż późniejsze naprawianie błędów” – podsumowuje. Wygląda na to, że ten wczesny etap właśnie dobiega końca.