Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Schody donikąd i magicznie rosnące pokoje. AI wkracza na rynek nieruchomości, a klienci przecierają oczy ze zdumienia

AI rewolucjonizuje rynek nieruchomości. Generuje wideo-prezentacje pustych domów i fałszuje zdjęcia, dodając meble, a nawet… schody donikąd. Jak to działa?

W skrócie:

  • Narzędzia AI, takie jak AutoReel, tworzą wirtualne spacery po pustych nieruchomościach, dodając umeblowanie i głos lektora. Każdego dnia powstaje w ten sposób nawet tysiąc filmów.
  • Kupujący odkrywają w ofertach zdjęcia przerobione przez AI – z usuniętymi szafkami, dodaną trawą zamiast betonu czy absurdalnymi schodami prowadzącymi wprost do ściany.
  • Eksperci z branży, tacy jak Jason Haber, przyznają, że AI obniża koszty, ale ostrzegają przed nieetycznymi praktykami i brakiem transparentności wobec klientów.

Wyobraź sobie, że przeglądasz ogłoszenia w poszukiwaniu domu marzeń. Trafiasz na wideo, które prezentuje przestronne wnętrza, łóżko z baldachimem, w pełni zaopatrzoną piwniczkę z winami i luksusową wannę. Uśmiechnięty agent nieruchomości kojącym głosem oprowadza Cię po kolejnych pokojach. Wygląda idealnie. Może nawet zbyt idealnie. Haczyk? Wszystko, co widzisz, jest dziełem sztucznej inteligencji. Prawdziwa nieruchomość jest pusta, meble to wynik wirtualnego stagingu, a głos i mimika agenta powstały na podstawie promptów. Nawet płynny ruch kamery został wygenerowany, bo żadnej kamery tam nie było.

Jak AI tworzy mieszkania, które nie istnieją?

Alok Gupta, współzałożyciel aplikacji AutoReel, która pozwala agentom przekształcać zdjęcia w materiały wideo, nie ma wątpliwości. Każdy pośrednik może stworzyć “dokładnie coś takiego, w domu, w kilka minut” – mówi. Jego narzędzie generuje codziennie od 500 do 1000 nowych filmów prezentujących nieruchomości w USA, a nawet w Nowej Zelandii czy Indiach. To tylko jedno z wielu narzędzi – obok bardziej znanych, jak ChatGPT czy Gemini – które błyskawicznie przekształcają branżę nieruchomości w coś, co niekoniecznie jest… cóż, prawdziwe.

Dan Weisman, dyrektor ds. strategii innowacji w National Association of Realtors, największym stowarzyszeniu branżowym w USA, potwierdza ten trend. “Na konferencjach, na których ostatnio byłem, pytamy publiczność, kto używa AI. Ręce podnosi 80 – 90 procent ze 100 osób obecnych na sali” – relacjonuje. Branża, podobnie jak wiele innych, rzuciła się na generatywną sztuczną inteligencję, która obiecuje wzrost produktywności i cięcie kosztów. Problem w tym, że kupno lub wynajem domu to jedna z najdroższych decyzji w dorosłym życiu, a wykorzystanie fałszywych zdjęć i opisów czyni ten proces jeszcze bardziej ryzykownym.

Schody donikąd, czyli kiedy wirtualna inscenizacja staje się oszustwem

Przekonała się o tym Elizabeth z Michigan, która regularnie monitoruje lokalne oferty, by śledzić wartość własnego domu. “Jakieś dwa, trzy tygodnie temu po raz pierwszy zobaczyłam zdjęcia domu przepuszczone przez AI” – opowiada. Uwagę zwrócił żółtawy odcień, który stał się już potocznym sygnałem, że obraz nie jest autentyczny (powstały nawet narzędzia AI do “odżółcania” takich grafik). To był jednak dopiero początek.

“Kiedy przewijałam zdjęcia, zauważyłam, że pewne rzeczy po prostu nie mają sensu. Były tam schody prowadzące donikąd. Ogólnie wszystko wyglądało jak z kreskówki” – mówi. Jej podejrzenia potwierdziły się, gdy znalazła drugie ogłoszenie tej samej nieruchomości, tym razem z oryginalnymi fotografiami. W przerobionej wersji brakowało szafek kuchennych, betonowy podjazd zastąpiła trawa, a okna zostały dramatycznie powiększone. Elizabeth opublikowała porównanie na Reddicie, gdzie post skomentowało ponad 1200 osób. “To wprowadza w błąd. Zniekształca cechy domu” – podsumowuje.

Takich przykładów w mediach społecznościowych jest więcej. Od nowojorskiego mieszkania, w którym maleńka antresola magicznie stała się główną sypialnią, po dom w Detroit z cyfrowo wyremontowaną fasadą i nowym dachem. Granica między upiększeniem a oszustwem staje się niebezpiecznie cienka.

Dlaczego branża nieruchomości pokochała AI (i czy ma się czego bać)?

Liderzy branży niekoniecznie podzielają te obawy. Niektórzy twierdzą, że rachunek zysków i strat sprawia, że sięgnięcie po AI jest oczywistością. “Po co mam wysyłać zdjęcia pustego pokoju do firmy zajmującej się virtual stagingiem, czekać cztery dni i płacić 500 dolarów, skoro mogę to zrobić w ChatGPT za darmo w 45 sekund?” – pyta retorycznie Jason Haber, licencjonowany pośrednik i współzałożyciel American Real Estate Association. Dodaje, że wirtualne aranżacje istnieją od 20 lat, a AI po prostu zautomatyzowała proces, wysyłając całą “chałupniczą branżę” na bezrobocie.

Haber podkreśla jednak, że pośrednicy mają obowiązek informować o wykorzystaniu AI, tak jak wcześniej informowali o wirtualnych aranżacjach. Kodeks etyki National Association of Realtors zabrania stosowania wprowadzających w błąd obrazów, a za nieuczciwe praktyki grożą kary finansowe. Zauważa też “epidemię lenistwa” w korzystaniu z AI. Według niego ChatGPT “prawie zawsze” umieszcza w generowanych opisach słowo nestled (pol. “usytuowany”, “położony”). Zwroty w stylu “usytuowany w doskonałej lokalizacji” to jego zdaniem dowód na bezmyślne kopiowanie tekstu z chatbota.

Czy klientów da się oszukać? Głos sceptyków

Nie wszyscy w branży są jednak przekonani do nowej technologii. Nathan Cool, fotograf nieruchomości z prawie 100 tys. subskrybentów na YouTube, eksperymentował z narzędziami takimi jak AutoReel. Twierdzi, że nagranie autentycznego, krótkiego wideo jest prostym i tanim dodatkiem do jego usług. Poza tym pozostaje nierozwiązany problem halucynacji AI. Alok Gupta zapewnia, że jego aplikacja jest trenowana na milionach prawdziwych nagrań, aby unikać dodawania nieistniejących elementów. Testy pokazują jednak, że po wgraniu już edytowanych zdjęć, AutoReel potrafi dorzucić od siebie… fałszywą kanapę.

Nawet jeśli produkty AI staną się na tyle realistyczne, by oszukać odbiorców, Cool uważa, że wiele osób jest już zmęczonych generowanymi treściami w mediach społecznościowych, a stawka w grze o dom jest znacznie wyższa. “Ludzie, którzy chcą kupić dom, dokonują największej inwestycji w swoim życiu” – mówi. “Nie chcą być oszukiwani, zanim w ogóle dotrą na miejsce”. I trudno się z nim nie zgodzić.